r e k l a m a

Partner serwisu

Partner

BIN ufundował silos na zboże dla Wspólnoty Bure Misie

Wiadomości
Data publikacji 18.07.2016r.

Wspólnota Burego Misia jest organizacją społeczną zrzeszającą osoby niepełnosprawne wraz z ich rodzinami oraz wolontariuszami, którymi zazwyczaj są młode osoby (licealiści, studenci). Pisaliśmy o niej na łamach TPR kilkakrotnie. Wspólnotę tworzą Bure Misie, czyli osoby o różnym stopniu niepełnosprawności, oraz Bure Niedźwiedzie, a więc wszyscy ci, którzy pomagają w egzystencji i rehabilitacji swoich niepełnosprawnych braci.

r e k l a m a

Założycielem Wspólnoty jest ks. Czesław Marchewicz CR, zakonnik ze Zgromadzenia Zmartwychwstania Pana Naszego Jezusa Chrystusa (tzw. zmartwychwstańcy), nazywany przez wszystkich jej członków Kubą.

Początki Wspólnoty Burego Misia sięgają lat 80. ubiegłego wieku. Pierwszy obóz zorganizowano w 1982 r. w Nowym Klinczu koło Kościerzyny. Rzeczywistość lat 80. była trudna dla osób niepełnosprawnych.
– Jeden z podopiecznych, kiedy przyjechał na obóz, nie dowierzając do końca, że obozowisko zostało rozbite, ze szczęścia i radości zaczął namioty całować. Kiedy obóz się kończył, kategorycznie stwierdził, że zostaje na miejscu – wspomina ks. Marchewicz. – Kiedy powiedziałem mu, że to niemożliwe, bo gdzie będziemy spali, mieszkali i co jedli i pili, odpowiedział: „No, po prostu jajecznicę usmażysz”.

Ksiądz zdał sobie wtedy sprawę, że osoby niepełnosprawne potrzebują długofalowej pomocy. Dlatego też zapadła decyzja o budowie Osady Burego Misia. Ksiądz Kuba kupił więc w 1987 roku podupadłe gospodarstwo rolne (4,5 ha). W kwietniu 1989 roku złożył wniosek o wpisanie do rejestru Fundacji Burego Misia.
Dzisiejsza Osada to świetnie zorganizowane gospodarstwo rolne, które utrzymuje swoich podopiecznych z przetwarzania i sprzedaży płodów rolnych.
– W USA w latach 30. XX wieku została opracowana w psychiatrii metoda leczenia nazwana zieloną terapią, wykorzystująca gospodarstwa rolne. Ci, którzy w nich pracowali, szybciej zdrowieli. My zieloną terapię stworzyliśmy nieświadomie. Powoduje nieprawdopodobnie korzystne zmiany mentalne i intelektualne u naszych podopiecznych. Zajmujemy się niepełnosprawnymi intelektualnie, ludźmi z autyzmem, porażeniem mózgowym, zespołem Downa. Nawet ci, którzy są głęboko upośledzeni intelektualnie, świetnie sobie radzą na przykład w serowarni – wymienia ksiądz Marchewicz.

Osada utrzymuje 20 sztuk bydła mlecznego rasy jersey i simental. Dziennie krowy produkują 200 litrów mleka. Gospodarstwo przetwarza całą tę produkcję w serowarni. Wyrabiane są różnorodne gatunki serów. W tym procesie powstaje 180 litrów serwatki. Trafia ona do kilku loch w ekologicznych wybiegach oraz tuczników. Wieprzowina z nich jest przetwarzana i sprzedawana jako własne wędliny.
– Za drogą mamy obóz dla 150 osób. Funkcjonuje tam kuchnia, która gotuje dla całego zgrupowania. Jak się obóz kończy 30 lipca, kuchnia staje się do października przetwórnią owocowo-warzywną. Kiedy kończą się owoce i warzywa, od tego momentu do maja następnego roku wyrabiamy wędliny – opowiada ksiądz Marchewicz. – W ubiegłym roku zrobiliśmy 10 tys. słoików z przetworami. Mamy swój sklepik i stronę internetową, dzięki czemu możemy produkty sprzedawać bez pośredników.

Dzięki sprzedaży bezpośredniej gospodarstwo nie zmaga się z problemami typowymi dla rolnictwa, czyli m.in. niskimi cenami mleka czy trzody chlewnej.
Bernard, jeden z podopiecznych, całkowicie sparaliżowany, przez wiele lat przebywał w domu pomocy społecznej. Nie miał właściwej opieki, był zaniedbany. Szczęśliwie trafił do Burych Misiów, u których został na stałe. Opieka i indywidualne traktowanie oraz poświęcenie przy hipoterapii (w Osadzie jest kilka koni) spowodowały nieprawdopodobny postęp. Benek otrzymał wsparcie logopedy, nauczył się mówić. Okazało się, że ma na tyle sprawną dłoń, że może obsługiwać dżojstik. Dzięki temu może się poruszać na elektrycznym wózku i posługiwać komputerem. Dziś pisze artykuły i książki o koniach. Jest w kontakcie ze związkami hodowców i miłośników koni.
– Pomysł, ale także wsłuchiwanie się w człowieka, w to, co mówi i przeżywa, są najważniejsze – twierdzi ksiądz Kuba.

Niebawem w Nowym Klinczu rozpocznie się budowa Osady Rybackiej. Wspólnota ma dostęp do jeziora o powierzchni 6 ha. Będą dodatkowo kopane stawy oraz powstanie niezbędna infrastruktura do prowadzenia rybactwa śródlądowego.

Silosowa pomoc
Osada Burego Misia może sprawnie funkcjonować między innymi dzięki wsparciu ludzi i firm dobrej woli.
– W ubiegłym roku na łamach „Tygodnika Poradnika Rolniczego” przeczytaliśmy artykuł poświęcony produkcji mleka i serów w Osadzie. Tekst był wzruszający, a opisana w nim działalność księdza Marchewicza imponowała. BIN jest przedsiębiorstwem, które nie tylko zajmuje się produkcją infrastruktury do przechowywania zbóż. Jesteśmy firmą społecznie wrażliwą. Poprosiliśmy redakcję „Tygodnika” o kontakt do Osady. Księdza Marchewicza zapytaliśmy, czy nasza firma mogłaby jego podopiecznym bądź gospodarstwu jakoś pomóc. Okazało się, że mają kłopoty z właściwym przechowywaniem zboża. My akurat jesteśmy w tej dziedzinie ekspertami. Powiedzieliśmy, że dostarczymy odpowiednią technologię sprofilowaną dokładnie pod potrzeby gospodarstwa – mówi Andrzej Muszyński, szef marketingu firmy BIN.
Producent z Aleksandrowa Kujawskiego wraz z należącą do Wojciecha Kaszubskiego spółką Konsil przekazał Osadzie silos zbożowy o pojemności 20 ton. Nie było kłopotu z postawieniem większego urządzenia, jednak zdecydowały względy praktyczne. Przede wszystkim Bure Misie nie potrzebują większej pojemności. Zboże przechowują na potrzeby żywienia krów. W silosie składowane będzie pszenżyto oraz być może owies dla koni. BIN postawił model o pojemności do 30 m3 i wysokości nie większej niż 4,5 m. W polskim prawie budowlanym takie konstrukcje nie wymagają pozwolenia. Instalacja silosu mogła się więc odbyć natychmiast. Wsparcie Osadzie udzieliła nie tylko firma BIN, lecz także jej dilerzy Konsil. Bezpłatny montaż przeprowadziła firma Konsil ze Ślesina k. Nakła n. Notecią, należąca do Wojciecha Kaszubskiego, a przenośnik ślimakowy służący do załadunku ufundował Adam Kulik, właściciel firmy AGRO-INSTAL ze Starego Bazanowa w powiecie ryckim.

Tomasz ŚLĘZAK

r e k l a m a

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a

Użytkowniku zadecyduj o wyrażeniu zgody!

Skrollując treść naszego Serwisu, zamykając okno tego komunikatu (X), klikając na elementy strony poza tym komunikatem bez zmian ustawień w zakresie prywatności, zgadzasz się na przetwarzanie danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. (dalej PWR/my) i Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji w serwisach PWR i w Internecie. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć.
Dowiedz się więcej lub zdecyduj o zgodzie.

Nasz cel to dostarczanie interesujących Ciebie treści, również przez dopasowane do Twoich zainteresowań reklamy. Twoja zgoda na wykorzystanie plików cookies i podobnych technologii w Twojej przeglądarce umożliwi nam dostosowanie przekazu do Twoich preferencji. Pozwoli ograniczyć ilość prezentowanych reklam Brak zmian ustawień przeglądarki jest Twoją zgodą na zapis plików cookies i podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym i wykorzystanie zapisanych w nich informacji. Ustawienia przeglądarki w zakresie cookies możesz zawsze zmienić
(szczegóły w Polityce Prywatności).

Drogi Użytkowniku!

Przez dalsze Aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, oznacza, że zgodziłeś się na przechowywanie w Twojej przeglądarce plików cookies i na przetwarzanie gromadzonych dzięki nim danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. i naszych Zaufanych Partnerów. Dowiedz się więcej lub wycofaj zgody