Nasza strona zapisuje niewielkie pliki tekstowe, nazywane ciasteczkami (ang. cookies) na Twoim urządzeniu w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu. Więcej informacji o plikach cookies.

Zgadzam się

r e k l a m a

Partner serwisu

Odstrzał dzików to stan wyższej konieczności

Hodowla Zwierząt ASF
Data publikacji 08.02.2019r.

Podczas polowań skoordynowanych, które przeprowadzono 12 i 13 stycznia, odstrzelono 721 dzików. Odbyło się 437 polowań i brało w nich udział 5664 myśliwych. Odnotowano 5 przypadków zakłóceń w postaci blokad – poinformował Polski Związek Łowiecki. Wciąż toczy się dyskusja o celowości odstrzału dzików.

Skąd takie liczby, czyli manipulacja w obronie dzików

r e k l a m a

Ekolodzy oraz obrońcy praw zwierząt stanowczo protestowali przeciwko masowemu odstrzałowi dzików jako metodzie walki z afrykańskim pomorem świń. Niektórzy sądzili, że podczas trzech weekendów członkowie Polskiego Związku Łowieckiego odstrzelą 210 tys. dzików. Myśliwi zgodnie z założeniami w całym sezonie 2018/2019 mieli odstrzelić 185 tys. dzików. Do 10 stycznia 2019 roku plan zrealizowano w 90% i odstrzelono 166,5 tys. tych zwierząt. Do zakończenia sezonu, czyli do 31 marca, PZŁ powinien odstrzelić jeszcze około 20 tys. dzików. Federacja Branżowych Związków Producentów Rolnych wystosowała pismo skierowane do ministrów rolnictwa oraz środowiska popierające odstrzał dzików jako bezpośredniego wektora przenoszenia afrykańskiego pomoru świń. Federacja podkreśla, że redukcja liczby dzików jest stanem wyższej konieczności, dzięki której chronimy nie tylko świnie, polską hodowlę i przetwórstwo wieprzowiny, ale także zapewniamy bezpieczeństwo żywnościowe kraju i źródło utrzymania dla około 170 tys. gospodarstw produkujących trzodę chlewną.  


Co zrobiła nauka dla rolników i konsumentów, aby powstrzymać ASF?

Liczne grono naukowców, którzy sprzeciwiają się odstrzałowi dzików, podpisało „List otwarty środowiska naukowego w sprawie redukcji populacji dzików”, wskazując w nim konsekwencje gospodarcze i środowiskowe w związku z planowanym masowym odstrzałem. Zdaniem przedstawicieli Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych przedstawione w liście informacje świadczą o braku właściwego zrozumienia zagadnienia związanego z afrykańskim pomorem świń i wynikającego z niego problemu dla rolników.

Stąd pytanie hodowców świń do świata nauki: Co nauka zrobiła od 2014 roku, żeby ograniczyć lub zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa ASF w populacji dzików? Przez 5 lat, od chwili, kiedy po raz pierwszy w Polsce pojawił się wirus ASF, ze strony środowiska naukowego nie ma w tym obszarze żadnej propozycji. Afrykański pomór świń wędrował do Polski z Gruzji przez kilkanaście lat i był czas na to, aby się przygotować. Niestety rolników pozostawiono samych sobie. Przedstawiciele Federacji zwracają jednocześnie uwagę, że środowisko ekologów także nic nie zrobiło, aby ochronić populację dzików przed zakażeniem wirusem ASF i jego rozprzestrzenieniem. Zakażone dziki, w tym samice prośne i prosięta, krwawią ze wszystkich naturalnych otworów ciała, cierpią wskutek wysokiej gorączki, duszności, niedowładu zadu, biegunki i odwodnienia. Giną w męczarniach w ciągu 10–14 dni po zakażeniu. Znaleziono około 10 tys. padłych dzików, co stanowi zapewne jedynie 10% tych, które w rzeczywistości padły. Reszta rozkłada się na polach i w lasach, a to stanowi zagrożenie dla następnych sztuk. Może należało wspierać działania związków lub odizolować chore dziki od zdrowej populacji, domagać się wykonania planów łowieckich, pomagać w poszukiwaniu padłych dzików. Brak działania ekologów, żeby zabezpieczyć dziki w ich naturalnych warunkach, np. poprzez stworzenie strefy buforowej oraz wolnej od wirusa, powoduje, że ta populacja jest dziś już de facto niszczona przez ASF – podkreślają przedstawiciele Federacji.  

  • Nikt nie płacze nad usypianymi w chlewniach prośnymi lochami i prosiętami, jednak widok utylizowanych zdrowych zwierząt hodowlanych w wyznaczanych strefach pozostaje w pamięci lekarzy weterynarii i właścicieli zwierząt. /FBZPR/


Dania uruchamia aplikację dla obywateli, aby lokalizować i monitorować dziki

Branża trzody chlewnej to szereg powiązanych ze sobą działów gospodarki (przemysł paszowy, przemysł mięsny, budownictwo inwentarskie, weterynaria), dlatego negatywne skutki afrykańskiego pomoru świń są widoczne w wielu sektorach produkcji. W celu ograniczenia dalszego rozprzestrzeniania się ASF oprócz zasad bioasekuracji konieczna jest redukcja populacji dzików. Rolnicy nie są w stanie sami sobie poradzić z wirusem. Znane są przypadki, kiedy pomimo stosowania zasad bioasekuracji w gospodarstwach pojawił się w nich afrykański pomór świń. Wirus nie został wówczas przeniesiony przez rolnika. Należy wykorzystać 30-letnie doświadczenie Włoch w zwalczaniu choroby.Jest ona wciąż jeszcze obecna na Sardynii, gdzie zmniejszono liczbę ognisk ze 100 w 2015 roku do 5 w 2018 roku, ale konieczna do tego była niemal całkowita redukcja populacji dzików i ograniczanie hodowli świń na wyspie.

Dania, aby uniknąć zawleczenia wirusa afrykańskiego pomoru świń na jej teren, uruchomiła aplikację o nazwie WildwineTip, która pomoże zlokalizować dziki na terenie kraju. Pozwoli ona łatwo poinformować władze o obecności dzików na konkretnym terytorium. Ministerstwo Środowiska i Żywności oczekuje, że wielu obywateli skorzysta z nowej aplikacji, ponieważ pomoże to oszacować ogólną liczbę dzików i miejsc ich przebywania. Aplikacja pozwoli również poinformować o obecności martwych dzików lub ich śladów. Informacje przekazane przez obywateli mają być istotną pomocą w uniknięciu afrykańskiego pomoru świń. Dania nie tylko ogranicza do minimum populację dzików, aby chronić swoje terytorium przed ASF. Robi wszystko, aby walczyć z nielegalnym wprowadzaniem zwierząt i produktów z wieprzowiny. Stosowana jest dodatkowa dezynfekcja budynków inwentarskich, w tym pustych, oraz środków transportów. Osiągnięto porozumienie nie tylko na szczeblu władz cywilnych, ale także w Ministerstwie Obrony, jeśli chodzi o przestrzeganie środków ostrożności i dezynfekcję sprzętu wojskowego oraz powracającego z ćwiczeń w krajach, w których zgłoszono przypadki ASF.  

Prognozy dotyczące ASF na 2019 rok są złe. Bardzo złe

Prognozy szerzenia się wirusa afrykańskiego pomoru świń w 2019 roku nie napawają optymizmem. Istnieje wysokie ryzyko wystąpienia choroby we Francji, w Niemczech, Austrii, Finlandii i na Słowacji. Na wschodzie kontynentu ASF, który szybko przemieszcza się przez Chiny, zagraża Wietnamowi i innym krajom w Azji Południowo-Wschodniej. Władze weterynaryjne Tajwanu poinformowały o znalezieniu martwej świni u wybrzeży Tianpu w hrabstwie Jinmen, kilka kilometrów od południowo - wschodniego wybrzeża Chin. Próbki pobrane od martwego zwierzęcia były pozytywne w kierunku ASF. Ze stuprocentową pewnością ogłoszono, że był to szczep wyizolowany w Chinach. Według Biura Inspekcji i Kwarantanny Zdrowia Zwierząt i Roślin, kierunek wiatru w hrabstwie Jinmen i poprzednie doświadczenia pokazują, że zwierzę prawdopodobnie pochodziło z Chin. Rząd hrabstwa Jinmen wprowadził środki kontroli i pobierania próbek na fermach trzody chlewnej położonych w promieniu 5 km, ale na razie wyniki były negatywne. Wymogi bezpieczeństwa zwiększyła także Australia. Jak poinformowało australijskie ministerstwo rolnictwa, wirus ASF stwierdzono w wyniku analiz wieprzowiny, która została skonfiskowana na międzynarodowych lotniskach i w sortowniach poczty – 6 z 152 przebadanych produktów wieprzowych było skażonych wirusem ASF. Australia wciąż jest od niego wolna, postanowiono więc wzmocnić kontrolę przewożonej żywności.  

Dominika Stancelewska
fot. archiwum TPR / Pixabay (tytułowe)

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a