Nasza strona zapisuje niewielkie pliki tekstowe, nazywane ciasteczkami (ang. cookies) na Twoim urządzeniu w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu. Więcej informacji o plikach cookies.

Zgadzam się

r e k l a m a

Partner serwisu

Bobry ważniejsze od rolników?

Wiadomości Listy do redakcji
Data publikacji 15.05.2019r.

Rolnik ze względu na szkody wyrządzane w jego gospodarstwie przez bobry zwrócił się do RDOŚ o wysiedlenie bobrzej rodziny. Okazuje się, że taka procedura to prawdziwa udręka dla rolnika, za którą musi jeszcze dużo zapłacić.

Dzień dobry,

r e k l a m a

Jestem wieloletnim czytelnikiem i prenumeratorem „Tygodnika Poradnika Rolniczego”.

Piszę w sprawie szkód wyrządzanych w moim 
 gospodarstwie przez bobry. Zwróciłem się do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Gdańsku o wyrażenie zgody na przesiedlenie bobra. W odpowiedzi dostałem pismo, z którego wynika, że sam mam policzyć bobry, sprowadzić z Suwałk firmę zajmującą się odławianiem bobrów i ją zakwaterować na czas pracy, znaleźć miejsce, gdzie bobry zostaną przesiedlone, i uzyskać na to zgodę właściciela tego terenu.

Według mnie jest to kpina z rolnika, a nawet nasuwają się ostrzejsze słowa. Kiedy wyraziłem pretensje do pracownika RDOŚ, ten odpowiedział, że działają zgodnie z prawem, a żale mam kierować 
 do ustawodawcy. Pytam, gdzie my 
żyjemy? Gdzie święte prawo własności? Czy tak wygląda sprawiedliwość w Polsce?


Czytelnik z woj. pomorskiego (nazwisko i adres znane redakcji) 

 

***

 

Wymogi postawione naszemu Czytelnikowi nie są wymysłem urzędników, lecz wynikają z przepisów Ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody. Stosownie do Rozporządzenia Ministra Środowiska z dnia 16 grudnia 2016 r. w sprawie ochrony gatunkowej zwierząt, bóbr europejski jest objęty ochroną częściową. Obowiązują wobec niego zakazy m.in.: umyślnego zabijania, umyślnego okaleczania lub chwytania, transportu, umyślnego płoszenia lub niepokojenia, niszczenia lub uszkadzania żeremi, umyślnego przemieszczania z miejsc regularnego przebywania na inne miejsca.

Regionalny dyrektor ochrony środowiska (RDOŚ) może, na wniosek właściciela gruntu, zezwolić na takie czynności, ale tylko w razie braku innych rozwiązań, a także gdy wynika to z konieczności ograniczenia poważnych szkód w odniesieniu m.in. do upraw rolnych czy inwentarza żywego. Wniosek jest szczegółowy i musi zawierać m.in.: wskazanie sposobu, metody i stosowanych urządzeń do chwytania, odławiania lub zabijania zwierząt, a także miejsca i czasu wykonania czynności oraz wynikających z tego zagrożeń, wskazania podmiotu, który będzie chwytał lub zabijał zwierzęta. RDOŚ, wydając zezwolenie, nie odpowiada za jego realizację – to należy do wnioskodawcy. Państwo chroni dziką zwierzynę, ale nie dba o interesy tych, którzy muszą znosić jej obecność na swoich gruntach i ponoszą z tego powodu szkody. 
 

Alicja Moroz
fot. Pixabay

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a