Nasza strona zapisuje niewielkie pliki tekstowe, nazywane ciasteczkami (ang. cookies) na Twoim urządzeniu w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu. Więcej informacji o plikach cookies.

Zgadzam się

r e k l a m a

Partner serwisu

Ziarno się sypało, pieniądze ledwo kapią

Wiadomości Interwencje
Data publikacji 18.07.2018r.

Po tym, jak redakcja „Tygodnika Poradnika Rolniczego” zainteresowała się sprawą niezapłaconych przez Zakłady Zbożowo-Młynarskie w Werbkowicach faktur za zboże, firma ta zaproponowała rolnikom ugody.

Sprzedawałem zboże do Zakładów Zbożowo-Młynarskich w Werbkowicach od lat i nigdy nie było większych problemów – mówi Władysław Ciołko z miejscowości Kolonia Hostynne w pow. hrubieszowskim na Zamojszczyźnie. – Niewielkie poślizgi w płatnościach się zdarzały, ale takie do przyjęcia. Poważne kłopoty zaczęły się, gdy przyszło do płacenia za pszenicę zebraną w poprzednim sezonie – relacjonuje.

r e k l a m a



Pszenica sprzedana, pieniędzy brak

Pan Władysław pokazuje umowy i faktury wystawione jesienią ub. roku przez ZZM w Werbkowicach na jego syna Andrzeja. Syn jest często za granicą, pan Władysław ma więc notarialne pełnomocnictwo do jego reprezentowania. Terminy płatności upłynęły na początku tego roku. W sumie faktury opiewają na ponad 40 tys. zł. – Z tego dostaliśmy wszystkiego 2 tys. zł – mówi pan Władysław. – Drugiemu synowi też są winni pieniądze. Dostał tylko połowę tego, co powinien i to dopiero po tym, jak synowa miała wypadek – mówi Władysław Ciołko. Zaznacza, że firma z Werbkowic nie zapłaciła w terminie nie tylko jemu, rolników którzy nie mogli się doprosić swoich pieniędzy, jest więcej.

Gdy poślizg w płatnościach zaczął się wydłużać, pan Władysław zaczął domagać się zwrotu pieniędzy. Wielokrotnie jeździł do młyna, a ponieważ z kilkudziesięciu tysięcy złotych odzyskał zaledwie 2 tys. zł, zaczął szukać pomocy. Nie było łatwo. W lokalnym tygodniku ukazała się niewielka notatka. Gdy pan Władysław prosił o tekst interwencyjny z prawdziwego zdarzenia, usłyszał, żeby poszedł z tą sprawą do „Faktu”. Z kolei poseł PiS z regionu, do którego rolnik się zwrócił, miał mu powiedzieć, że zakłady zbożowe to prywatna firma i nie ma wpływu na to, co ona robi. Rolnik szukał też pomocy prawnika, ale nie stać go na zapłacenie wysokich kosztów sądowych.



  • Władysław Rusiński uważa, że zgoda buduje, niezgoda rujnuje. Musiał długo czekać na rękę wyciągniętą do zgody

Rozmawialiśmy też z innymi rolnikami, którzy mają problem z odzyskaniem należnych im pieniędzy. Nie mogą zrozumieć, dlaczego nikt nie chciał z nimi rozmawiać. – Nie chcemy, żeby młyn zbankrutował. Taka firma jest w okolicy potrzebna. Ale nie może być tak, że właściciel nie płaci i jednocześnie unika kontaktu – powiedział rozmówca, który prosił o zachowanie anonimowości. Mówi, że zakład jest winien jego rodzinie ponad 20 tys. zł za zboże dostarczone jeszcze w ub. roku. Wezwanie do zapłaty nic nie dało, więc sprawa jest w sądzie. – Miało być zapłacone w ciągu 90 dni, pieniędzy nie ma, z właścicielem nie ma kontaktu.

Nam jest winien 14 tys. zł za pszenicę konsumpcyjną – mówi z kolei Władysław Rusiński, który podobnie jak Władysław Ciołko reprezentuje syna. – Mamy małe gospodarstwo, 12 ha, cały rok musimy ciężko pracować, a tu taka sytuacja. Prezes jest nieuchwytny. I to najbardziej boli. Żeby się odezwał: słuchajcie, mam problemy, dogadajmy się jakoś. A tu nic.

Kilka dni przed rozmowami z rolnikami doszło do wydarzenia, które szczególnie zirytowało naszych rozmówców. Odbywały się Dni Werbkowic.

Prezes ZZM był wymieniany jako jeden ze sponsorów tej imprezy. Czyli ma pieniądze na sponsoring, a nie ma, żeby zapłacić swoim wierzycielom?! – denerwuje się pan Władysław.

Rozmówcy złoszczą się też, gdy przypominają sobie, jakie informacje pojawiają się na tablicy przed siedzibą ZZM w Werbkowicach.

Zachęcają do dostarczania zboża, piszą, że zapłacą w ciągu 30 albo 60 dni. W zależności od ceny. To nam nie płacą przez wiele miesięcy, a komuś, kto odstawi teraz, gwarantują pieniądze w takim terminie? – nie może zrozumieć Władysław Rusiński

Niektórzy wierzyciele próbowali zainteresować sprawą organy ścigania. Zakładają sprawy w sądach, są i tacy, którzy zgłaszają to policji.

Był nam winien 9,5 tys. zł za pszenicę, 4 tys. zł oddał miesiąc temu, czyli do zwrotu jest wciąż 5 tys. zł. To dotyczy umowy jeszcze z maja 2017 r. – mówi Marian Korzeniowski. – Żona zgłosiła sprawę na policję w Hrubieszowie. To było kilka miesięcy temu. Od tamtej pory nie dostaliśmy żadnej informacji z policji ani prokuratury, gdzie ponoć sprawa miała trafić.

Jak zgodnie podkreślają nasi rozmówcy, wielkim problemem jest kontakt z Wojciechem Goławskim, prezesem ZZM. Mówią, że prezes unikał wierzycieli, a pracownicy młyna zbywali ludzi pytających o swoje pieniądze.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 2 stron.

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a