r e k l a m a

Partner serwisu

Owcom na ratunek

Hodowla Zwierząt
Data publikacji 11.11.2016r.

Obecnie pogłowie owiec w kraju wynosi 227 tysięcy sztuk, podczas gdy w latach 80. i 90. liczyło 5 mln sztuk. Blisko 57 tysięcy hodowanych dziś owiec to rasy rodzime, objęte programem ochrony zasobów genetycznych. Niestety, dopłaty do owiec tych ras skończą się w roku 2020. Warto zatem pozostały czas wykorzystać, by hodowlę owiec rozwinąć. Czy są na to szanse?

Na pytanie to starali się odpowiedzieć uczestnicy dwudniowej konferencji pt. „Innowacyjne metody chowu małych przeżuwaczy i wykorzystanie ich produktów o prozdrowotnych walorach jakościowych do poprawy dochodowości i stabilności gospodarstw rolnych, a także w profilaktyce chorób postępu cywilizacyjnego”. Szkolenie, które odbyło się w Sielpi Wielkiej w dniach 25–26 października br., zorganizował Świętokrzyski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Modliszewicach, a udział w nim wzięli zarówno początkujący, jak i doświadczeni już hodowcy owiec, przedstawiciele firm ubojowych oraz przetwórczych.

r e k l a m a



Województwo świętokrzyskie należy do nielicznych w kraju, w którym w ostatnich latach hodowla owiec zaczęła powoli się rozwijać, a pogłowie znacznie wzrosło. Jak poinformował – obecny na szkoleniu – prezes Świętokrzyskiego Związku Hodowców Owiec i Kóz – Bartosz Konopka, aktualnie w województwie jest 5500 owiec (w różnych przedziałach wiekowych), utrzymywanych w 240 gospodarstwach, co oznacza, że średnio każde z nich posiada 23 owce. Podstawowym kierunkiem użytkowania owiec – i w mojej opinii jak najbardziej pożądanym i zalecanym – jest produkcja jagniąt rzeźnych, czyli mięsny kierunek użytkowania, który wykorzystuje krzyżowanie towarowe, wypierające ras rodzimych z rasami mięsnymi. Z uwagi na coraz większe zainteresowanie spółdzielni mleczarskich mlekiem owczym, użytkowanie mleczne owiec jest dziś równie pożądane – przekonywał prezes Konopka.

Głównym założeniem konferencji było wskazanie możliwości, które mogą przyczynić się do poprawy opłacalności w branży owczarskiej, a pomóc temu miał cykl bardzo interesujących prelekcji. Przedstawiono wiele zagadnień z zakresu innowacyjnych metod hodowli owiec oraz prozdrowotnych walorów mięsa i mleka owczego w celu ich promocji wśród konsumentów. Z zaproszenia na prelekcję skorzystało wielu znawców branży, wśród których nie zabrakło dr. hab. inż. Macieja Murawskiego z Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie czy prof. dr. hab. Tomasza M. Gruszeckiego z Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie. Każdy wykład konferencji spotykał się z żywą dyskusją jej uczestników, jednak wszyscy byli zgodni, że polskie owczarstwo posiada potencjalne warunki dla rozwoju, a to za sprawą olbrzymich obszarów nadających się do ich wypasu. Niestety, to co dziś najbardziej ogranicza hodowlę, to brak ustabilizowanego rynku na produkty owczarskie, który sprawia, że opłacalność hodowli jest znikoma. Nie dziwi zatem, że blisko 1/3 pogłowia owiec stanowią rasy rodzime, które oprócz dochodów ze sprzedaży przynoszą hodowcom dotacje. Istniejąca struktura rasowa populacji nie odpowiada potrzebom preferowanego mięsnego kierunku użytkowania. Niedostatecznie rozpowszechnione jest także krzyżowanie towarowe i zbyt niskie są wskaźniki reprodukcyjne stad podstawowych.

Jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest bardzo małe zainteresowanie owczym mięsem na polskim rynku. Baranina i jagnięcia jest przez naszych rodaków mało ceniona i wydaje się, że ciągle panuje przekonanie, że mięso to ma nieprzyjemny zapach. Tak było w czasach PRL-u, kiedy to owce hodowano głównie dla wełny, która przez lata była dotowana przez państwo. Dziś zwierzęta ubijane są przed ukończeniem 10 miesiąca życia, a mięso pozbawione jest owczej woni.

Niewielu konsumentów wie, jak wysokiej jakości jest mięso jagnięce i jak wiele prozdrowotnych posiada walorów. Dość powiedzieć, że u owiec nie występują nowotwory złośliwe, a mięso jagnięce zalecane jest do częstego spożycia, szczególnie rekonwalescentom po ciężkich chorobach nowotworowych. Kolejnym problemem, z jakim na co dzień muszą mierzyć się hodowcy owiec, to niewielka liczba ubojni. W województwie świętokrzyskim jest tylko jedna ubojnia, która posiada odpowiednie zezwolenia na ubój owiec.

Beata Dąbrowska

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a