r e k l a m a

Partner serwisu

Partner

Nie lubię jak porównują mnie do Leppera - mówi lider protestów rolniczych, Michał Kołodziejczak

Wiadomości Felietony
Data publikacji 15.08.2018r.

Pomoc suszowa to fikcja, „Plan dla wsi” to tyko zbiór haseł bez konkretów, a PiS traci elektorat wiejski – mówi Michał Kołodziejczak, szef Unii Warzywno-Ziemniaczanej oraz AgroPorozumienia.

r e k l a m a

Jak ocenia Pan zaproponowaną pomoc suszową? Jak na razie wiadomo, że będzie to 1000 złotych do hektara, ale nie dla wszystkich rolników.

r e k l a m a

– Ludzie, którzy byli na I Zjeździe Rolników, mają wiele zastrzeżeń do tej formy pomocy. Nie chcemy, żeby to był kolejny powód skłócania miasta ze wsią, bo bardzo łatwo mówić ministrowi „macie tu tysiąc złotych”. Proszę mi pokazać rolników, którzy dostaną pomoc w takiej wysokości. Ani ja, ani żaden z rolników, nie chce jałmużny od państwa. My nie chcemy dopłat, które są dwa razy za niskie. Niech Francuzom powiedzą, że opuszczają im dopłaty do naszego poziomu. Ciekawe, za ile dni francuskiego ministra rolnictwa dosięgłaby „gilotyna”? Nie byłoby go.

Pomoc suszową traktujemy jako fikcję. Podobnie jak system ubezpieczeń upraw rolniczych. Co państwo zrobiło, żeby rolnicy chcieli się ubezpieczać? 

Na każdym proteście organizowanym przez Unię Warzywno-Ziemniaczaną podkreślacie apolityczność. Jednak pan został radnym startując z list Prawa i Sprawiedliwości. W lipcowym proteście w Warszawie wspierał was m.in. poseł Maliszewski z PSL. W Sieradzu podczas demonstracji przemawiali działacze Ruchu Narodowego.

– Od samego początku naszej działalności próbuje się nas wiązać z jakąś partią polityczną, ale nie udaje się nas przykleić do jakiejkolwiek z nich. Pamiętam, że po pierwszych protestach mówiono, że robimy kampanię burmistrzowi Błaszek. Później, po protestach w Sieradzu, że to część kampanii wyborczej na rzecz obecnego sekretarza powiatu, który chce startować na fotel burmistrza naszej gminy. Na demonstracji byli działacze Ruchu Narodowego i niektórzy dalej nas wspierają, a inni dali sobie spokój, bo zauważyli, że nie zrobią na tym kapitału politycznego. A na naszej manifestacji w Warszawie byli też przedstawiciele partii Razem, był Jan Śpiewak, kandydat na prezydenta Warszawy z ruchów społecznych, były różne środowiska konsumenckie bardziej kojarzone z ruchami lewicowymi. A to tak naprawdę pokazuje, że problemy rolnicze dotykają wszystkich ludzi, bez względu na to, jakiej partii dana osoba kibicuje. Co do Mirka Maliszewskiego, to był na proteście jako prezes związku sadowników i tylko tak patrzę na niego. Ale to też pokazuje inną kwestię. Uważam, że na tego typu stanowiskach nie powinni zasiadać politycy, bo to wiąże się z wywieraniem na nich wpływu i nie mają takiej siły oddziaływania, jaką powinni mieć.

Owszem, jestem radnym z listy Prawa i Sprawiedliwości, choć na początku nie utożsamiałem się z tą partią. Jednak po jakimś czasie nawet wstąpiłem w szeregi partii. Kiedy jednak zauważyłem, że interesy rolnicze nie idą w parze z interesem partii politycznych, to zostałem wyrzucony z PiS-u. Taka przykra sprawa. Ale to pokazuje jedynie, że interes rolnika jest ważny dla partii jedynie wtedy, gdy się z nią zgadza.

Część polityków uważa, że pana działalność to przymiarki do stworzenia partii politycznej. 

– Nie wybiegamy tak daleko w przyszłość. Osobiście chciałbym zostać u siebie na wsi i pracować na roli. Unia czy teraz AgroPorozumienie to efekt tego, że widzimy dzisiaj pewną lukę organizacyjną. Niestety wielu z działaczy różnych organizacji rolniczych jest właśnie uwikłanych w sprawy polityczne i są na sznurku ministra czy innych polityków. Gdyby miał być to zalążek jakiejś partii politycznej to organizacyjnie wyglądałoby to pewnie lepiej. A my chcemy, żeby była to organizacja oddolna.

W ostatnich wyborach PiS odniosło sukces w dużym stopniu dzięki głosom mieszkańców wsi. Czy partia rządząca wciąż może liczyć na elektorat wiejski?

– W tej chwili ludzie zobaczyli jak łatwo stracić 3 lata rządów. Szkoda, że tak jest. Mówi się o 8 latach Platformy i PSL, a teraz trzeba dodać te 3 lata rządów PiS-u i mamy łącznie 11 lat straconych dla rolnictwa. Uważam, że obecnie Prawo i Sprawiedliwość przegrywa elektorat wiejski i oby się obudzili, bo nie chcemy stracić jeszcze jednego roku. Bo tak naprawdę to my, rolnicy go tracimy, a nie partia.

Podczas protestów rolnicy żartują, że pewnie i tak największe stacje telewizyjne ich nie pokażą. Jak ocenia Pan relacjonowanie problemów wsi i protestów rolniczych przez media?

– Słabo. Bardzo słabo. Ostatnio byłem w programie „Studio Polska” i pokazał on, jakie jest podejście mediów publicznych do tematów rolniczych. W niemal 2-godzinnym programie jedynie ostatnie 10 czy 15 minut zostało poświęconych na rolnictwo. Przez ostatnie 3–4 tygodnie nasze strajki, problemy z suszą czy niskie ceny owoców w skupach dominowały wśród wydarzeń. Natomiast media publiczne tak jakby pomijały temat. Nie ma czasu dla organizatorów strajków, jedynie pokazują ministra czy premiera, którzy jeżdżą razem. Z jakiegoś powodu rolnicy nie są też informowani odpowiednio wcześniej o zaplanowanych spotkaniach premiera. Nie rozumiem też, dlaczego premier nie potrafi przyjechać do nas, do ludzi, którzy mają problem i chcą o tym porozmawiać, tylko jeździ tam, gdzie ludzie są niezorganizowani i wykorzystuje tą bierność. 

Część byłych działaczy Samoobrony założyło Partię Chłopską, która ma reprezentować interesy rolników i na tym się skupić.

– To takie dziwne budowanie domu od dachu. Spotykają się starzy działacze, którym przypomniało się, że kiedyś było fajnie, a tak naprawdę ich dotychczasowe działanie w żaden sposób nie wskazuje na zaangażowanie w problemy zwykłych rolników. Ale jak chcą partię, to niech ją zakładają. Alleluja i do pracy!

Skoro mowa o Samoobronie, to niektóre media nazywają pana „nowym Lepperem”. Macie ze sobą coś wspólnego?

– Andrzej Lepper to legenda. Był rolnikiem i był odważny i myślę, że właśnie odwaga i rolnictwo to jest to co nas łączy. Sposoby działania może na pierwszy rzut oka wydają się podobne, ale jednak nieco inne. Ja nie lubię tego porównania do Leppera. Ma ono na celu jedynie przyklejenie pewnej łaty i zbudowanie stereotypu. Andrzej Lepper łączył społeczność wiejską, a według mnie dzisiaj zjednoczenie ludzi ze wsi nie przyniesie odpowiedniego wywarcia wpływu na decyzje państwowe. To jest trochę mało. Lepper kojarzy się ludziom bardzo różnie. Jedni rolnicy wspominają go bardzo dobrze, ale inni podchodzą do tego z przymrużeniem oka. Nie chciałbym, abym na początku mojej działalności społecznej był określany w sposób, który ograniczałby postrzeganie przez społeczeństwo. Uważam, że porównywanie mnie do Andrzeja Leppera jest mało twórcze. Szef Samoobrony budował swoje poparcie i pozycję przez wiele lat. My narzuciliśmy sobie tempo iście sprinterskie, bo problemy rolnictwa są palące. Poza tym, kiedy Andrzej Lepper tworzył Samoobronę, było znacznie więcej mieszkańców wsi związanych z rolnictwem niż obecnie.

Rozmawiał Paweł Mikos

Artykuł podzielony na strony, czytasz 2 z 2 stron.

Widziałeś już nasze video "Wywiad z Michałem Kołodziejczakiem o sieciach handlowych"?

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a

Użytkowniku zadecyduj o wyrażeniu zgody!

Skrollując treść naszego Serwisu, zamykając okno tego komunikatu (X), klikając na elementy strony poza tym komunikatem bez zmian ustawień w zakresie prywatności, zgadzasz się na przetwarzanie danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. (dalej PWR/my) i Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji w serwisach PWR i w Internecie. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć.
Dowiedz się więcej lub zdecyduj o zgodzie.

Nasz cel to dostarczanie interesujących Ciebie treści, również przez dopasowane do Twoich zainteresowań reklamy. Twoja zgoda na wykorzystanie plików cookies i podobnych technologii w Twojej przeglądarce umożliwi nam dostosowanie przekazu do Twoich preferencji. Pozwoli ograniczyć ilość prezentowanych reklam Brak zmian ustawień przeglądarki jest Twoją zgodą na zapis plików cookies i podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym i wykorzystanie zapisanych w nich informacji. Ustawienia przeglądarki w zakresie cookies możesz zawsze zmienić
(szczegóły w Polityce Prywatności).

Drogi Użytkowniku!

Przez dalsze Aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, oznacza, że zgodziłeś się na przechowywanie w Twojej przeglądarce plików cookies i na przetwarzanie gromadzonych dzięki nim danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. i naszych Zaufanych Partnerów. Dowiedz się więcej lub wycofaj zgody