Nasza strona zapisuje niewielkie pliki tekstowe, nazywane ciasteczkami (ang. cookies) na Twoim urządzeniu w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu. Więcej informacji o plikach cookies.

Zgadzam się

r e k l a m a

Partner serwisu

Módlmy się, żeby ASF nigdy nie dotarł do Francji i Niemiec, bo polscy rolnicy na tym bardzo ucierpią

Wiadomości Felietony
Data publikacji 15.04.2019r.

Tak długo, jak Niemcy i Francja są wolne od ASF, polski rolnik może spać (w miarę) spokojnie. Nie chcemy straszyć, po krótce wyjaśniamy, dlaczego tak jest.

Przenieśmy się najpierw na chwilę do dalekiej Azji. Pierwsze ognisko ASF odnotowano w Kambodży. Widać więc, że wirusa afrykańskiego pomoru świń nic ani nikt w Azji nie powstrzyma.

r e k l a m a

Niewiele lepiej jest w Europie. Belgowie doliczyli się już 713 padłych na ASF dzików. Jak widać, choroba nadal się tam szerzy. I na razie nic nie wskazuje na to, żeby coś lub ktoś ją powstrzymał. O ile Czesi poradzili sobie z nią mając niewiele ponad 200 chorych dzików, to w Belgii problem jest znacznie większy i groźniejszy dla całej Europy.

Dodamy tylko, że Francja, Belgia i Niemcy eksportują wieprzowiny łącznie za 7 mld euro rocznie. Gdy wirus pojawił się w Belgii, eksportującej za 1 mld euro, u nas ceny spadły o ok. 20 gr/kg. Łatwo więc policzyć, że 20 groszy razy 7 to 1,4 zł/kg, a zapewne efekt zablokowania eksportu z Niemiec i Francji (gdyby znalazł się tam dzik padły na ASF) byłby zwielokrotniony. I żaden eksport do Chin nie uratowałby nas.

Doszły nas ostatnio wieści, że Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych, nerwowo reaguje na nasze komentarze dotyczące jego działalności i jest wręcz rozżalony. Rozumiemy, że rola parasola ochronnego dla kolejnego ministra rolnictwa zaczyna mu ciążyć, zapewne przemyślał i doszedł do wniosku, iż pomysł organizacji wyborów do izb 28 lipca nie jest dobry. Może jeszcze zmienić zdanie, szczerze do tego zachęcamy i zapewniamy nasze wsparcie. Bardzo chętnie udostępnimy prezesowi Szmulewiczowi łamy „Tygodnika Poradnika Rolniczego”, aby zaprezentował swoje stanowisko.

Jak się można było spodziewać, sejm odrzucił votum nieufności wobec Jana Krzysztofa Ardanowskiego. Dyskusja na temat wniosku o odwołanie ministra była typową przedwyborczą nawalanką. Naszym zdaniem powinna się odbyć merytoryczna dyskusja ponad podziałami politycznymi w kwestii zmniejszenia nakładów budżetowych na polskie rolnictwo.


Krzysztof Wróblewski
Paweł Kuroczycki

redaktorzy naczelni "Tygodnika Poradnika Rolniczego"
(fot. Pixabay) 

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a