Rolniku! Bądź ostrożny, gdy szukasz pomocy

Wiadomości Interwencje
Data publikacji 10.12.2017r.

Rolnik z gminy Tuliszków prowadzi 24-hektarowe (w tym 9,45 ha gruntów własnych) gospodarstwo rolne, od lat specjalizujące się w hodowli trzody chlewnej w cyklu zamkniętym. Obecnie posiada 13 loch. Niska opłacalność tego kierunku produkcji połączona z częstymi dołkami i górkami cen spowodowały, że przed rolnikiem wisi groźba bankructwa.

Gospodarstwo prowadzę od 2003 r. i, szczerze mówiąc, całkiem nieźle sobie radziłem, pomimo zmian cen tuczników. Zwiększony, dzięki dzierżawom, areał wymagał dokupienia kilku maszyn rolniczych. Kupiłem m.in. kombajn zbożowy, większy ciągnik rolniczy, dwie prasy. Zakup tych używanych maszyn został sfinansowany z kredytu. W 2004 r. wziąłem 100 tys. zł. Spłacałem kredyt bez większego problemu, ponieważ dodatkowo pracowałem poza rolnictwem. Niestety rozchorowałem się, lekarze wykryli u mnie nieoperacyjnego guza przysadki mózgowej. W 2014 r. przeszedłem na rentę. Moje dochody pomniejszyły się automatycznie o 1 tys. zł, wtedy też pojawiły się pierwsze problemy finansowe. Bank nie przedłużył mi kredytu, ponieważ jego zdaniem straciłem płynność finansową i domagał się jego spłaty. W tym miejscu zaznaczę, że do tego banku wpływały pieniądze za sprzedane tuczniki – informuje rolnik.


Następnie nasz Czytelnik, szukając ratunku, założył konto w kolejnym banku. Tam zaciągnął kredyt w wysokości ok. 80 tys. zł.

Konsolidacja zadłużenia

W 2013 r. założyłem konto w innym banku – dodaje rolnik. Na to konto wpływało wynagrodzenie z firmy, następnie renta oraz część pieniędzy ze sprzedaży tuczników. Ponieważ brakowało mi pieniędzy, w tym banku wziąłem kredyt konsolidacyjny w wysokości ponad 100 tys. zł i spłaciłem jeden z wcześniejszych kredytów. Obecnie w obu bankach jestem zadłużony na ok. 250 tys. zł. Nie spłacam też raty wynoszącej 3 tys. zł, wpłacam tyle, na ile mnie stać.

Ponieważ nasz rozmówca miał problemy z płynnością finansową, by na bieżąco płacić np. faktury za paszę dla tuczników, od stycznia br. kilkukrotnie posiłkował się tzw. chwilówkami.

Szukając sposobu na pozbycie się problemów finansowych, mój rozmówca postanowił przeprowadzić konsolidację posiadanego zadłużenia. W tym celu w czerwcu 2016 r. zgłosił się do pewnej firmy z Bydgoszczy. Jej przedstawiciel pojawił się w gospodarstwie naszego rozmówcy i po podpisaniu umowy i zainkasowaniu 1500 zł obiecał pomoc. Z dokumentów, jakie otrzymał rolnik, wynika, że przygotował i wysłał zapytania dotyczące skonsolidowania zadłużenia. Na tym zakończyła się pomoc. Obecnie w bydgoskiej firmie nie odbierają od niego telefonów.

Mimo niepowodzenia z bydgoską firmą postanowiłem poszukać innej. W styczniu br. znalazłem ogłoszenie firmy Lex Optima i zadzwoniłem do niej. Jej przedstawiciel przyjechał do mojego gospodarstwa, po zapoznaniu się z ofertą firmy podpisałem umowę licząc na uzyskanie pomocy. Ta firma za pomoc z góry zainkasowała 13 800 zł i obiecała, że zgodnie z umową w ciągu 6 miesięcy przeprowadzi restrukturyzację zadłużenia. Niestety, przez okres obowiązywania umowy nie zaproponowali mi żadnego satysfakcjonującego rozwiązania. Ponieważ firma nie wywiązała się, moim zdaniem, z umowy postanowiłem zgłosić się do prawnika, z prośbą o napisanie pisma do firmy Lex Optima, by przesłała mi sprawozdanie z czynności, jakie wykonała szukając rozwiązania moich problemów. Niestety jak dotąd, a czekam niemal 2 miesiące, nie otrzymałem żadnej odpowiedzi – mówi gospodarz.

Nasz Czytelnik postanowił nie tylko znaleźć sposób na konsolidację swojego zadłużenia, ale też odzyskać wydane pieniądze od firm obiecujących pomoc. Zgłosił się do kolejnej kancelarii prawnej. W umowie zadeklarował, że zleceniobiorca otrzyma wynagrodzenie w wysokości 40 tys. zł. Pierwotnym celem było ogłoszenie upadłości konsumenckiej.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 2 stron.

Czytaj dalej

Partner serwisu