Nasza strona zapisuje niewielkie pliki tekstowe, nazywane ciasteczkami (ang. cookies) na Twoim urządzeniu w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu. Więcej informacji o plikach cookies.

Zgadzam się

r e k l a m a

Partner serwisu

Czy klientom Biedronki susza przestanie kojarzyć się tylko upałami i tłokiem na plaży?

Wiadomości Felietony
Data publikacji 07.09.2018r.

Widmo znowu krąży po Europie, widmo drogiego masła. Tym razem przed wzrostem cen przestrzega jedna z organizacji producentów żywności. Od czasu, gdy naukowcy odkłamali prawdę o maśle i ludzie odwrócili się od margaryny (produkowanej często z czego popadnie, pół biedy gdyby surowcem był tylko olej roślinny) i wzrósł popyt na ten produkt, znacznie większą uwagę zwraca się na jego ceny. Byliśmy świadkami tego w ubiegłym roku, jesteśmy i teraz. W tej sytuacji wygrywają producenci, którzy masło przetrzymali w magazynach.

Tegoroczna susza wpłynie na wzrost cen nie tylko masła


To doskonała okazja do tego, by tłumaczyć ludziom z miasta, jaka jest specyfika zawodu rolnika i co oznacza warsztat pracy pod chmurką, zwłaszcza, gdy przez trzy miesiące deszcz spadnie jeden raz. Mamy wrażenie, że tym razem dociera to do świadomości przeciętnego klienta Biedronki, dla którego susza była dotychczas tylko letnimi upałami i kojarzyła się z tłokiem na plaży w Jastarni.

r e k l a m a



Mniej deszczu, to mniej paszy dla krów. Sianokiszonki nie da się przywieźć, jak ziarna z Ukrainy (choć i tam była susza). Mniej paszy, to mniej mleka, a być może także i sprzedaż/ubój części krów. To rozwiązanie brane jest całkiem na poważnie w krajach specjalizujących się w produkcji mleka, takich jak np. Irlandia, gdzie podstawową paszą jest trawa i sianokiszonki. Mniej surowca, to droższy surowiec, a co za tym idzie, droższe produkty. Sytuacja na świecie wygląda tak, że Nowa Zelandia raczej nie uzupełni braków na europejskim rynku, zwłaszcza że coraz głośniejsze stają się tam nawoływania do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych (metan powstający w żwaczu krowy) przez rolnictwo. W tamtym wypadku redukcję emisji można osiągnąć ograniczając pogłowie krów lub zwiększając ich wydajność. Pierwsze rozwiązanie, to spadek produkcji, a drugie, wzrost kosztów. Tak czy inaczej, zmniejszy to konkurencyjność tamtejszych farmerów. Nowa Zelandia może wpaść w pułapkę ekologicznej poprawności, w jakiej znalazła się Europa. Oto przykład – Niemcom nie opłaca się produkować prosiąt, bo stało się to zbyt drogie ze względu na wymagania związane z dobrostanem (m.in. znieczulanie kastrowanych knurków). Wszystko ma swoje granice, choć nie dla tzw. organizacji ekologicznych.


ASF w Chinach to zagrożenie dla całej Azji Południowo-Wschodniej

A jeśli już jesteśmy przy trzodzie, to warto jeszcze raz wspomnieć o Chinach. Jak się okazuje, afrykański pomór świń jest tam najprawdopodobniej od wiosny. FAO, agencja Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa, alarmuje, że niekontrolowany rozwój ASF zagraża całej Azji Południowo-Wschodniej, gdzie w wielu krajach kwitnie konsumpcja wieprzowiny. Mówimy o regionie, w którym produkuje się ponad połowę trzody chlewnej na świecie. Może się okazać, że nie skorzystamy na koniunkturze, jaką wytworzyć może walka z ASF w Chinach, czy Wietnamie. Zwłaszcza że mamy 207 ognisk choroby, choć daleko nam do Rumunii (781 ognisk), gdzie niedawno ofiarą afrykańskiego pomoru, padła ferma na 140 tys. świń. Należała do holendersko-szwedzkiej spółki, więc może ktoś w Brukseli ruszy głową i poważnie potraktuje to, co dzieje się na wschodnich rubieżach Unii Europejskiej. Na razie na Zachodzie biernie się przyglądają naszym kłopotom, zupełnie jakby w Niemczech, Danii, Holandii Francji czy Hiszpanii liczyli już ile zarobią na eksporcie wieprzowiny na Daleki Wschód, który dla krajów nadbałtyckich, Polski czy Rumunii będzie zamknięty.


Co czeka rynek mleka?

Wróćmy jeszcze do mleka. Na ostatnim przetargu na mleko w proszku, przeprowadzonym przez Komisję Europejską, udało się sprzedać 31,5 tys. ton odtłuszczonego mleka w proszku. Cena nie zachwyca (1230 euro/t). Miesiąc wcześniej właściciela zmieniło zaledwie 2,4 tys. t proszku, który był o ponad 100 euro/t tańszy. To także przyczynek do dyskusji o sytuacji na rynku mleka i jego przyszłości.

Krzysztof Wróblewski
Paweł Kuroczycki
redaktorzy naczelni

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a