Nasza strona zapisuje niewielkie pliki tekstowe, nazywane ciasteczkami (ang. cookies) na Twoim urządzeniu w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu. Więcej informacji o plikach cookies.

Zgadzam się

r e k l a m a

Partner serwisu

Żywe kosiarki wracają na wały

Hodowla Zwierząt
Data publikacji 26.05.2014r.

Stado owiec wykorzystywane przez Małopolski Ośrodek Doradztwa Rolniczego i Uniwersytet Rolniczy w Krakowie do badań nad wpływem małych zwierząt trawożernych na obwałowania przeciwpowodziowe wróci w tym sezonie na wały wiślane. Wypas ma być prowadzony już nie tylko na  obwałowaniach przy potoku Gróbka koło Bochni, ale również na potężnych wałach nad Wisłą w rejonie Czernichowa.

To drugi etap badań, których celem jest dowiedzenie, że owce i kozy mogą zastąpić mechaniczne kosiarki wykorzystywane obecnie do utrzy­mania wałów przeciwpowodziowych i terenów zalewowych. Małopolski Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Karniowicach jest koordynatorem projektu, a badania prowadzą specjaliści Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie. Badają oni nie tylko stan roślinności i gleby na obwałowaniach, na których prowadzony jest wypas, ale również kondycję zwierząt używanych w doświadczeniu. 

r e k l a m a



Ubiegłoroczne wyniki pilotażowych badań były bardzo obiecujące. Okazało się, że owce wbrew obawom nie uszkodziły darni, ale wpłynęły na jej wzmocnienie. Zaobserwowano m.in. pozytywne zmiany składu roślinności porastającej wał: przybyło pożądanych gatunków traw, które wypierają rośliny dwuliścienne. Trawy tworzą gęste skupiska, więc poprawiają strukturę wałów, zaś rośliny dwuliścienne występują w luźnych skupiskach. 

Zauważono też, że poprawiło się zadarnienie na koronie oraz podstawie obwałowań. To również pozytywny efekt ugniatania gleby przez przemieszczające się podczas wypasu zwierzęta. Ugniatanie to spowodowało wzrost zwięzłości gleby – przede wszystkim na koronie wałów. Nie sprawdziły się tym samym rokowania sceptyków, że wędrówki zwierząt wywołają osuwanie się gleby.

Wypasane owce wypłoszyły również szkodniki drążące nory i korytarze w obwałowaniach. Bezzasadne okazały się też obawy, że odchody zwierząt zanieczyszczą środowisko przy ciekach wodnych. Ilość azotanów pochodząca z odchodów oraz moczu wypasanych zwierząt nie stanowiła zagrożenia dla czystości wód. 

Raport badaczy był na tyle przekonujący, że Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Krakowie zdecydował o wsparciu na kontynuowanie tego innowacyjnego projektu. Po ostatnich powodziach i zalaniach samo­rząd województwa małopolskiego szuka nowych – tańszych i efektywniejszych rozwiązań w kwestii właściwego utrzymania newralgicznych terenów i urządzeń przeciwpowodziowych w sąsiedztwie rzek i potoków.

Jak łatwo się domyśleć, wykaszanie wałów kosiarkami spalinowymi kosztuje słono, bo wysokie są zarówno koszty zakupu paliwa i sprzętu, jak i zatrudnienia do tych prac ludzi czy wynajęcia wyspecjalizowanych firm. A ponieważ pieniędzy na te zadania nigdy nie wystarczało urzędom ani samorządom, w ciągu ostatnich dwóch dekad brzegi naszych rzek i chroniące je wały straszliwie pozarastały. W efekcie zaś przestały pełnić swoją funkcję i chronić ludzkie domostwa. 

Jeszcze w latach 80. ubieg­łego wieku owce hodowano w całej Polsce i pogłowie tych zwierząt było wówczas o kilka tysięcy wyższe niż obecnie. Wypasano je więc wszędzie, gdzie się dało – także tam, gdzie przepisy tego nie dopuszczały – na wałach i terenach międzywałowych. Obowiązujące w naszym kraju prawo zabraniało i nadal zabrania przepędzenia zwierząt przez obwałowania, chyba że uzyska się zgodę właściwego miejscowo marszałka województwa.

Rozszerzenie eksperymentalnego wypasu na wały wiślane w okolicach Czernichowa również wymaga zgody Marszałka Województwa, na którą MODR wciąż oczekuje. Do stosownego wniosku załączono specjalistyczne ekspertyzy wykonane przez uprawnionego hydrogeologa, które jednoznacznie wskazują, że wypas stada liczącego 50 owiec będzie dla wałów bezpieczny. 

Wyznaczenie nowych kwater jest konieczne również dlatego, że sprowadzone w ubiegłym roku z Podhala stado liczące 30 sztuk znacznie się powiększyło – o ubiegłoroczny i tegoroczny przychówek. Badacze postanowili wykorzystać do badań owce rasy polska owca górska jako najbardziej przystosowanej do wypasu na stromych terenach. Naukowcy chcą sprawdzić, czy specyficzne warunki na wspomnianych pastwiskach będą odpowiednie dla zwierząt w różnym wieku. Będzie to kluczowy element eksperymentu, bo opłacalność tej metody jest uzależniona od prowadzenia na wałach normalnej produkcji owczarskiej. 

Jeśli doświadczenia dostarczą pewnych dowodów na zbawienny wpływ prowadzenia tradycyjnego wypasu na wałach, Małopolski Ośrodek Doradztwa Rolniczego planuje przygotowanie wojewódzkiego programu wsparcia dla rolników posiadających gospodarstwa w pobliżu rzek i potoków. Ci z nich, którzy zechcą wypasać owce w strefach międzywałowych, mogliby liczyć na specjalne dopłaty za właściwe utrzymanie i pielęgnację wałów tych gruntów. Podobne rozwiązania są z powodzeniem stosowane np. w Danii, Niemczech czy Niderlandach. Środki na ten program mogłyby pochodzić z puli przeznaczonej do tej pory na mechaniczne wykaszanie wałów i grobli.

 

Grzegorz Tomczyk

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a