r e k l a m a

Partner serwisu

Dziki zaatakowały w najgorszym momencie

Wiadomości Interwencje
Data publikacji 23.12.2017r.

Wracamy do sprawy Marka Nicponia, naszego Czytelnika, który nie zgodził się na jałmużnę proponowaną przez koło łowieckie za szkody i postanowił o swoje prawa walczyć w sądzie. Historię pana Marka opisaliśmy w nr. 42 „Tygodnika Poradnika Rolniczego”.

Przypomnijmy, że w ubiegłym roku dziki zbuchtowały plantację ziemniaków, grykę i pszenżyto należące do Marka Nicponia. Najbardziej zniszczyły plantację ziemniaków wczesnych i średnio późnych, która zajmowała łącznie 2,4 ha. Myśliwi pole ziemniaków chcieli wziąć w dzierżawę, jako żerowisko dla zwierząt za 1500 zł. Na 1,1 ha pszenżyta rolnik straty oszacował na 60%. Koło łowieckie  proponowało równowartość kwintala ziarna. Myśliwi stwierdzili, że pszenżyto marnie wygląda z powodu pleśni pośniegowej (ziarno było zaprawionym kwalifikatem). Domagali się też, aby rolnik podpisał protokół szacowania „in blanco”, to znaczy bez żadnych wyliczeń dotyczących szkody. Chcieli też oświadczenia, że zrzeka się innych roszczeń. Nicpoń odmówił i sprawę  skierował do sądu, swoje straty oszacował na 6000 zł. Sąd powołał biegłą, która oceniła, że rolnikowi należy się 1467 zł odszkodowania. Z tą opinią nie zgodził się nasz Czytelnik, więc sąd powołał kolejnego biegłego, którego zdaniem odszkodowanie powinno wynieść 5211 zł. We wtorek 5 grudnia biegli spotkali się w sądzie.

r e k l a m a



Na sali rozpraw stawili się także powód: Marek Nicpoń wraz z pełnomocnikiem oraz w imieniu pozwanego Koła Prawidłowego Łowiectwa w Częstochowie, prezes i wiceprezes zarządu wraz z adwokatem oraz dwóch świadków.

Pole bez redlin

Jako pierwszy zeznania złożył członek izby rolniczej rady powiatu pajęczańskiego, który w swoich zeznaniach opisał jak został poproszony przez powoda do uczestniczenia w oszacowaniu strat wyrządzonych przez dziki w uprawie ziemniaków.

Po przybyciu na miejsce stwierdziłem, że niemal cały obsadzony ziemniakami areał został zbuchtowany przez dziki. Pozostał jedynie kawałek o powierzchni pół ara, może ara. Ponieważ jestem praktykującym rolnikiem i biorę udział w szacowaniu strat, nie miałem wątpliwości, że zniszczeń dokonały dziki. Na polu praktycznie nie było widać redlin, a ziemniaki były porośnięte, tak jakby z tych, które pozostały wyrosły nowe. Przy drodze pozostało kilka nieuszkodzonych redlin. Na tym kawałku wyznaczone zostały 3 miejsca o powierzchni 1 m2 z których wykopane zostały ziemniaki. Każda z prób zawierała od 3 do 4 kg po ich przesortowaniu okazało się, że plon handlowy wynosi ok. 2,5 kg. Wszystkie zebrane dane zostały zapisane, a powstały dokument podpisany przez osoby uczestniczące w pobieraniu prób. Uczestniczył w nich jeszcze sąsiad pana Marka oraz jego córka.



  • Marek Nicpoń (z prawej) z adwokatem Piotrem Matusiakiem

Odpowiadając na pytanie pełnomocnika powoda czy uprawa była prowadzona w dobrej czy złej kulturze, świadek stwierdził, że trudno to ocenić ponieważ uprawa była zniszczona niemal w 100%. Niezniszczony kawałek jego zdaniem, znajdował się w normalnej kulturze.

Powód wskazał, że czynności z udziałem świadka miały miejsce na działkach o numerach 619 i 620 i dotyczyły odmiany „Aster”.

Świadek następnie odpowiedział na pytanie zastępcy prezesa koła łowieckiego dotyczące, na jakiej podstawie stwierdził, że szkody wyrządziły dziki.

W ziemniakach po szkodzie całkowitej występuje zachwaszczenie wtórne. Jeżeli wierzchnia warstwa jest zryta przez dziki, środki ochrony roślin przestają działać, bo dostaje się powietrze. Tak samo dzieje się na dobrze prowadzonych plantacjach, gdy środki przestają działać, mają bowiem określony czas działania.

Następnie głos zabrał drugi świadek, który posiada pola w pobliżu zniszczonej działki i często obok niej przejeżdża jadąc na swoje pola. Również on uczestniczył w pomiarach.

Szacowanie odbyło się pod koniec października 2016 r. Wspólnie wyznaczyliśmy losowo 3 miejsca o powierzchni 1 m2 każde zostało oznaczone tyczkami. Po wykopaniu i zważeniu ziemniaków stwierdziliśmy, że z każdej próbki pozyskano ok. 4 kg. Poza niespełna arowym kawałkiem, reszta była bardzo zniszczona, wyryta.

Odpowiadając na pytanie pełnomocnika powoda świadek zeznał, że jego zdaniem plantacja ziemniaków była prowadzona w bardzo dobrej kulturze, była zadbana, a chwasty pojawiły się po przeryciu ziemi przez dziki.

Pełnomocnik pozwanego zapytał świadka czy ktoś jeszcze uczestniczył w szacowaniu?

Oprócz mnie obecny był jeszcze członek izby rolniczej, córka i syn pana Marka. Nie pamiętam, by było mówione, że ma przyjechać ktoś z koła łowieckiego.

Pełnomocnik powoda złożył do akt wydruk wiadomości e-mail pozwalający ustalić, że strona pozwana była o tej czynności zawiadomiona i świadomie nie wzięła w niej udziału. Wiadomości adresowane były do koła łowieckiego oraz biegłej.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 3 stron.

Czytaj dalej

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a