Nasza strona zapisuje niewielkie pliki tekstowe, nazywane ciasteczkami (ang. cookies) na Twoim urządzeniu w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu. Więcej informacji o plikach cookies.

Zgadzam się

r e k l a m a

Partner serwisu

Pamiętajmy i szanujmy…

Wiadomości Felietony
Data publikacji 08.11.2018r.

Obchodzimy 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości po 123 latach zaborów. Trudne to było stulecie, bowiem ponad 50 lat tej niepodległości stanowiły okresy wojen lub życie w państwie, które nie miało 100-procentowego atrybutu suwerenności.

Polska zlepiona z pól bitewnych

Pamiętajmy też, że II Rzeczpospolita, w istocie rolnicza, nie była krajem mlekiem i  miodem płynącym. Wszak została ona zlepiona z pól bitewnych pierwszej wojny światowej. Ten fakt świadczy także o ogromnym  rozmiarze  zniszczeń i dramatów ludzkich. Tuż po uzyskaniu niepodległości na części jej terenów, toczyły się działania wojenne związane z rewolucją rosyjską, zwieńczone wojną polsko-bolszewicką.  Ogrom polskiej krwi spłynął również w czasie Powstań Śląskich oraz Powstania Wielkopolskiego. Gdy w drugiej połowie lat 20. ubiegłego wieku zaczęła się forsowna odbudowa kraju,  to wnet została ostro wyhamowana przez światowy kryzys gospodarczy, który w Europie rozgościł się na początku lat trzydziestych. Wówczas o byle jaką pracę było trudno, a głód – także na wsi – był powszechnym zjawiskiem.

r e k l a m a



Odbudowa z ruin

Gdy zaczęła się poprawiać sytuacja gospodarcza, nadeszła II wojna światowa i długi, jakże mroczny, czas okupacji niemieckiej. Spośród wszystkich państw uczestniczących w tej wojnie Polska została najbardziej zniszczona przez działania wojenne, straciła też najwięcej ludności. I nie bezpośrednie działania wojenne były główną przyczyną śmierci milionów Polaków, ale planowa eksterminacja obywateli II RP przez niemieckiego okupanta. Potem nadszedł trudny czas zniewolenia sowieckiego, bo nasi sprzymierzeńcy – Wielka Brytania i USA, sprzedali nas Stalinowi w Jałcie za tzw. święty spokój. Jednak w czasie tej sowieckiej dominacji, kraj został nadludzkim wysiłkiem milionów Polaków odbudowany z ruin, mimo że nie mogliśmy skorzystać z planu Marshalla ani z pomocy reparacji wojennych z prawdziwego zdarzenia.

To przywoływanie historii służy nam tylko do jednego celu. Abyśmy nie zapomnieli o Tych co przyczynili się do odrodzenia Polski z popiołów i później przez dziesiątki lat budowali jej państwowość. Byśmy pamiętali o Tych, co walczyli o zachowanie niepodległości i  o Tych co ciężko pracowali, aby w tym kraju dla wszystkich starczyło chleba. To, że teraz żyjemy w dostatnim, bezpiecznym i spokojnym kraju jest też zasługą Tych co odeszli – nie tylko wielkich polityków i uznanych osobowości, ale też zasługą dziesiątków milionów, Tych co w Polskę uwierzyli. Pamiętajmy, że patriotyzm i entuzjazm z racji odzyskania niepodległości był niebywały. Podobnie było po zakończeniu II wojny światowej, mimo że nad Polską znowu zaczęły napływać  czarne, a mówiąc konkretnie czerwone-chmury.

Niepodległość spoiwem wspólnych działań

Dlaczego, dziwimy się, że w bezpiecznej, bogatej Polsce – państwie, które jest członkiem klubu bogatych pod nazwą Unia Europejska, państwie, które odgrywa znaczącą rolę w największym pakcie wojskowym – to jest w NATO – nie można zorganizować wspólnych, ponadpartyjnych obchodów stulecia odzyskania niepodległości.   Ów  gmach niepodległości odbudowali  Piłsudski, Witos, Dmowski, Daszyński, no i przede wszystkim Paderewski oraz wiele tysięcy mniej znanych, a nawet bezimiennych, architektów i budowniczych. Byli to ludzie o różnych poglądach politycznych, ale spoiwem dla ich działań była niepodległość. Owszem, po jej odzyskaniu naszedł czas silnych sporów, czas wzajemnych pretensji, a  nawet poniżeń. Wszak każdy z Tych wielkich polityków inaczej sobie przyszłość kraju wyobrażał i na swój sposób chciał bronić polskich interesów, co doprowadzało do realnych konfliktów. Pamiętajmy, że Polska była wówczas samotna, biedna i lekceważona.  Sporo zaś  zagranicznych polityków znacznie  wcześniej mówiło i myślało o odrodzonej Polsce  jak sowiecki minister Wiaczesław Mołotow. W pamięci pozostały jednak  tylko jego  słowa  wypowiedziane 31 październiku 1939 roku, w których dosadnie określił nasz kraj mianem pokracznego bękarta traktatu wersalskiego.

Owszem, można i dzisiaj przedstawić tzw. listę zagrożeń dla Polski. Nijak ma się ona jednak do tych nieszczęść, które dotknęły poprzednie pokolenia. Wszak jeszcze żyją tysiące osób poszkodowanych przez II wojnę światową. Pamiętajmy też o niedawnych zagrożeniach. O fakcie, że jeszcze w latach siedemdziesiątych na terenie Polski mogły toczyć się działania wojenne z użyciem broni atomowej.

Krzysztof Wróblewski
Paweł Kuroczycki
redaktorzy naczelni

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a