Tosia najlepsza w Zalutyniu

Tosia najlepsza w Zalutyniu
Hodowla Zwierząt
Data publikacji 06.06.2016r.

W Zalutyniu w powiecie bialskim odbyła się druga zasadnicza próba dzielności koni rasy huculskiej. Obejmowała ocenę eksterieru oraz tzw. ścieżkę huculską. Do konkursu przystąpiło 19 klaczy, zaś poza nim w ścieżce wzięły udział trzy wałachy i jeden ogier.

N


ajlepszą klaczą podczas próby dzielności została Tosia od klaczy Bonita po ogierze Playboy, która z oceny na płycie i podczas ścieżki huculskiej zdobyła najwięcej punktów. Podczas ścieżki huculskiej Tosi dosiadał Adam Piekarz. Klacz należy do Bartłomieja Błachewicza z Lublina, a wyhodowana została przez Agnieszkę Dubielewską z Oleśnik. Drugie miejsce w konkursie zajęła Nicea dosiadana przez Katarzynę Hetman. Klacz jest córką Niwelacji i Wangara. Jej właścicielem jest Grzegorz Stępniak z Płouszowic, a hodowcą Instytut Genetyki i Hodowli Zwierząt Państwowej Akademii Nauk w Jastrzębcu. Trzecie miejsce zdobyła Zojka Henryka Kalitki z Gęsi, córka Gwiazdki i Wantosa, dosiadana również przez Adama Piekarza. 

Ścieżka z przeszkodami

Ścieżka huculska składała się z 16 przeszkód rozmieszczonych na dystansie 1600 m. Pierwszą była bramka z zamknięciem. Należało najpierw otworzyć ją, przejechać, a następnie zamknąć. Drugi do pokonania był ciasny przejazd o szerokości 80 cm, a po nim na wierzchowce czekała kładka na podwyższeniu. Była to najtrudniejsza i zarazem najwyżej punktowana przeszkoda ze wszystkich przygotowanych na ścieżce. Czwarta w kolejności była przeszkoda wodna, piąta – równoważnia, a następna – wąska droga na wprost o szerokości 40 cm. W dalszej kolejności był slalom pomiędzy drzewami oraz przejazd pod drągami. Następny był wiatrołom, czyli leżące na ziemi gałęzie. Konie musiały też zmierzyć się z górką, gdzie punktowano stromy podjazd, a następnie stromy zjazd. Przeszkodą nr 12 był zygzak o szerokości 60 cm, „trzynastką” – kładka na podwyższeniu, a dalej bankiet, czyli uskok terenu pokonywany jednym skokiem. Pomiędzy przeszkodami od 1. do 14. konie mogły poruszać się dowolnym chodem. Natomiast od bankietu do przeszkody nr 15 i dalej do 16. – tylko kłusem. „Piętnastką” były zawieszone pomiędzy drzewami firanki, a „szesnastką” – stacjonata o wysokości 50 cm. Przeszkody drewniane, takie jak np. kładka i wiatrołom, musiały być pokonane w stępie.

Zwycięska hodowla

Do Zalutynia ze swoimi czterema końmi przybył między innymi Marek Błachewicz, który wraz z synem Bartłomiejem w programie ochrony zasobów genetycznych koni rasy huculskiej posiada 11 zwierząt. Klacz należąca do jego syna Bartłomieja wygrała zawody.

– Uczestniczę w programie już od 10 lat i uważam, że jest bardzo potrzebny. Gdyby nie to rozwiązanie, dzisiaj nie mielibyśmy tylu – a może w ogóle – hucułów. Są to konie bardzo dobre w użytkowaniu i w hodowli. Jednak nie ma na tę rasę takiego zapotrzebowania, żebyśmy każdego roku uzyskiwali maksymalną liczbę źrebiąt. Dopłaty są więc konieczne dla utrzymania i zwiększenia pogłowia tej rasy koni. Pokonanie ścieżki nie jest łatwe, więc przygotowanie do niej koni wymaga sporo pracy. Żeby koń zaliczył próbę, wcześniej co najmniej przez rok musi pracować pod siodłem, z czego około 2 miesięcy trzeba przeznaczyć na przygotowanie do pokonania elementów czekających na konia podczas pokonywania ścieżki – wyjaśnia Marek Błachewicz.

Przewodniczącym komisji zawodów był Marek Gibała, przewodniczący Komisji Księgi Stadnej koni rasy huculskiej oraz dyrektor OZHK w Rzeszowie, a członkami Andrzej Kosior, członek Komisji Księgi Stadnej, zastępca dyrektora Lubelskiego Związku Hodowców Koni, oraz Katarzyna Milbrat, starszy specjalista ds. hodowli koni LZHK.

 

Józef Nuckowski

Partner serwisu