Wyzwoleni spod łowieckiego reżimu

Wyzwoleni spod łowieckiego reżimu

Przyczyną konfliktów między rolnikami a kołami łowieckimi są zwykle szkody powodowane przez dzikie zwierzęta albo też myśliwych na nie polujących. Okazuje się, że o ile leśnej zwierzyny upilnować nie sposób, to już nieproszonych gości ze sztucerami właściciel gruntu może się skutecznie pozbyć.

Znowelizowane w ubiegłym roku Prawo łowieckie dawać miało właścicielom ziemi prawo głosu w kwestii ustalania obwodów łowieckich, możliwość zgłaszania uwag w toku przewidzianych konsultacji społecznych przy wytyczaniu granic obwodów, a także możliwość odwołania się od decyzji i domagania się wyłączenia swoich gruntów z danego obwodu. Lista dopuszczalnych przyczyn stanowiących podstawę do takiego wyłączenia w trakcie procedowania wspomnianej ustawy dramatycznie się skurczyła, ale i tak ustawa nie weszła w życie. Przy okazji uchwalania budżetu rząd bowiem nagle zorientował się, że nie ma ani sił, ani narzędzi, ani środków, by nowe przepisy wprowadzić w życie. Naprędce rozpoczęto procedowanie kolejnej wersji nowelizacji, w której także przewidziano pewne prawa dla właścicieli gruntów objętych reżimem łowieckim. Prace nad aktem nagle jednak zwolniły, a jego losy trudno przewidzieć. To wcale jednak nie oznacza, że w całej rozciągłości wciąż obowiązuje stare Prawo łowieckie, w świetle którego wyłączenie działki z obwodu przez zwykłego obywatela nie jest możliwe. Rzeczywistość i orzeczenia sądów temu przeczą.

Furtka w prawie

Prace nad nowelizacją Prawa łowieckiego rozpoczęto bowiem na skutek wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 10 lipca 2014 r., w którym stwierdzono, że przepisy zawarte w obowiązującej ustawie są niezgodne z Konstytucją Rzeczypospolitej. Trybunał orzekł, że ustawa upoważnia do objęcia reżimem obwodu łowieckiego nieruchomości bez zapewnienia jej właścicielowi odpowiednich środków ochrony swoich praw w sytuacji, gdy sprzeciwia się wykorzystywaniu swojego gruntu na cele związane z organizacją i prowadzeniem polowań na zwierzęta. Wyrok TK zmuszał rząd do usunięcia naruszeń prawa z ustawy i dawał na to 18 miesięcy od momentu ogłoszenia wyroku. Przepis art. 27 ust. 1 Prawa łowieckiego, który pozwalał na objęcie obwodem prywatnej działki bez zgody jej właściciela, utracił moc obowiązującą po upływie tego okresu, a więc od 21 stycznia 2016 r. nie istnieje podstawa prawna zaskarżonej uchwały.

Możliwości, jakie stwarza właścicielom nieruchomości wyrok Trybunału Konstytucyjnego, postanowił wykorzystać Ośrodek Działań Ekologicznych „Źródła” w Łodzi. Ośrodek zajmuje się przede wszystkim edukacją ekologiczną, m.in. prowadzi warsztaty dla dzieci i młodzieży w regionie łódzkim, na Mazowszu, w Małopolsce oraz na Śląsku. Poza tym wspiera i angażuje się w rozmaite projekty dotyczące ochrony środowiska naturalnego, w tym oczywiście dziko żyjących zwierząt. Ośrodek jest też właścicielem działki rolnej w Wojciechowie koło Przedborza, w powiecie radomszczańskim (województwo łódzkie).

– Działka ma powierzchnię 4,74 ha i sąsiaduje z lasem. Chcieliśmy ją stopniowo zalesiać i w perspektywie wykorzystywać na działania statutowe, np. prowadzenie warsztatów – wyjaśnia dyrektor ośrodka Krzysztof Wychowałek. – Uchwałą z 22 grudnia 2009 r. Sejmik Województwa Łódzkiego dokonał podziału województwa na obwody łowieckie, a nasza działka została objęta reżimem łowieckim. Do prowadzenia tzw. gospodarki łowieckiej upoważnione zostało koło łowieckie z Przedborza. Dla nikogo nie było tajemnicą, że idea polowań na zwierzęta kłóci się z celami, jakie wyznaczyło sobie i realizuje nasze stowarzyszenie, oraz poglądami, które wyznajemy i propagujemy. W świetle obowiązującej ustawy nie mieliśmy jednak w tej kwestii nic do powiedzenia. Wyrok Trybunału Konstytucyjnego zmieniał jednak tę sytuację.

15 lutego 2016 r. Ośrodek Działań Ekologicznych „Źródła” wezwał sejmik do usunięcia naruszenia prawa polegającego na podjęciu uchwały w oparciu o wspomniany przepis art. 27 ust. 1 Prawa łowieckiego, który z dniem 21 stycznia 2016 r. utracił moc prawną. 4 kwietnia 2016 r. stowarzyszenie otrzymało z sejmiku uchwałę datowaną na 22 marca 2016 r. o odmowie zmiany bądź uchylenia zaskarżonego aktu. Wobec tego w maju ub.r. „Źródła” wystąpiły do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Łodzi, zaskarżyły uchwałę sejmiku, zarzucając jej sprzeczność z prawem na skutek wejścia w życie wyroku Trybunału Konstytucyjnego z dnia 10 lipca 2014 r. i wniosły o stwierdzenie jej nieważności.

Sprawiedliwy wyrok

„Wykorzystywanie nieruchomości należącej do Stowarzyszenia do organizowania i prowadzenia polowań na zwierzęta jest fundamentalnie niezgodne z celami i wartościami, do realizacji których Stowarzyszenie zostało powołane. Sytuacja taka w sposób bezpośredni i drastyczny narusza konstytucyjnie chronione prawa Stowarzyszenia jako właściciela nieruchomości, uprawnionego do odmowy zgody na dysponowanie przedmiotem swojej własności na cele rażąco sprzeczne z misją i wartościami, którym służyć ma działalność Stowarzyszenia” – czytamy m.in. we wniesionej do sądu skardze. Stowarzyszenie wskazuje też, że pozostawianie w obrocie prawnym zaskarżonej uchwały będzie istotnym naruszeniem prawa, skoro przepisy będące podstawą jej wydania straciły swą moc prawną i zostały uznane za niekonstytucyjne.


– Dla sądu nieistotne było, w jaki sposób wykorzystujemy czy zamierzamy wykorzystywać działkę – wyjaśnia Krzysztof Wychowałek. – Najważniejszy był kontekst, jaki stwarzał w podejściu do praw właścicielskich wyrok Trybunału Konstytucyjnego. Prawnik sejmiku dowodził, że do dnia podjęcia przez sejmik uchwały Prawo łowieckie nie zostało zmienione, co oznacza brak regulacji prawnych uwzględniających prawa właścicieli. Usiłował też podnosić, że wcześniej nie protestowaliśmy, a wchodząc w posiadanie nieruchomości, mieliśmy świadomość, że w świetle obowiązujących przepisów działka może zostać objęta reżimem łowieckim. Dla sądu nie były to jednak wiażące argumenty, bowiem termin wniesienia skargi nie miał tu znaczenia. Sąd musiał jedynie rozstrzygnąć, czy można podważyć uchwałę, która bazuje na przepisach uznanych za wadliwe. Czy w świetle wyroku trybunału właściciel ma prawo sprzeciwić się dysponowaniu jego własnością wbrew jego woli. Orzekł, że mamy takie prawo i unieważnił uchwałę sejmiku w odniesieniu do naszej nieruchomości. Czekamy już tylko na uprawomocnienie wyroku.



Orzeczenie wydane zostało 2 grudnia 2016 r. Po pierwsze, WSA uznał, że „Źródła” miały podstawy do zaskarżenia uchwały na mocy przepisów ustawy o samorządzie wojewódzkim, w myśl których każdy, czyj interes prawny lub uprawnienie zostały naruszone przepisem aktu prawa miejscowego, może – po bezskutecznym wezwaniu organu samorządu województwa do usunięcia naruszenia – zaskarżyć przepis do sądu administracyjnego. Po wtóre, sąd stwierdził, że zaskarżona uchwała sejmiku „aktualnie, realnie i bezpośrednio narusza swoimi regulacjami interes prawny Stowarzyszenia, które z uwagi na zakres swojej statutowej działalności nie zgadza się na wykorzystywanie należących do niego nieruchomości na cele związane z organizacją i prowadzeniem polowań na zwierzęta”.

Lawina ruszyła

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Łodzi powołał się na stanowisko Naczelnego Sądu Administracyjnego, który w wyrokach z 2014 r. stwierdził, że dany akt prawny uchylony w części lub w całości przez Trybunał Konstytucyjny traci cechę domniemania konstytucyjności już z momentem ogłoszenia przez TK wyroku. Naczelny Sąd Administracyjny wskazał przy tym, że sądy powszechne i administracyjne winny w orzecznictwie eliminować z obrotu prawnego rozstrzygnięcia wydane przed ogłoszeniem wyroku TK, a oparte na podstawie przepisów, których niekonstytucyjność stwierdził trybunał. To zaś w skrócie oznacza, że art. 27 ust. 1 Prawa łowieckiego nie powinien być stosowany, poczynając od daty jego uchwalenia, a więc uchwała sejmiku od początku była osadzona na wadliwych podstawach prawnych.

– To orzeczenie stwarza precedens, który chce wykorzystać wielu właścicieli gruntów, aby wyzwolić się spod reżimu łowieckiego – przyznaje dyrektor Wychowałek. – Dzwoni do nas wielu rolników, którzy proszą o pomoc. Wszystkim zainteresowanym udostępniamy dokumentację naszej sprawy, by wiedzieli, jak sformułować skargę do sejmiku i jak w razie odmowy zaskarżyć uchwałę w sprawie wyznaczenia obwodów łowieckich do sądu. Zamierzamy też udostępnić te materiały na specjalnej stronie internetowej www.zakazpolowania.pl. Będą tam gotowe wzory pism do pobrania. Wiem, że w całym kraju toczy się w tej chwili kilka podobnych spraw, a wielu właścicieli gruntów czeka na terminy rozpraw.

Zdaniem dyrektora łódzkiego stowarzyszenia, nowa, procedowana obecnie w Sejmie wersja Prawa łowieckiego, jest równie wadliwa jak ta obowiązująca.

– Jedynym powodem, dla którego prywatny właściciel gruntu mógłby się nie zgodzić na włączenie do obwodu łowieckiego, są względy religijne, co nadal bezpodstawnie ogranicza prawa włas­ności obywateli. Już sam pomysł, by ktoś miał się komukolwiek tłumaczyć z wyznawanej religii jest niezgodny z konstytucją – uważa nasz rozmówca. – Dlatego jako stowarzyszenie podpisaliśmy się pod apelem organizacji ekologicznych do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego o odrzucenie tego projektu ustawy.

Dowiedzieliśmy się, że orzeczenie wydane przez WSA w Łodzi nie jest jedynym takim rozstrzyg­nięciem na korzyść właścicieli nieruchomości. Podobne wyroki zapadły m.in. w Lubuskiem. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gorzowie Wielkopolskim połączył w jednej sprawie dwie skargi prywatnych właścicieli działek, w tym rolników. Skarżyli się oni m.in. na niszczenie zasiewów przez myśliwych i rażące zaniżanie przez koła łowieckie szacowanych szkód. Dowodzili również, że nie mogą nawet normalnie użytkować swoich gruntów w obawie przed zbłąkaną kulą ze sztucera myśliwych oraz ze strachu przed pogryzieniem przez myśliwskie psy. W obu przypadkach sąd uznał skargi za zasadne i uchylił uchwały Sejmiku Województwa Lubuskiego w odniesieniu do działek należących do skarżących.

Grzegorz Tomczyk

Zainteresował Cię ten artykuł?
Pokaż komentarze

Zobacz także

więcej artykułów z tej kategorii