r e k l a m a

Partner serwisu

Bez szans na odszkodowanie za straconą rękę

Wiadomości Interwencja
Data publikacji 30.10.2017r.

Jacek Kobacki 10 lat temu przejął gospodarstwo rolne położone we wsi Rzeczyca w powiecie Tomaszów Mazowiecki. Na 14,5 ha uprawiał pszenicę, pszenżyto i jęczmień z przeznaczeniem na paszę dla trzody chlewnej. Co trzy miesiące do tuczu trafiało 150 prosiąt w wadze 30 kg. Gospodarstwo systematycznie zwiększało skalę produkcji i rozwijało się do sierpnia 2013 r., kiedy pan Jacek uległ wypadkowi podczas prac polowych.

9 sierpnia 2013 r. ok. godziny 17.00 podczas prasowania słomy zestawem składającym się z ciągnika rolniczego Belarus 820 oraz prasy zauważyłem, że maszyna nie działa prawidłowo, bele owijał tylko jeden sznurek. Zatrzymałem ciągnik, zaciągnąłem hamulec i poszedłem zobaczyć, co jest przyczyną nieprawidłowej pracy urządzenia. Stanąłem na stopniu prasy, aby zlokalizować usterkę i poślizgnąłem się. Lewa ręka dostała się w zasięg pracującej maszyny pomiędzy dwa wałki. Maszyna zaczęła wciągać mi rękę, odruchowo ją szarpnąłem co doprowadziło do jej amputacji – Jacek Kobacki do dziś pamięta szczegóły zdarzenia.

r e k l a m a



Po wyłączeniu ciągnika rolnik pobiegł do oddalonego o ok. 400 m gospodarstwa kuzyna, by wezwał pomoc. Karetka przyjechała dość szybko, po udzieleniu pierwszej pomocy wezwano śmigłowiec ratunkowy, który rolnika zawiózł do szpitala w Łodzi. W Klinice Chirurgii Ręki można już było tylko opracować kikut kończyny. Pana Jacka 20 sierpnia lekarze wypisali do domu.

Odmowna decyzja

Już 27 sierpnia 2013 r. Jacek Kobacki zgłosił wypadek w oddziale KRUS w Tomaszowie Mazowieckim. Liczył, że skoro jest ubezpieczony w Kasie, to otrzyma odszkodowanie. Niestety, tak się nie stało.

W uzasadnieniu odmowy wypłacenia jednorazowego odszkodowania Jackowi Kobackiemu wydanym przez Prezesa KRUS 05.12.2013 r. czytamy, że „Zgodnie z art. 10 ust. 2 pkt 1 ustawy z dnia 20.12.1990 r. o ubezpieczeniu społecznym rolników jednorazowe odszkodowanie nie przysługuje ubezpieczonemu, jeżeli spowodował wypadek umyślnie albo wskutek rażącego niedbalstwa. (…) Przyczyną zdarzenia było naruszenie elementarnych zasad bezpieczeństwa, zgodnie z którymi wszelkie czynności naprawcze, tj. sprawdzanie owijarki w prasie, można wykonywać tylko po wyłączeniu napędu i upewnieniu się, że ruchome zespoły maszyny zostały zatrzymane.”


Jacek Kobacki zgodnie z decyzją KRUS jest niezdolny do pracy w gospodarstwie, zmuszony został do wydzierżawienia gospodarstwa młodszemu bratu Bartłomiejowi, któremu służy obecnie jedynie radami


Od tej decyzji Jacek Kobacki odwołał się w obowiązującym terminie, kierując sprawę do Sądu Rejonowego w Piotrkowie Trybunalskim.

3 razy „nie”

– Po zebraniu wszystkich dokumentów udałem się na spotkanie, na którym okazało się, że brakuje protokołu wypadkowego. Musiałem zatem udać się do Oddziału KRUS w Tomaszowie Mazowieckim i poprosić o wydanie protokołu. Wtedy jedna z pracownic namawiała mnie, bym napisał odwołanie od decyzji KRUS i czekał na odpowiedź. Poinformowałem ją wówczas, że sprawą zajmuje się Centrum Odszkodowań i to ta firma będzie teraz mnie reprezentować. Po otrzymaniu protokołu niezbędne dokumenty zostały wysłane do sądu w Piotrkowie Trybunalskim – wspomina pan Jacek.

W marcu 2014 r. odbyła się pierwsza rozprawa, podczas której przedstawiciel KRUS-u zażądał powołania biegłego, który wyda opinię dotyczącą stanu technicznego maszyn, które uczestniczyły w wypadku. W maju na terenie gospodarstwa Jacka Kobackiego przy udziale sędziego, adwokata reprezentującego powoda i przedstawicielki KRUS, biegły dokonał oględzin maszyn rolniczych. W swojej opinii stwierdził, że nie ma żadnych zastrzeżeń dotyczących stanu technicznego zarówno ciągnika rolniczego, jak i prasy.

Kolejna rozprawa odbyła się we wrześniu 2014 r. Sędzia prowadzący sprawę zapytał m.in. biegłego o powody, które przyczyniły się do wypadku i jaki błąd popełnił Jacek Kobacki. Biegły odpowiedział, że nie może odpowiedzieć na pytanie, jaki błąd został popełniony, ponieważ jest on inżynierem z zakresu budowy maszyn, a nie rolnictwa i że się na tym nie zna. Po trzech dniach nastąpiło odczytanie wyroku, w którym sąd odrzucił moje odwołanie od decyzji KRUS – mówi pan Jacek.

Nie dając za wygraną, pan Jacek postanowił się odwołać do sądu drugiej instancji. Niestety, i tu po rozpoznaniu sprawy sąd nie zmienił wyroku. Jacek Kobacki podjął decyzję, by odwołać się do Sądu Najwyższego. Do sądu sprawa trafiła w sierpniu 2016 r.

Mój adwokat milczał przez kilka miesięcy. Pod koniec 2016 r. zadzwoniłem do niego z pytaniem, jak przedstawia się moja sprawa? Odpowiedział mi wówczas, że Sąd Najwyższy również odrzucił moje odwołanie odmawiając uznania mojego wypadku jako wypadku przy pracy. Zapytałem go, dlaczego nikt mnie nie poinformował o wyroku sądu. Tłumaczył się tym, że jego pracownica poszła na urlop macierzyński i zapomniano mnie poinformować o decyzji sądu – wspomina pan Jacek.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 2 stron.

Czytaj dalej

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a