Nasza strona zapisuje niewielkie pliki tekstowe, nazywane ciasteczkami (ang. cookies) na Twoim urządzeniu w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu. Więcej informacji o plikach cookies.

Zgadzam się

r e k l a m a

Partner serwisu

Sachajko: Część rolników dopłaty na zakup jałówek wydała na bydło od rodziny lub sąsiada

Wiadomości Polska
Data publikacji 23.11.2017r.

Z posłem Jarosławem Sachajko, przewodniczącym Sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi rozmawiają Krzysztof Wróblewski i Paweł Kuroczycki

Złożył pan interpelację poselską dotyczącą sposobu nabywania jałówek ras mlecznych przez rolników, którzy skorzystali z programu pomocy na zakup tych zwierząt. Skierował pan także te same pytania do Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa. Co udało się ustalić?

r e k l a m a



– Chodziło głównie o to, ilu spośród rolników kupujących jałówki z dopłatą było bliższych lub dalszych krewnych, mieszkających w tej samej miejscowości lub nieruchomości. Okazało się, że w pierwszym wypadku, osób posiadających te same nazwiska było 535, takich, które mieszkały w tej samej miejscowości było 887, a zamieszkałych w obrębie danej nieruchomości było 40. Zastanawiam się jak to nazwać, czy jest to naganne, czy próbować to tłumaczyć faktem, że ci ludzie żyją i funkcjonują zawodowo w określonym środowisku i stąd wzięły się takie same nazwiska?

Z drugiej strony pamiętajmy, że dopłaty do jałówek pochodzą z budżetu państwa, czyli są to pieniądze publiczne. Nie powinno się więc wykorzystywać możliwości obracania tymi pieniędzmi między członkami tej samej rodziny, chociażby z uwagi na aspekt moralny.

Celem tego programu było zwiększenie liczby jałówek hodowlanych w polskich gospodarstwach. Ciekawe, o ile wzrosła liczba tych zwierząt w stadach?

– Takich danych Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa nie przekazał. Rozmawiałem z kilkoma hodowcami, którzy opowiadali ile jałówek i z jakiego źródła nabyli. Nie możemy więc wszystkich wrzucać do jednego worka, jako nadużywających pieniędzy publicznych.  Przypuszczam, iż kolejnym celem programu była poprawa bazy genetycznej w gospodarstwie.

Jednak, jeśli jałówkami wymieniał się ojciec i syn, których krowy stoją często w jednej oborze, to trudno mówić o poprawie genetyki stada.

– Oczywiście, w takim wypadku można mieć poważne moralne wątpliwości co do takich transakcji. Kolejny problem to fakt, że obracaliśmy jałówkami obecnych u nas zwierząt, pochodzących z tych samych obór i miejscowości, nie zmieniła się więc pula naszych zasobów genetycznych.

W tym momencie powinniśmy się zastanowić czy państwo, a dokładnie minister rolnictwa, dobrze zarządza publicznymi pieniędzmi.  Po wejściu do Unii Europejskiej rolnictwo otrzymało poważny zastrzyk finansowy. Tymczasem w Polsce sporo z tych pieniędzy zmarnowaliśmy, co pokazuje choćby przykład jałówek hodowlanych. Jeszcze raz chciałbym podkreślić, że publiczne pieniądze należy wydawać wyjątkowo rozsądnie. Dlaczego publiczne pieniądze są inwestowane w rolnictwo? Chodzi o to, aby całe rolnictwo stało się opłacalne, a nie o to, aby jednostki wyszarpywały ile się da dla wąskiej grupy.

Niedawno spotkałem się z przedstawicielami ambasady Nowej Zelandii. To kraj, który bez dotacji i zewnętrznych źródeł finansowania w krótkim czasie przebranżowił się z hodowli owiec na hodowlę krów. W tym momencie powinniśmy się zastanowić, dlaczego my radzimy sobie znacznie gorzej, choć co roku dostajemy miliardy euro z UE? Jedną z pierwszych reform, jakich dokonano w Nowej Zelandii w celu poprawienia opłacalności produkcji była zmiana modelu doradztwa rolniczego. Tamtejsze rolnictwo zrezygnowało z ogólnego, państwowego doradztwa rolniczego na rzecz doradztwa branżowego. Zgodnie z przekazanymi informacjami, to dzięki przejściu na doradztwo branżowe, w którym wiedzę przekazuje praktyk praktykowi w połączeniu z nauką akademicką, rolnicy doprowadzili do zmiany, która uczyniła z Nowej Zelandii światową potęgę w produkcji rolniczej. Rolnicy zrozumieli, iż tylko dzięki wzajemnej pomocy, współpracy, wymianie wiedzy i doświadczeń, mogą godnie żyć i zdobywać kolejne rynki zbytu.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 3 stron.

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a