Nasza strona zapisuje niewielkie pliki tekstowe, nazywane ciasteczkami (ang. cookies) na Twoim urządzeniu w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu. Więcej informacji o plikach cookies.

Zgadzam się

r e k l a m a

Partner serwisu

Wieńce suszą uplecione

Wiadomości Felietony
Data publikacji 11.09.2018r.

Dożynki w pełni i zewsząd słychać: Plon niesiemy plon, w gospodarza dom… Słychać też słowa podziękowań za ten chleb wypieczony z mąki uzyskanej z ziarna z tegorocznych trudnych żniw. Wieńce dożynkowe są jak zwykle przepiękne. Zaś najpiękniej dziękują politycy.

Według szacunków susza kosztowała rolników ponad 3,6 mld zł

Tymczasem nadal trwa liczenie strat, jakie naszemu rolnictwu wyrządziła susza. Z danych uzyskanych z ministerstwa rolnictwa wynika, że oszacowane do tej pory straty wyceniono na około 3,6 miliarda złotych. A przecież skutki suszy dotknęły nie tylko ponad 130 tysięcy gospodarstw. Bowiem takie są obecnie oficjalne dane, które zapewne ulegną dalszej zmianie.

r e k l a m a



Lecz nie o urzędowe statystyki tutaj chodzi. Wszak praktycznie w każdym gospodarstwie rolnym w Polsce ta plaga wyrządziła, albo też jeszcze wyrządzi, wymierne szkody. I tak część największych gospodarstw zbożowych nie wywiąże się z kontraktów na zboże, bo plony były marne, a suszy oficjalnie nie stwierdzono. Może to wynikać z tego, że jakaś stacja pogodowa miała lokalizację, w której popadało trochę deszczu, a kilka kilometrów dalej nie można było opadów uświadczyć przez miesiące.

Oczywiste jest też, że wzrosną koszty produkcji zwierzęcej, bo własnej paszy będzie mniej, a ta z zakupu będzie miała wysoko wywindowaną cenę. Na pewno te długie wysuszone tygodnie zaważyły też negatywnie na dobrostanie zwierząt. Wszak spadek skupu mleka we wszystkich mleczarniach był bardzo widoczny. I to było proste następstwo upałów.


Urzędowe dane nie odzwierciedlają faktycznych skutków suszy

Tak więc nie trudno jest wyliczyć, że ta plaga kosztowała polskie rolnictwo znacznie więcej niż to wynika – i będzie wynikało – z urzędowych danych. Oczywiste jest też, że w budżecie państwa nie ma takich pieniędzy, aby choć w części można było naprawić owe suszowe zło. Wiedzą o tym doskonale ci co sprawują władzę w państwie, jak i politycy wszystkich partii opozycyjnych. Dlatego apelujemy o to, aby z tego nieszczęścia nie robić spektaklu przed zbliżającymi się wyborami samorządowymi w postaci zachwytów jak to sobie z tą zarazą poradziliśmy, albo totalnej krytyki, że działania rządu wobec następstw tej zarazy nic nie dały. To nie znaczy, że rządzącym politykom w tej materii należy odpuścić. A i tych co szykują się do władzy należy zobowiązać do określonych działań.

Nade wszystko większość działań pomocowych należy skierować do najbardziej poszkodowanych. Lecz bez unijnego wsparcia nie starczy na nią środków. Na pewno trzeba będzie też dać więcej czasu na składania wniosków o szeroko rozumianą pomoc suszową. Niezbędne są też działania długofalowe. I tak: trzeba tak zreorganizować monitoring, by dawał prawdziwy, a nie fałszywy obraz suszy. Dosłownie od zaraz należy uruchomić efektywny i łatwo dostępny system ubezpieczeń. Nie jest tajemnicą, że wielu tych, co się przed tą klęską ubezpieczyło, dostało odszkodowania dalece odbiegające od rozmiaru wyrządzonej szkody. Konieczne jest też podjęcie realnych starań, by poziom dopłat bezpośrednich przewidzianych dla polskich rolników był taki sam jak niemieckich, francuskich, czy też holenderskich farmerów. I to jest zadanie dla wszystkich polityków – ponad politycznymi podziałami. Od lat mówimy o tym, że o znaczeniu wysokości tych dopłat przekonujemy się, gdy nadchodzi nieszczęście – ekonomiczna dekoniunktura albo tzw. plaga egipska, jaką jest susza.

Spekulacyjnych spadków cen ciąg dalszy

Owe suszowe zło dotknęło nie tylko Polskę, lecz też wiele państw – także tych poza Europą. Dlatego ze zdziwieniem przyjęliśmy wyniki notowań ostatniej Fonterry, z których wynikało, że ceny masła spadły po raz kolejny, tym razem o niecałe 3%. Poprzedni spadek był znacznie wyższy, bo sięgał 8%. Naszym zdaniem, te spadki mają też podłoże spekulacyjne. Bo jeśli nawet produkcja masła w Nowej Zelandii znacząco wzrośnie – co jest ryzykownym twierdzeniem – to ten fakt nie wpłynie na obniżkę cen tłuszczu mlecznego. Naszym zdaniem, nie tylko większa konsumpcja, ale też i susza sprawią, że tłuszcz mleczny będzie w dobrej cenie, mimo okresowych zawirowań. I jeszcze jedno, na tej samej sesji tłuszcz mleczny w serze twardym podrożał – bo ceny sera cheddar wzrosły o 4,2%! Podrożało też chude mleko w proszku o 2,2%. Stało się tak mimo tego, że w unijnych magazynach zalega jeszcze grubo ponad 200 tysięcy ton taniego odtłuszczonego proszku mlecznego!

Krzysztof Wróblewski
Paweł Kuroczycki
redaktorzy naczelni

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a