Rolnicy: Sami dzików nie wybijemy

Hodowla Zwierząt ASF
Data publikacji 22.01.2018r.

Merytoryczny i spokojny przebieg miało spotkanie rolników z pow. parczewskiego w sprawie afrykańskiego pomoru świń. Hodowcy, którzy szczelnie wypełnili remizę w Gęsi (gm. Jabłoń), zgłosili szereg postulatów. Ich przedstawiciele obiecali przekazać je urzędnikom z ministerstw rolnictwa i środowiska.

Spotkanie zorganizował i prowadził Krzysztof Gomółka, prezes Kółka Rolniczego w Gęsi.
Prowadzimy skup żywca, zależy nam, żeby rolnicy byli dobrze poinformowani w kwestii ASF – powiedział nam. – Zgoda buduje, niezgoda rujnuje – rozpoczął spotkanie. Chodzi o to, żeby dojść do porozumienia i wspólnie radzić sobie z afrykańskim pomorem świń.

O dzikach i odszkodowaniach


Zebrani zastanawiali się, co zrobić, żeby polowania na dziki były skuteczniejsze. Bo choć większość kół działających w tej okolicy informuje, że radzi sobie z odstrzałem sanitarnym, to w odbiorze społecznym problem wciąż jest nierozwiązany. Rolnicy zwracali uwagę, że w ostatnich miesiącach polowania w rejonie Lublina utrudniają organizacje ekologiczne.

Proszę wyjść za remizę i zobaczyć ślady buchtowania dzików. Jesteśmy przecież w dużej wsi. Prowadzę gospodarstwo już 22 lata i nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałem – mówił Sylwester Dzyr, rolnik z miejscowości Gęś, szef Spółdzielni Producentów Trzody Chlewnej „Bekon Plus” w tej miejscowości.

Musimy się zjednoczyć w zwalczaniu przyczyny ASF, a przyczyną są dziki. Na tym się trzeba skupić. Nad sposobami ich wyniszczenia – wzywał Jerzy Maśluch, starosta parczewski. – Sami dzików, jako mieszkańcy tego powiatu, nie wybijemy. Potrzebujemy pomocy.



  • Na spotkanie do Gęsi przybyło ponad 150 osób. Najwięcej uwagi poświęcono dzikom

Emocje budziła kwestia wypłaty odszkodowań za świnie zabite w ramach walki z ASF. Każdy z hodowców zna przypadki wybicia świń przy jednoczesnym niewypłaceniu odszkodowania.

Odmawia się jego wypłaty, jeśli nie są spełnione warunki dotyczące identyfikacji i rejestracji zwierząt lub nie są przestrzegane zasady bioasekuracji. To jest szczegółowo opisane w ustawie i musimy się tego trzymać – odpowiadała Anna Gołacka, powiatowy lekarz weterynarii w Parczewie. – Te sprawy kuleją. W przypadku ognisk w okolicach Parzewa czy Radzynia ta identyfikacja nie była spełniona: zwierzęta nieoznakowane, niewypełnione książki, niespójna historia, brak ciągłości zapisu zdarzeń, świnie kupione nie wiadomo gdzie.



  • Anna Gołacka, powiatowy lekarz weterynarii w Parczewie, odpowiadała na liczne pytania z sali

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 2 stron.

Czytaj dalej

Partner serwisu