Nasza strona zapisuje niewielkie pliki tekstowe, nazywane ciasteczkami (ang. cookies) na Twoim urządzeniu w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu. Więcej informacji o plikach cookies.

Zgadzam się

r e k l a m a

Partner serwisu

Bioasekuracja wymagana nie tylko od rolnika

Hodowla Zwierząt ASF
Data publikacji 18.07.2018r.

Pojawiające się ciągle nowe ogniska ASF sprawiają, że rolnicy nie mogą sprzedawać świń. Nie mogą ich też wykorzystać na użytek własny, jeśli powiatowy lekarz weterynarii nie wyrazi takiej zgody. Są w sytuacji patowej i nie wiedzą, co będzie dalej. Jak twierdzą, nie są w stanie ochronić swoich stad, jeśli w lasach leżą padłe dziki, które mogą stanowić źródło zakażenia.

Afrykański pomór świń atakuje kolejne chlewnie. Odnotowano aż 58 ognisk ASF w tym roku. W sumie mamy ich już 162. Ostatnie głównie w województwie lubelskim, a także mazowieckim. Z reguły gospodarstwa położone są w obszarze już objętym ograniczeniami. Niestety ostatnie ognisko w gminie Sosnowica, w powiecie parczewskim, znów dotyczyło dużego stada, w którym utrzymywano aż 1825 świń. Wiele z tych ognisk dotyczyło też powiatu chełmskiego, gdzie w ostatnim czasie potwierdzono także kilkadziesiąt przypadków ASF w populacji dzików. Dlatego rolnicy zwracają uwagę, że to właśnie te zwierzęta mogą być przyczyną wybuchu tak dużej liczby ognisk. Ich zdaniem, nie można wykluczyć, że szczątki padłych dzików zarażonych wirusem zostają przeniesione chociażby przez ptaki i w ten sposób trafiają na teren gospodarstw. Nie tylko bowiem rolnik na obuwiu czy kołach pojazdu rozprzestrzenia afrykański pomór świń.

r e k l a m a



Groźne mięso?

Rolnicy ze stref ASF są też przeciwni zakazowi uboju gospodarczego świń. Specjaliści obawiają się, że ubój na użytek własny może sprzyjać przenoszeniu wirusa ASF za pośrednictwem żywności. Ich zdaniem, zdarzają się sytuacje, że takie mięso bez nadzoru weterynaryjnego trafia na rynek. Wraz z mięsem i wyrobami wieprzowymi może więc dochodzić do niekontrolowanego rozprzestrzeniania się wirusa na duże odległości. Prawdopodobnie to było przyczyną pojawienia się pierwszych przypadków ASF w okolicach Warszawy.

Telefonujący do naszej redakcji rolnicy uważają, że w sytuacji, gdy nie mogą sprzedawać świń z powodu ognisk ASF, a w gospodarstwie jest jedna czy dwie sztuki, to ich ubój i wykorzystanie mięsa na użytek własny byłyby lepszym rozwiązaniem niż przetrzymywanie tych zwierząt bez końca. Przekonują, że podczas obróbki termicznej wirus zostanie unieszkodliwiony. Krajowy Związek Pracodawców-Producentów Trzody Chlewnej wnioskuje jednak, aby ubój gospodarczy odbywał się usługowo w rzeźniach znajdujących się pod kontrolą służb weterynaryjnych. Niestety, tu pojawia się kolejny problem – w strefach ASF brakuje małych rzeźni, które mogłyby się tym zająć.



  • Pomimo zaostrzonych wymogów bioasekuracji ogniska afrykańskiego pomoru świń wybuchają nawet w dużych dobrze zabezpieczonych chlewniach. Jak się okazuje, nie tylko małe stada są zagrożone

Mali producenci trzody chlewnej muszą sobie zdawać sprawę, że pojawienie się ogniska choroby w gospodarstwie oznacza dla nich nie tylko straty spowodowane wybiciem zwierząt. Niszczona jest także pasza oraz zboże. Muszą więc odpowiedzieć sobie na pytanie, czy warto te dwie czy trzy świnie utrzymywać ryzykując, że stracą też całe zebrane po żniwach ziarno.

Lekarz zagrożeniem

Przy braku skutecznej szczepionki przeciwko ASF, można zapobiegać wprowadzaniu i rozprzestrzenianiu się wirusa w gospodarstwach jedynie poprzez ścisłe przestrzeganie środków kontroli. Program bioasekuracji wprowadza wymogi, do których muszą zastosować się rolnicy, aby ochronić swoje stada, o czym pisaliśmy już niejednokrotnie. To samo powinno dotyczyć lekarzy weterynarii, którzy przecież odwiedzają wiele gospodarstw i w bardzo łatwy sposób mogą przenieść patogeny. Tymczasem rolnicy zwracają uwagę na przypadki, kiedy lekarz niezdezynfekowanym pojazdem wjeżdża na teren gospodarstwa, dopiero tam się przebiera. Zakłada obuwie, które miał w innej chlewni. Przecież to lekarze weterynarii muszą przede wszystkim zachować odpowiednie standardy bioasekuracji na fermach. Używać materiałów jednorazowego użytku, wyłącznie odkażonego lub jałowego sprzętu. Higiena rąk, obuwia i odzieży – to powinna być bezdyskusyjna podstawa.

Inspekcja Weterynaryjna przeprowadza kontrole pod kątem zabezpieczenia gospodarstw przed zakażeniem wirusem. Na terenach, gdzie występuje afrykański pomór świń od września 2017 roku do końca czerwca 2018 roku skontrolowano 13,7 tys. stad kwalifikujących się do uzyskania pomocy w gospodarstwie utrzymującym nie więcej niż 50 świń. Dla 1764 z nich wydano decyzję o czasowym wygaszeniu produkcji, co spowodowało, że nabyły one uprawnienia do skorzystania z pomocy. Producenci otrzymujący rekompensaty będą mieli możliwość wznowienia produkcji świń po okresie dwóch lat po przedstawieniu dowodów, że spełniają oni wymogi bioasekuracji. Jak informuje Główny Inspektorat Weterynarii, kontrole w strefach ASF są nadal realizowane.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 2 stron.

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a