Nasza strona zapisuje niewielkie pliki tekstowe, nazywane ciasteczkami (ang. cookies) na Twoim urządzeniu w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu. Więcej informacji o plikach cookies.

Zgadzam się

r e k l a m a

Partner serwisu

Pisz list do gajowego

Wiadomości
Data publikacji 21.06.2017r.

W mediach zrobiła ostatnio karierę relacja z posiedzenia rządu, na którym Jan Szyszko, minister środowiska, próbował wręczyć Mariuszowi Błaszczakowi, ministrowi spraw wewnętrznych, kopertę od „córki leśnika”. Widać, że w rządzie narodził się nowy kanał komunikacji. Mamy więc propozycję dla ministra Krzysztofa Jurgiela, który powinien sam przygotować taką kopertę z „listem do gajowego” i wręczyć ją ministrowi Szyszce. W kopercie powinna się znaleźć litania wniosków do Szyszki.

Pierwszy i najważniejszy, to nowelizacja Prawa łowieckiego, tak aby idealny, zdaniem Szyszki, model łowiectwa przestał żywić się rolniczą krzywdą. Z szumnych zapowiedzi i projektów nie zostało nic. Koła łowieckie nadal robią co chcą przy wycenianiu szkód. Rolnicy nie mogą często doprosić się, aby łowczy przyjechał na pole, co ma szczególne znaczenie, kiedy trzeba przesiewać wyjedzoną przez dziki kukurydzę. Koła łowieckie nadal nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za swoje zaniedbania.

r e k l a m a



Drugi postulat dotyczy liczebności dzików. Myśliwi najpierw policzyli dziki i wyszło im, że jest ich w Polsce 1 sztuka na 2 kilometry kwadratowe, czyli około 150 tys. Jednocześnie zapewniają, że co roku strzelają po 300 tys. dzików. Gdzieś zniknęła im połowa populacji, warto zapytać ministra Szyszkę, gdzie się te dziki podziały. A jeśli już o liczebności zwierzyny mówimy, to kolejna prośba powinna dotyczyć skutecznego odstrzału. Przypominamy, że minister Jurgiel mówił nawet o rozwiązaniu Polskiego Związku Łowieckiego, co miało być karą za opieszałość w odstrzale zwierzyny. Jak do tej pory słowa nie dotrzymał, a dziki jak plądrowały kukurydzę, tak plądrują. Odwagi starczyło tylko na groźby. Coś z tą odwagą i determinacją nie jest najlepiej, co widać zwłaszcza po powołaniach do funduszów promocji, w których znaleźli się skompromitowani działacze.

W liście koniecznie powinny znaleźć się wnioski związane z wprowadzaniem OSN-ów na terenie całej Polski. Za pomysły zgłaszane przez organizacje ekologiczne znów zapłacić mają rolnicy. Wiemy oczywiście, że to Bruksela decyduje itp. Do tego argumentu przyzwyczaił nas Marek Sawicki, poprzednik ministra Krzysztofa Jurgiela. Jednak naszym zdaniem, jakiś program osłonowy pozwalający na redukcję kosztów wprowadzenia OSN-ów jest w zasięgu ministra środowiska i rolnictwa.

Tyle o liście do gajowego, ale o dzikach i problemach z nimi nie kończymy. W Polsce pojawiły się kolejne ogniska afrykańskiego pomoru świń, choroby jak wiadomo roznoszonej przez dziki. Czytamy w komunikatach weterynarii, że dotyczą gospodarstw utrzymujących po 2–3 świnie. Chcielibyśmy zapytać, dlaczego do dziś nie zrealizowano programu wykupu trzody z mniejszych gospodarstw. To, że jakiegoś problemu nie zauważamy, nie oznacza, że jego nie ma. Rolnika, który ma 2 świnie nie stać na bioasekurację, więc ASF  prędzej czy później może się u niego pojawić. Każde kolejne ognisko stawia nas w trudnej sytuacji. Propozycję wykupu trzody z małych gospodarstw zgłaszali specjaliści jeszcze w 2014 r., kiedy choroba pojawiła w Polsce. Ani poprzedni, ani obecny minister nie zdecydowali się na to. Dziś widać, że ze szkodą dla Polski i rolnictwa.

Krzysztof WróblewskiPaweł Kuroczycki
redaktorzy naczelni

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a