Posłowie chcą wprowadzić zakaz trzymania psa na łańcuchu i zakaz uboju rytualnego

Wiadomości Polska
Data publikacji 09.11.2017r.

Do Sejmu wpłynął projekt części posłów PiS, którzy chcą wprowadzićm.in. zakaz uboju rytualnego, zakaz utrzymywania psów na łańcuchach czy zakaz hodowli zwierząt futerkowych. Politycy chcą także wprowadzić obowiązkowe chipy dla psów, za które zapłaci właściciel zwierzęcia.

Na początku listopada 2017 r. do Sejmu został złożony projekt ustawy zmieniający prawo m.in. o ochronie zwierząt pod którym podpisała się grupa posłów Prawa i Sprawiedliwości. Proponowane zmiany będą dotyczyć prawie każdego gospodarstwa, ponieważ niemal każdy rolnik ma w obejściu psa.


Zakaz trzymania psów na łańcuchu

Posłowie rządzącej partii chcą nowym prawem wprowadzić zakaz utrzymywania psów na uwięzi w sposób stały. Obecnie zgodnie z przepisami można trzymać psa na łańcuchu, jednak nie dłużej niż do 12 godzin w ciągu doby, a sam łańcuch musi mieć długość minimum 3 metrów.

– Zwierzę̨ utrzymywane na uwięzi nie ma zapewnionej ochrony przez niebezpieczeństwami w postaci np. pogryzień przez inne psy. Nie może przed nimi uciec – przekonują posłowe w uzasadnieniu swojego projektu.

Parlamentarzyści wskazują także, że suka, która żyje przypięta łańcuchem do budy, bardzo często przez psy błąkające się po okolicy, zwłaszcza gdy podwórko nie jest dobrze ogrodzone.

– Z tego powodu na suki rodzą̨ wiele szczeniąt, które następnie są zabijane lub oddawane do schronisk – tłumaczą posłowie.
Dodatkowo, w wielu przypadkach psy są przypięte łańcuchem o wiele krótszym niż 3 metry i jest on zdecydowanie za ciężki. A to powoduje odkształcanie kręgów szyjnych, łańcuchy te często wrastają̨ się̨ w szyję, a zimą do niej przymarzają̨ – co potęguje cierpienie psa.  Zwierzęta utrzymywane na łańcuchu nie mają też zapewnionego niezbędnego ruchu, co może powodować u nich zwyrodnienia i schorzenia.

Dlatego politycy chcą, aby psom zamienić łańcuch na kojec. 

Kojec dla psa musi mieć odpowiednie wymiary

Zgodnie z propozycją polityków PiS, po do 1 sierpnia 2020 roku każdy kto będzie utrzymywał psa w kojcu, będzie musiał zapewnić mu odpowiednie warunki, w tym odpowiednią powierzchnię boksu.

Dla psów, których wysokość w kłębie wynosi: 

  • do 50 cm – powierzchnia kojca musi wynosić co najmniej 9 m2;
  • pomiędzy 51 cm, a 65 cm – powierzchnię kojca wynoszącą nie mniej niż 12 m2;
  • powyżej 66 cm – powierzchnia kojca musi wynosić minimum 15 m2.
Jeżeli w kojcu będzie więcej niż jedno zwierzę, wówczas kojec musi być też odpowiednio większa. Politycy proponują, aby było to min. 12 m2 dla pierwszego psa i co najmniej 4 m2 dla każdego kolejnego czworonoga.

 Bez względu na to czy pies będzie żył w kojcu czy na otwartej przestrzeni, trzeba mu zapewnić ocieploną budę lub inne pomieszczenie, które ochroni psa przed warunkami atmosferycznymi. Politycy proponują także, aby zwierzęciu, które żyje w kojcu umożliwić przynajmniej dwa razy dziennie ruch poza boksem.

Jednak będzie pewien okres przejściowy. Jeśli proponowane zmiany wejdą w życie, to do 1 sierpnia 2020 roku pies będzie mógł być na łańcuchu o długości minimum 5 metrów (o 2 m więcej niż obecnie). Jednak już za niecałe 3 lat wszystkie psy będą musiały mieć swoje kojce.

Każdy pies będzie musiał mieć chipa

Posłowie chcą także, aby każdy pies był oznakowany, co miałoby polegać na wszczepieniu mikrochipa. Koszt takiego zabiegu ponosiłby właściciel psa. Obecnie jest to około 60-110 złotych.
Na nośniku byłyby zaszyfrowane m.in. dane dotyczące nazwiska i miejsca zamieszkania właściciela czworonoga oraz gatunek, rasę i płeć zwierzęcia. Wszystkie te dane trafiałyby do centralnego rejestru zwierząt oznakowanych prowadzonego przez Głównego Lekarza Weterynarii. 

Zakaz uboju rytualnego zwierząt gospodarskich, z wyjątkiem związków wyznaniowych

Projekt ustawy przygotowany przez posłów PiS zakłada także wprowadzenie zakazu przeprowadzania uboju rytualnego. Żeby ubić zwierzę, trzeba je wcześniej nieodwracalnie pozbawić świadomości i na dodatek może to wykonać jedynie osoba z odpowiednimi kwalifikacjami. Oznacza to zakaz uboju rytualnego. 

Żeby nie dochodziło do nadużyć, politycy proponują w odbojniach wyodrębnić pomieszczenia  do ogłuszania i wykrwawiania zwierząt, które byłyby wyposażone w monitoring. Właściciel ubojni musiałby przechowywać zapis z monitoringu przez minimum 3 miesiące.

Jednak parlamentarzyści wprowadzili pewien wyjątek od zakazu uboju rytualnego. Tego rodzaju ubój mógłby się odbywać jedynie na zlecenie związków wyznaniowych zarejestrowanych w Polsce i wyłącznie na potrzeby członków danej wspólnoty religijnej.

Posłowi PiS, najwidoczniej obawiając się, że może tu dochodzić do nadużyć, zaproponowali, aby minister rolnictwa w rozporządzeniu określił maksymalne potrzeby członków związków wyznaniowych.

Projekt ustawy zakłada także, że uboju rytualnego również mogłyby dokonywać jedynie osoby o odpowiednich kwalifikacjach. Za to proponowane jest wprowadzenie definitywnego zakazu stosowania tzw. „klatek obrotowych”, które rzekomo mają przyspieszać proces wykrwawiania się zwierzęcia. 

Zakaz hodowli zwierząt futerkowych

W projekcie ustawy posłowie zaproponowali również wprowadzenie zakazu hodowli i chowu zwierząt futerkowych w celu pozyskiwania futer. Wyjątkiem od tego zakazu byłaby hodowla królika (Oryctolagus cuniculus).

Jak tłumaczą posłowie, hodowla zwierząt w celu pozyskania futer przysparza im zbędnego cierpienie, a na dodatek niektóre fermy negatywnie mają wpływać na środowisko naturalne. Posłowie w swoim uzasadnieniu projektu podkreślają, że zakaz hodowli zwierząt na futra wprowadzono już m.in. w Austrii, Chorwacji, Wielkiej Brytanii, Słowenii, Holandii, a częściowe zakazy w Danii i Niemczech.

Czy zakaz takiej hodowli dotknie wielu gospodarstw? Posłowie sugerują, że obecnie w Polsce funkcjonuje obecnie około 800 ferm, z czego około 200 ferm hoduje lisy i jenoty. Jeśli zakaz zostanie wprowadzony, wówczas pracę może stracić od 2,4 do 13,3 tys. osób pracujących na fermach zwierząt futerkowych.

Kiedy zmiany wejdą w życie?

Prace nad projektem ustawy mogą pójść dość szybko, w podobne propozycje wcześniej już sygnalizował Parlamentarny Zespół Przyjaciół Zwierząt, w tym wielu posłów z PO.  Jeśli w Sejmie znajdzie się większość potrzebna do uchwalenia ustawy, to może ona zacząć obowiązywać już w 2018 roku.

Paweł Mikos.

Fot. pixabay

Partner serwisu