Lejcie asfalt, nie lejcie wody!

Lejcie asfalt, nie lejcie wody!

Jednym z podstawowych założeń scalania gruntów jest zapewnienie każdej działce dostępu do drogi publicznej – cytuje oficjalne dokumenty Krystyna Sobczuk ze Stadarni. – To ja się pytam, dlaczego ktoś wymyślił, że po scaleniach za każdym razem mamy nadkładać 1,5 kilometra? Jak się ma jedno do drugiego?

r e k l a m a


Nawet płyt nie będzie

Sołtys Stadarni Ryszard Wlazło nie zgadza się z zarzutami. – Każdy z mieszkańców będzie miał do własnego domu utwardzony dojazd. Zimą będą mieli odśnieżone non stop, bo ja sam odśnieżam z uwagi na działalność gospodarczą, którą prowadzę. A czy zrobi 200 czy 300 metrów samochodem więcej, to nie gra chyba żadnej roli.

Asfalt na drodze, o którą im chodzi (państwu Sobczukom – dop. red.), będzie do końca zabudowań. Czyli oni będą mieli asfalt pod sam dom. Na drodze prowadzącej bezpośrednio do mnie będą tylko płyty betonowe i ja jakoś nie protestuję. Mimo że prowadzę działalność gospodarczą. A tam, gdzie pan Sobczuk by chciał asfalt, to nikt go specjalnie dla niego nie będzie układał, bo tylko on będzie tamtędy jeździł albo i nie.

Ryszard Wlazło informacje, że droga prowadząca do jego domu od szosy Krasnystaw-Wojsławice pierwotnie miała być w całości asfaltowa, nazywa „bujdą”. Owszem, będzie asfaltowa, ale tylko na odcinku od szosy do skrzyżowania z drogą prowadzącą do innych zabudowań, m.in. państwa Sobczuków. Dalej, w stronę zabudowań sołtysa, będą już tylko betonowe płyty. Według niego, wszystkie prace przy drogach w sołectwie mają być wykonane do 2019 roku.



Sławomir Sobczuk chciałby, żeby w jego sołectwie załatwić sprawę dróg tak, jak zrobiono to w pobliskim Witoldowie


Przy okazji sołtys informuje, że na drodze za ostatnimi zabudowaniami państwa Sobczuków i ich sąsiadów nie będzie nawet utwardzenia z płyt. – Problem jest tylko jeden – pieniądze. Pula na zagospodarowanie poscaleniowe jest, jaka jest i tego się nie przeskoczy. Była zmniejszana chyba ze trzy razy, podrożały materiały budowlane i kwota jest za mała, trzeba ciąć. Poza tym, to nie jest moment na protesty. Trzeba było protestować wtedy, gdy drogi były planowane. Wszyscy byli informowani, szły listy polecone ze Starostwa Powiatowego w Chełmie do każdego mieszkańca z osobna. Były wywieszane ogłoszenia, nikt nie może powiedzieć, że nie wiedział.

Droga do morza

Mieszkańcy interweniowali w wielu miejscach. W gminie, starostwie, skierowali nawet zawiadomienie do prokuratury. Bez skutku. – Są lepsi i gorsi. Jedni będą jeździć prostą drogą, drudzy naokoło. Z kolei ze starostwa w Chełmie przyszło pismo, że droga do sołtysa wcale nie prowadzi do sołtysa. To gdzie prowadzi, do morza? – denerwuje się Sławomir Sobczuk.

– Wiem o tych donosach. Nic się nie potwierdziło – komentuje sołtys.

W piśmie do mieszkańców Sołectwa Stadarnia ze Starostwa Powiatowego czytamy m.in. „…fakty jednoznacznie wskazują, że zarzuty podniesione przez Państwa w „proteście” są całkowicie bezzasadne (…). W trakcie spotkania ze strony mieszkańców sołectwa Stadarnia padło dodatkowo bardzo wiele krytycznych uwag pod adresem sołtysa i jego sposobu pełnienia tej funkcji, co nie ma związku ze scaleniem gruntów wsi Wojsławice, ale ewidentnie wskazuje na powód złożenia „protestu”, o czym wprost mówiła część z zebranych osób. (…) Starosta chełmski informuje, że są odpowiednie instrumenty prawne do odwołania sołtysa (…) a wszelkie zastrzeżenia do scalenia muszą być podyktowane działaniami podejmowanymi w trakcie i w ramach scalenia, popartymi konkretnymi dowodami, a nie osobistymi animozjami i niesnaskami”.

Krzysztof Janisławski

Artykuł podzielony na strony, czytasz 2 z 2 stron.

Zainteresował Cię ten artykuł?
Pokaż komentarze

Zobacz także

więcej artykułów z tej kategorii