Nasza strona zapisuje niewielkie pliki tekstowe, nazywane ciasteczkami (ang. cookies) na Twoim urządzeniu w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu. Więcej informacji o plikach cookies.

Zgadzam się

r e k l a m a

Partner serwisu

Woda z pól nie schodzi, urzędnicy nie reagują

Wiadomości Interwencje
Data publikacji 01.03.2018r.

Woda, która zalewa łąki i grunty orne to odwieczny problem rolników posiadających pola wokół rzeki Ołobok nieopodal Ostrowa Wlkp. Na odcinku od drogi krajowej nr 25 w kierunku miejscowości Kęszyce rzeka jest w tragicznym stanie. Jednak zdaniem urzędników rzeka jest czyszczona regularnie i użytkowana należycie.

Państwo Pietrzak z Czekanowa gospodarują na ziemiach wokół Ołoboku od początku lat dziewięćdziesiątych i praktycznie od tego czasu wciąż mają problem z gruntami przy rzece.

r e k l a m a



Jak tylko trochę popada, nasze pola toną w wodzie. Ktoś pilnuje tego, by rzeka na środkowym odcinku nie była czyszczona jak należy, czyli koparką z sitem, przechodzą tylko ludzie z kosami i wycinają po wierzchu. Za dwa, trzy dni rośliny odrastają – relacjonują gospodarze.

Wszystko jest zrobione

Pietrzakowie rok w rok dzwonią do Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Ostrowie Wlkp., prosząc o to, by przyjechała koparka.

Dostajemy odpowiedź, że maszyna była i jest wszystko zrobione. W rzeczywistości koparka czyści dno Ołoboku jedynie na dolnym i górnym odcinku rzeki. Trzy lata temu w starostwie powiatowym w Ostrowie odbyło się specjalne zebranie w tej sprawie. Byli na nim m.in. urzędnicy ze starostwa oraz zarządu melioracji. Atmosfera była gorąca, rolnikom puszczały nerwy. Urzędnicy nie potrafili odpowiedzieć, dlaczego Ołobok nie jest czyszczony na całym odcinku, ale jesienią w końcu koparka wjechała – opowiada Konrad Pietrzak.

W 2016 r. po wielu latach udało się wyjątkowo sprzątnąć plony z wszystkich pól okalających rzekę.

W tym roku jednak kukurydza na naszym polu została, miała być z niej kiszonka. Nie szło jednak wjechać w pole i zadecydowaliśmy, że poczekamy na mrozy i może chociaż zbierzemy ziarno. Kilkakrotnie robiliśmy już podchody do zbiorów, ale bez skutku. Łąkę udało się cudem sprzątnąć, ale był to niezły wyścig z czasem. Nie czekamy, aż trawa dojrzeje do zbioru, wyczekujemy momentu, kiedy uda się wjechać ze sprzętem. Obserwujemy nieustannie niebo i stan wody na rzece. Tak jest praktycznie co roku – opowiadają rolnicy.

Pietrzakowie utrzymują około 100 sztuk bydła i trzodę chlewną, muszą więc walczyć o każdą tonę paszy.

Diabeł tkwi w osadach

Ołobok to zlewnia wód z gminy Raszków i Ostrowa Wlkp., a nie ma z niej właściwego odprowadzenia wód, stąd zalewa regularnie pola okolicznych rolników. Jak mówią miejscowi gospodarze, zbiornik w Wielowsi, który mógłby rozwiązać problem buduje się już ponad 100 lat.

Nasze pola i łąki są naturalnym zbiornikiem, tak zadecydowali urzędnicy. Ołobok wylewa od lat, ale jednak kiedyś woda wsiąkała, a teraz, jak nie wyparuje, potrafi stać na polach pół roku. Rowy doprowadzające wodę do Ołoboku mają niżej dna niż dno rzeki, stąd woda łatwo się wylewa – komentują nasi rozmówcy.


  • ZMiUW oraz WODKAN w Ostrowie Wlkp. nie chcą widzieć zaniedbań na Ołoboku, których skutek widać za plecami Konrada Pietrzaka i Romana Sikory
Gospodarze przesyłają zdjęcia do zarządu melioracji z zalanymi polami, ale nic to nie daje. Cząstkowe czyszczenie rzeki doprowadza do tego, że na rzece tworzą się tamy, co potęguje rozlewanie się wody na pola. Rolnicy próbują wtedy sami je rozwalić ale nie mają odpowiedniego sprzętu, by zrobić to skutecznie.

Przed wielu laty Ołobok stanowił swego rodzaju ściek dla miasta Ostrowa, przez lata nagromadziły się tam osady, których teraz nikt nie chce ruszyć w obawie o skażenie ujęć wody, ponieważ one też znajdują się na spornym odcinku rzeki. Na takim podłożu rośliny rosną szybko i bujnie. Warto wspomnieć też o tym, iż do Ołoboku spuszcza wodę zasiloną w mikro- i makroelementy ostrowska elektrociepłownia. Często dochodzi też do tzw. cofek, jeśli z Ostrowa woda napływa do Ołoboku rowami, a tam nie ma gdzie się pomieścić, to się cofa – tłumaczy Roman Sikora, rolnik posiadający gospodarstwo na terenie Ostrowa Wlkp.



  • Tereny przylegające do Ołoboku to grunty nienadające się już do uprawy
Efekt tego jest taki, że nawet gdy nie ma opadów, na polach stoi woda, co doprowadza do powolnej degradacji gruntów.

 – Trudno na zdegradowanych gruntach prowadzić tradycyjne gospodarstwo rolne. Do 2012 r. walczyłem, zajmowałem się produkcją trzody chlewnej , ale w końcu ze względu na problemy z powierzchnią paszową poddałem się i zmieniłem profil produkcji – relacjonuje Sikora.

W sprawie zaniedbań na spornym odcinku Ołoboku odbyły się nawet rozprawy sądowe ale nie przyniosły one żadnego rezultatu.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 2 stron.

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a