Nasza strona zapisuje niewielkie pliki tekstowe, nazywane ciasteczkami (ang. cookies) na Twoim urządzeniu w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu. Więcej informacji o plikach cookies.

Zgadzam się

r e k l a m a

Partner serwisu

Kryminał z morałem

Wiadomości Felietony
Data publikacji 20.12.2017r.

Wracamy do tradycji z czasów niezapomnianej „Gromady – Rolnika Polskiego”, a mianowicie drukowania tzw. kryminałków z morałem. To historie oparte na prawdziwych wydarzeniach opisanych w aktach sądowych, mocno przez nas zmodyfikowane. Tak, by nie służyły sensacji, lecz edukacji w zakresie obowiązującego prawa. Ciekawi jesteśmy, jak naszym Czytelnikom spodoba się ta forma i pierwsza z opisanych spraw. Czekamy na Wasze opinie.

Napastnik w roli ofiary

r e k l a m a



W postępowaniu przygotowawczym ani Bogdan W., ani jego kolega nie przyznali się do winy. Pierwszy z nich odmówił składania wyjaśnień, natomiast jego kolega przyznał, że faktycznie zajeżdżali dwukrotnie do znajomego Bogdana W. Stwierdził, że był świadkiem drugiej rozmowy, podczas której gospodarz zachowywał się wulgarnie, a w którymś momencie chwycił Bogdana W. obiema rękami za marynarkę i uderzył w twarz, aż uderzonemu wypadł z ręki telefon. Widział, jak Bogdan W. stara się odepchnąć napastnika i że ten przewrócił się na ziemię. Bliższych szczegółów nie potrafił podać, gdyż zajęty był zbieraniem elementów telefonu. Stanowczo zaprzeczył, aby bił i kopał Aleksandra N.

Z kolei według wersji wydarzeń przedstawionej na sali sądowej przez Bogdana W. powrót do domu przedsiębiorcy był spowodowany tym, że zadzwonił do syna, który zapewnił go o zapłaceniu spornej faktury. Postanowił więc sprawę od razu wyjaśnić. Chciał podać telefon przedsiębiorcy, by ten usłyszał od syna potwierdzenie opłacenia faktury, ale gospodarz uderzył go w rękę powodując wypadnięcie z niej telefonu, a następnie złapał za marynarkę, w następstwie czego obaj się przewrócili. Wtedy właśnie skopał go syn Aleksandra N. powodując rozcięcie wargi i obrażenia ręki. On sam zaś nie kopał, ani nie bił gospodarza. Nie był też pod wpływem alkoholu, gdyż od 3 lat nie pije. Wyczuł natomiast zapach alkoholu od przedsiębiorcy. Co do urazu barku, to słyszał wcześniej od niego, że miał uszkodzoną tę część ciała wskutek wypadku.

Sąd nie dał temu wiary, mimo zeznań świadków, którzy twierdzili, że widzieli obrażenia u Bogdana W., słyszeli też od niego, że pobił go znajomy z synem. Inni świadkowie stwierdzili z kolei, że niedługo po zdarzeniu spotkali Aleksandra N. u którego nie dostrzegli żadnych śladów świadczących o pobiciu.

Całkowitą nieprawdą okazało się pomówienie pobitego przedsiębiorcy o to, że był po alkoholu. Nic takiego nie zostało stwierdzone w trakcie badań przeprowadzonych po przyjęciu go szpitala. Sąd uznał natomiast, że alkohol spożywał Bogdan W. Wymysłem ponadto była rozmowa telefoniczna z synem o fakturze, biling wykazał brak takiego połączenia.

Nauczka poszła w las

Art. 158 § 1 przewiduje za udział w bójce lub pobiciu, których następstwem jest ciężki lub średni uszczerbek na zdrowiu, karę pozbawienia wolności do lat 3. W błędzie jest jednak ktoś, kto uważa, że sprawca takiego przestępstwa z pewnością trafi za kratki. 1 lipca 2015 r. wszedł bowiem w życie art. 37a kk, zgodnie z którym, jeżeli ustawa przewiduje zagrożenie karą pozbawienia wolności nieprzekraczającą 8 lat, można zamiast tej kary orzec grzywnę albo karę ograniczenia wolności.

Zmienione zostały zasady dotyczące zatarcia skazania. Zatarcie skazania na karę ograniczenia wolności następuje od tej daty z upływem trzech lat od wykonania kary (poprzednio pięciu lat). Przy grzywnie do zatarcia skazania musi minąć tylko rok (zamiast wcześniejszych pięciu) od wykonania lub darowania kary. Można powiedzieć, że nowelizacja Kodeksu karnego była bardzo szczęśliwa dla krewkiego hodowcy i jego kumpla.

W ich przypadku zostały orzeczone grzywny, wyższa wobec Bogdana W. jako inicjatora pobicia. Zostali też zobowiązani do wpłat pieniężnych na rzecz pokrzywdzonego tytułem naprawienia szkody i zadośćuczynienia. Sąd wymierzając karę wziął pod uwagę: „ niekaralność, wyjątkowo dobre opinie w miejscu zamieszkania, pełnione funkcje społeczne uznając powyższe za okoliczności łagodzące”. Jednocześnie sąd stwierdził, że traktuje pełnienie eksponowanych funkcji społecznych jako powinność spełniania przez pełniących je ludzi szczególnie wysokich kryteriów moralnych. Postawę obu oskarżonych w trakcie postępowania sąd uznał za „świadczącą o poczuciu bezkarności i lekceważeniu norm moralnych”.

Jednym z celów kary jest prewencja szczególna polegająca na takim kształtowaniu zachowania sprawcy, by starał się nie wrócić do przestępstwa). Niestety, w tym przypadku cel ten w odniesieniu do Bogdana W. nie został osiągnięty. Niespełna 3 lata po opisanych wydarzeniach ponownie zaatakował bez wyraźnego powodu łamiąc nos głową innemu swemu znajomemu.

Katarzyna Kowalska

Artykuł podzielony na strony, czytasz 2 z 2 stron.

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a