Zielony Zakątek 2017: W tym ogrodzie królują drzewa

Dom i Ogród
Data publikacji 28.09.2017r.

Ogród w Smardzowicach mógłby wygrać nasz konkurs już z racji fantastycznego położenia. Do Krakowa jest stąd tylko kilkanaście kilometrów, w przeciwnym kierunku, dosłownie za płotem, rozciąga się Ojcowski Park Narodowy. Ale wyróżnienie wyłącznie z powodu lokalizacji byłoby niesprawiedliwe. Zapraszamy na wycieczkę po wyjątkowym miejscu.

Przy bramie witają nas dwa husky. Po lewej stronie stoi drewniany dom, wokół niego i za nim ogród, który płynnie przechodzi w sad. A za nim już jest Ojców.

Ogród na ojcowiźnie


Uwagę przykuwają potężne drzewa, największe z nich to rozłożysta 180-letnia lipa. Na jej gałęzi huśtawka zawieszona na przywiezionych przez państwa Klimczaków z wybrzeża linach okrętowych. Ogród nie jest przeładowany ani ostentacyjny. Próżno szukać tu niepotrzebnych ogrodowych ozdób. Jest przestrzeń i piękne widoki.

Jedna roślina, dobrze prowadzona, posadzona w dobrym miejscu, zawsze przyciągnie uwagę. Nie lubię, gdy wszędzie pełno wszystkiego – mówi pan Zdzisław.


W zielonym zakątku Klimczaków jest oddech, przestrzeń i piękne widoki – w tym ogrodzie nie ma przeładowania. Właściciele nie przepadają za ogrodowymi dekoracjami 



Z wykształcenia zootechnik, podobnie jak jego małżonka Danuta. Nie pracował w zawodzie. Zajmował się aranżacją ogrodów, jest sadownikiem. Specjalizuje się w deserowych odmianach śliwek. Jednak z powodu pogarszającej się opłacalności tej produkcji przymierzają się z żoną do hodowli zwierząt. W wolierze na tyłach ogrodu mieszkają już bażanty i kuropatwy.

Na początku lat 80. ub. wieku zakładał ogród, sadził drzewa i krzewy na należącej od dawna do rodziny działce. Całość ma 2 hektary. Wcześniej w tym miejscu było pole. Kamienny ogrodowy grill pan Zdzisław wybudował w 1985 r.

W tamtych czasach rzecz niespotykana. Pierwotnie zadaszony, teraz czeka w kolejce na remont. Konstrukcję porasta bluszcz pospolity. Jego nasiona przywieźliśmy z Batumi – mówi pan Zdzisław.


Pan Zdzisław co roku wiosną zawiesza huśtawkę na okrętowych linach. Na zdjęciu – z żoną Danutą


Bluszcz rośnie już ponad 30 lat. Grube pędy owinięte wokół siebie pną się w górę. Dopiero z bliska widać, że to nie pojedynczy pień. Obok katalpa. Kwitnie w początku maja. Ma grona jak fasola.

Dla trzmiela, dla ptaków

Obok czteroletniej sosny kolumnowej na ziemi stoi domek dla trzmiela. – W tym roku, niestety, niezamieszkany. Niedaleko 30-letnie sosny czarne.

Wszystkie drzewa, z wyjątkiem potężnej lipy i niepozornych mirabelek, sadził nasz rozmówca.

W planach jest staw ogrodowy na kilkadziesiąt metrów kwadratowych. – Znam się trochę na tym, niestety wciąż brakuje czasu na prace w ogrodzie – mówi pan Zdzisław. Na razie jest więc ogrodowe oczko. Pod lustrem wody można dostrzec karasie, a nad nim, szczególnie w parne i gorące dni, liczne ptaki. Wszystko to doskonale widać z werandy. – W pobliżu nigdzie nie ma wody. Ruch non stop. Przylatują pliszki, szczygły, grzywacze, nawet krzyżówki i bażanty.


Oczko wodne, uwielbiane przez ptaki w upalne dni, ma się zamienić w ogrodowy staw



Po drugiej stronie domu jego mieszkańcy oglądają z okien ptasi ruch zimą. Sikorki, gile, grubodzioby, tłoczą się w zawieszonym na drzewie karmniku, doskonale widocznym z kuchni.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 2 stron.

Czytaj dalej

Partner serwisu