Nasza strona zapisuje niewielkie pliki tekstowe, nazywane ciasteczkami (ang. cookies) na Twoim urządzeniu w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu. Więcej informacji o plikach cookies.

Zgadzam się

r e k l a m a

Partner serwisu

Gasnąca Gwiazda Podlasia

Wiadomości Felietony
Data publikacji 06.04.2018r.

Ciekawe wieści docierają do nas z Podlasia. Krzysztof Banach, wiceprezydent Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka, wieloletni szef Podlaskiego Związku HBiPM nie został wybrany na powtórzonym zebraniu rejonowym na delegata. I tym samym nie będzie mógł wziąć udziału jako decydent w Walnym Zebraniu Delegatów tej spółdzielni. Jednak może się na nim pojawić jako tzw. VIP. Sęk w tym, że typowy VIP musi być uroczyście zaproszony.

Należy przypomnieć, że prawie dwa miesiące temu na pierwszym zebraniu K. Banachowi powierzono funkcję delegata. Szybko jednak wyszło szydło z worka. Okazało się bowiem, że (były już) pracownik spółdzielni z inicjatywy K. Banacha zmienił granice obwodu wyborczego co mogło wpłynąć na wyniki wyborów. Ale bez kłopotu odkryto ową prymitywną przewalankę, zaś władze OSM Piątnica zareagowały prawidłowo i zebranie powtórzono. Jednak prezydent Banach schował honor do kieszeni. Wziął udział w tym zebraniu i… w tajnych wyborach przepadł z kretesem. Przypominamy, że jeszcze kilkanaście miesięcy temu K. Banach przewodniczył radzie nadzorczej OSM. Tak było od lat i ten fakt traktowano niemal jak świecką tradycję. Dlaczego Krzysztofa Banacha nie chcą w Piątnicy? Czy przesądziły o tym niewyjaśnione przez prezydium PFHBiPM wątpliwości związane z wynagrodzeniami w spółce Polska Federacja, a może zagrywki związane z wyborami w Kole Hodowców w Piątnicy? Można w tym miejscu dodać kilka bardziej lub mniej pikantnych faktów. Naszym zdaniem, sprawa jest nader prosta: nie można bezkarnie latami lekceważyć zwykłych rolników. Krzysztof Banach o tym zapomniał i teraz rolnicy wystawili mu rachunek. Są jeszcze jednak rolnicy – tacy np. jak Leszek Hądzlik, prezydent PFHBiPM – którzy nadal w Krzysztofie Banachu widzą Gwiazdę Podlasia.

r e k l a m a



Jak znamy Krzysztofa Banacha, to na pewno zabezpieczył się pod względem prawnym. Zapewne jakiś prawnik utwierdził go w przekonaniu i to na piśmie, że walcząc w sposób bardzo nietypowy o nominację na Walne nie złamał prawa. Nawet nie zamierzamy przypisywać do tej sprawy jakichś paragrafów. Jeżeli doszło do naruszenia prawa, to na ten temat powinien wypowiedzieć się najpierw prokurator, a potem niezawisły sąd. Bo my na poczynania prezydenta Banacha patrzymy pod kątem zwykłej ludzkiej przyzwoitości, której to według nas nie zachował.

Krzysztof Wróblewski
Paweł Kuroczycki
redaktorzy naczelni

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a