Nasza strona zapisuje niewielkie pliki tekstowe, nazywane ciasteczkami (ang. cookies) na Twoim urządzeniu w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu. Więcej informacji o plikach cookies.

Zgadzam się

r e k l a m a

Partner serwisu

Rolnicy z Agro Unii zablokowali plac Zawiszy w Warszawie. Dlaczego?

Wiadomości Protesty rolników
Data publikacji 13.03.2019r.

Około 200 rolników pod szyldem Agro Unii zablokowali jedną z głównych arterii Warszawy. W ten sposób chcą symbolicznie pokazać, że odcięcie głównej ulicy miasta jest tak samo problematyczne jaki odcięcie rolników od rynków zbytu. Minister rolnictwa uznał, że protest Agro Unii nie jest dla niego problemem.

r e k l a m a

Płonąca słoma i opony, rozrzucone jabłka i tuczniki na rondzie w Warszawie 

W środę, 13 marca 2019 roku, tuż przed godz. 8.00 kilkuset rolników zrzeszonych w Agro Unii zablokowało plac Zawiszy, jedną z głównych rond w Warszawie

Na jezdni rolnicy rozrzucili kilka „big bagów” jabłek oraz rozłożyli snopki słomy i opony, które następnie podpalili. Na rondzie znalazła się również świńska tusza. Tym działaniem protestujący kompletnie sparaliżowali ruch w centrum stolicy. 

– Polscy rolnicy nie będą czekać, tylko będziemy pokazywać, co oznacza odcięcie nas od rynków. My chcemy schematycznie pokazać co oznacza dla miast zablokowanie tylko jednej drogi. Jak bardzo utrudnia to jego funkcjonowanie. Podobnie jest z rolnictwem, jeśli zostaje odcięte od swoich rynków zbytu – wyjaśniał Michał Kołodziejczak, lider Agro Unii. 

Agro Unia już zapowiada, że podobne krótki, ale spektakularne w formie protesty będą organizowane także w najbliższym czasie. W ten sposób organizacja chce zwracać uwagę na problemy polskiego rolnictwa.

Rolnicy z Agro Unii zablokowali plac Zawiszy w Warszawie 

Jak stwierdził Michał Kołodziejczak, lider Agro Unii, świnia położona na jezdni jest symbolicznym obrazem stanu polskiego rolnictwa, które również zostało „rozłożone na łopatki”  (Fot. Zrzut ekranu: twitter.com/Michał Kołodziejczak)

 

Czego domagają się rolnicy z Agro Unii?

Podobnie jak przed tygodniem, demonstranci przedstawili swoe postulaty. Tym, który był najczęściej omawiamy dotyczy wprowadzenie prawa, które zobowiązywałoby sklepy wielkopowierzchniowe do oferowania co najmniej 50% produktów rolno-spożywczych pochodzących z Polski.

Rolnicy z Agro unii dodatkowo chcą, aby sieci handlowe w pierwszej kolejności zaopatrywały swoje markety w produkty pochodzące z lokalnego rynku i lokalnych rolników. W praktyce miałoby to wyglądać tak, że dany market kupuje żywność od rolników i zakładów przetwórczych zlokalizowanych w promieniu 50 km od sklepu i dopiero brak danego towaru na rynku lokalnym pozwalałby na realizowanie dostaw z dalszych regionów kraju. 

Czego jeszcze domagają się demonstranci z Ago Unii? 
  • Wprowadzenia prawa o graficznym znakowanie produktów rolno-spożywczych flagą kraju pochodzenia produktu.
  • Wprowadzenie embarga na węgiel kamienny z Rosji, przynajmniej do czasu zniesienia przez Rosję ograniczeń w eksporcie polskich owoców i warzyw.
  • Reformy izb rolniczych oraz audytu rolniczych związków zawodowych 
  • Reformy funduszy promocji żywności.
  • Natychmiastowej interwencji państwa na rynku trzody chlewnej.


Minister rolnictwa: protestujący to nie mój problem

Podczas wywiadu dla audycji „To się liczy” w Money.pl na bieżąco do protestu odniósł się minister rolnictwa, Jan Krzysztof Ardanowski.  
Stwierdził on, że rolnicy mają prawo protestować, ale wystąpienie Agro Unii nie jest jego problemem

– Jedni chcą rozwiązywać problemy i próbują wypracować odpowiednie rozwiązania w ramach Porozumienia Rolniczego. A inni chcą się pokazać  i budować swoją siłę polityczną – mówił minister Ardanowski pod adresem Agro Unii. – Ci rolnicy powinni zrozumieć, że tym protestem tylko pogarszają sytuację polskiego rolnictwa – powiedział Jan Krzysztof Ardanowski. 

Dodał także, że owoce wysypane na ulice to, marnowanie żywności, co nie budzi sympatii do rolników. – Te jabłka to dzieciom trzeba dać w  przedszkolach, a nie wysypywać na placu i kierowcom przeszkadzać – dodał minister rolnictwa. 

Minister Ardanowski odniósł się też do jednego z postulatów Agro Unii, czyli wprowadzenia nakazu dla sieci handlowych posiadania co najmniej 50% produktów spożywczych pochodzących z Polski. Minister stwierdził, że rolnicy powołują się tu na regulacje uchwalone przez Rumunię. – Tego samego dnia Unia Europejska unieważniła tę ustawę i wstrzymała jej wykonanie. I nie ma takiej możliwości – powiedział Jan Krzysztof Ardanowski. 

 

Paweł Mikos 
Fot. Zrzut ekranu: twitter.com/Michał Kołodziejczak

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a