Dziękujemy za gościnę

Wiadomości Felietony
Data publikacji 20.12.2017r.

Dziękujemy Wam drodzy Czytelnicy, że jesteście z nami. Dziękujemy za dobre słowa, także te krytyczne. Zaszczytem jest dla nas to, że praktycznie co tydzień jesteśmy w Waszych domach. Nie ukrywamy, że są ludzie i instytucje, które życzą nam jak najgorzej i próbują te życzenia wcielić w życie, bo np. przeszkadzamy im w niegodziwych interesach, w zbijaniu fortun Waszym kosztem.

Ale dopóki mamy Was, jesteśmy bezpieczni. Życzymy Wam dobrych, rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia, spędzonych po staropolsku, z dala od polityki i całego medialnego zgiełku. Podczas których najważniejsza będzie ta nowina, że Jezus Chrystus się nam narodził. Powitajmy Go śpiewając kolędy przy wigilijnym stole. A potem spotkajmy się na Pasterce.


Dziennik „Fakt” podał niedawno, że kończą się przywileje dla rolników. Od 1 stycznia nie będzie już można przejść na wcześniejszą rolniczą emeryturę. Pytamy się: o jakie przywileje chodzi? W Polsce tylko dwie grupy zawodowe pracują dziś naprawdę ciężko (nie licząc służb mundurowych). To kurcząca się grupa górników, którzy na emerytury mogą przejść po 25 latach pracy (w tym 15 lat pod ziemią) i rolnicy oraz rolniczki, którzy do końca grudnia mają szansę na emeryturę po 30 latach pracy. Powszechnie wiadomo, że już 11–12-letnie dziewczynki we wczesnych latach siedemdziesiątych pomagały swoim matkom w kuchni i w opiece nad młodszym rodzeństwem. Była to ciężka praca. A z nowych przepisów emerytalnych wynika, że emeryturę otrzymają nawet po 47-letnim okresie pracy w gospodarstwie. Natomiast kilkunastoletni chłopcy pomagali w ciężkich pracach polowych i nie tylko. I bynajmniej nie chodzi tutaj o jazdę ciągnikiem, ale pracę przy sianokosach, żniwach, a nawet o olbrzymi wysiłek przy orce z pługiem ciągniętym przez konie. Dlatego dla mężczyzn ten okres pracy może przekroczyć nawet 50 lat! Należy tutaj podkreślić – jak wynika ze statystyk – praca w rolnictwie jest bardzo niebezpieczna. W 2016 r. w kopalniach zginęło 27 osób, na roli i w gospodarstwach aż 83. Oczywiście zdajemy sobie sprawę z tego, że w górnictwie pracuje dziś mniej ludzi niż w rolnictwie, ale samo porównanie tych liczb zmusza do refleksji. Niestety, nie rozumie tego rząd, który zmienił projekt prezydenta Andrzeja Dudy (obniżający wiek emerytalny, utrzymujący wcześniejsze emerytury rolnicze), że zlikwidował tę możliwość.

Na rynku mleka jest coraz gorzej, właściwie ten rynek prawie zamarł ze względu na okres przedświąteczny, w którym wyroby mleczarskie nie są pierwszoplanowym produktem. Wiadomo już, że ceny zbytu wyrobów mleczarskich po 15 stycznia – jak znowu ruszy handel – spadną. Spadną też ceny skupu i rolnicy o tym doskonale wiedzą, ale naszym zdaniem, ten spadek cen nie będzie tak gwałtowny jak w czasie ostatniego kryzysu. A pieniędzy z mleka wystarczy na przeżycie, ale nie na inwestycje.

Pojawiła się nadzieja dla producentów trzody w Polsce. Próżno jednak szukać jej źródeł w Warszawie. To Duńczycy przerażeni tym, że choroba – ASF skoczyła kilkaset kilometrów do przodu – wezwali w Brukseli do dyskusji jak pozbyć się zarazy. Do dyskusji przyłączyły się: Czechy, Niemcy, Polska, Rumunia, Francja, Holandia, Węgry i Hiszpania. Duńczykom się nie dziwimy. Wszak upadek polskich tuczarni kupujących co roku kilka milionów, m.in. duńskich prosiąt, oznacza dla tego kraju krach w rolnictwie. Danish Crown, jeden z największych w Europie koncernów przetwarzających mięso (w Polsce właściciel grupy Sokołów), należący do duńskich farmerów także skoncentrował swoją produkcję w naszym regionie. Idący na zachód ASF, to bardzo poważne zmartwienie Duńczyków. Może wreszcie skończy się u nas uchwalanie kolejnych specustaw i opracowywanie nieskutecznych programów.

W tym wypadku jesteśmy za tym, aby to Europa zrobiła w Polsce porządek… z dzikami i wirusem ASF. Zaprośmy myśliwych z Danii, Niemiec, Francji, Belgii, Holandii, Hiszpanii. Pozwólmy im poznać naszą gościnność, dajmy im pić… gorącej herbaty z cytryną oczywiście. Niech poznają urok naszych leśnych ostępów i strzelają do woli. Zyskamy w ten sposób znacznie więcej szacunku i zrozumienia na Zachodzie niż awanturując się w europarlamencie albo wieszając na szubienicach portrety eurodeputowanych.

Krzysztof Wróblewski
Paweł Kuroczycki
redaktorzy naczelni

Partner serwisu