W Rosji zaczyna brakować wieprzowiny. Zastąpi ją bawolina?

Wiadomości
Data publikacji 02.04.2014r.

Przedstawiciele rosyjskich firm z branży przemysłu mięsnego spotkali się w minionym tygodniu z Siergiejem Dankwertem, szefem Rosselchoznadzoru – instytucji łączącej w Rosji uprawnienia inspekcji weterynaryjnej oraz roś- linnej. Dyskutowali o problemie, jaki pojawił się w Rosji w związku z sankcjami nałożonymi na Unię. Zaczyna brakować tam mięsa.

Dankwert rzucał podczas spotkania znane już oskarżenia pod adresem UE. Po raz kolejny zaznaczył, że rozwiązanie kryzysu związanego z zakazem importu wieprzowiny z Unii Europejskiej jest opóźnione z winy Brukseli. Twierdzi on, że KE z uporem odmawia negocjacji z przedstawicielami Unii Celnej (zrzesza Biało-


ruś, Rosję i Kazachstan) w sprawie nowych wzorców świadectw weterynaryjnych. Bruksela chce rozmawiać tylko z Rosjanami, a Moskwa chciałaby, aby UE pertraktowała z przedstawicielami Unii Celnej (zwanej też Eurazjatycką). 

Na tym nie kończą się oskarżenia rzucane przez szefa Rosselchoznadzoru. Uważa on, że wieprzowina ze stref zagrożonych w Polsce i na Litwie „rozeszła się” po terytorium całej Unii. W kolejnym zdaniu komunikatu opublikowanego po spotkaniu zaprzeczył jednak temu twierdzeniu, mówiąc że straty poniesione przez polskich rolników zaowocowały protestami i dymisją ministra rolnictwa. Gdyby tuczniki ze strefy mogły się „rozejść” po całej UE, nie byłoby niepokojów, a świnie nie stałyby w chlewniach. Dankwert powtórzył też, że do strefy zagrożenia należy włączyć kraje sąsiadujące z Polską i Litwą, w których pojawił się ASF.

Dankwert powiedział również, że w opinii rosyjskich ekspertów przypadków afrykańskiego pomoru świń jest na terytorium UE więcej niż oficjalnie informują władze. Jego zdaniem, poziom bioasekuracji w większości europejskich gospodarstw produkujących trzodę jest skrajnie niski. W komunikacie ze spotkania nie ma ani słowa o dowodach potwierdzających masowy wywóz zwierząt lub kolejne przypadki choroby. Uczestnicy spotkania mówili natomiast o niebezpieczeństwie nielegalnych dostaw z Białorusi lub Ukrainy.

Rosselchoznadzor koncentruje teraz wysiłki na poszukiwaniu nowych dostawców. Rosjanie chcą sprowadzać mięso bawole z Indii oraz wieprzowinę z Chin. Wznowili dostawy ze Stanów Zjednoczonych, interesują się wieprzowiną z Brazylii i Kanady. W przypadku USA i Kanady niepokoją ich ogniska epidemicznej biegunki świń (PED). Rosjanie próbują też importować wołowinę z Australii. Na razie jednak mają z nią problem, bo zawiera trenbolon – hormon powodujący przyrost masy mięśniowej, stosowany także w kulturystyce. 

Przedstawiciele przemysłu mięsnego podczas spotkania prezentowali różne opinie. Anatolij Kosinskij z Narodowej Rady Przetwórców Mięsa powiedział, że od lutego br. produkcja spadła o 7–15%, przy wzroście cen o 7%. Dalszy wzrost cen surowca może doprowadzić do upadku 10% przedsiębiorstw z tej branży. Brak wieprzowiny sprawił też, że Rosjanie jedzą więcej drobiu. 

 

Jak wynikało ze słów Jurija Kowaliewa, dyrektora Narodowej Rady Producentów Świń, produkcja wieprzowiny rośnie w Rosji o 15–17% rocznie. Jednak w tym wypadku spory problem stanowi występujący w tym kraju ASF, z którym władze nijak nie mogą sobie poradzić. Do listopada 2013 r. było tam 570 przypadków choroby, w tym 350 wśród świń. Władze prognozują, że w 2014 r. w Rosji pojawi się 130–180 nowych ognisk choroby. W tym na świnie przypadać ma od 62 do 97. pk

Partner serwisu