Z tym zbiornikiem jest coś nie tak!

Z tym zbiornikiem jest coś nie tak!

Mówią, że musieli już wylać kilka tysięcy litrów zepsutego mleka. – Budzę się w środku nocy i myślę, że może znowu mleko się zepsuło. Wstajemy, idziemy do zbiornika i sprawdzamy. To nie jest normalne – mówi Maria Suchara z Chomęcisk Dużych w pow. zamojskim.

r e k l a m a

– Jesteśmy hodowcami bydła od 35 lat. Prowadzimy produkcję na dużą skalę. W oborze stoi sto krów. Średnia wydajność to ponad 10 tys. litrów mleka. I nigdy w tym czasie nie znaleźliśmy się w takiej sytuacji jak obecnie – mówi Tadeusz Suchara, producent mleka z Chomęcisk Dużych.

Dumni z gospodarstwa

Mleko odstawiają do OSM w Krasnymstawie. W ich nowoczesnej oborze stoją trzy czempionki i jedna wiceczempionka XXX Wystawy Zwierząt Hodowlanych, Maszyn i Urządzeń Rolniczych w Sitnie. We wcześniejszych latach gospodarze też wracali z Sitna z laurami. W domu na honorowym miejscu można podziwiać liczne puchaty i dyplomy.

Do tego wszystkiego doszli ciężką pracą. – Tutaj zaczynaliśmy praktycznie od zera. W 1981 r. sprzedaliśmy małego fiata i kupiliśmy stary drewniany dom. Mieliśmy po 23 lata i półroczne dziecko – mówi pani Maria. – A w oborze konia i dwie krowy.

Teraz ich gospodarstwo to nowoczesny zakład produkcyjny. Gospodarze skontaktowali się z redakcją „Tygodnika Poradnika Rolniczego” bo, jak informują, już dwa lata mają problem z awaryjnym schładzalnikiem do mleka – Wcześniej, np. przy wyposażeniu hali udojowej, współpracowaliśmy z dostawcami sprzętu marki Westfalia. Mieliśmy też zbiornik tej marki. Chodził jak zegarek. Ale coś nas podkusiło, żeby przy wymianie schładzarki do mleka to zmienić – opowiada pani Maria.

Tadeusz Suchara przy schładzalniku

Umowę z firmą Cyber Agro z Węgrowa państwo Sucharowie podpisali na początku marca 2015 r. Montaż i uruchomienie odbyły się w tym samym miesiącu. Gospodarze kupili używany schładzalnik do mleka produkcji firmy Mueller o pojemności 7 tys. litrów. Zapłacili 27,5 tys. zł. Firma Cyber Agro wzięła w rozliczeniu dwa mniejsze zbiorniki o pojemności 3000 i 1600 litrów. Na zamontowany zbiornik dała pół roku gwarancji. – Licząc to co zapłaciliśmy w gotówce i wartość zbiorników oddanych w rozliczeniu, to w sumie Mueller kosztował nas ok. 40 tys. zł – wylicza pan Tadeusz.

I kontynuuje: – Chcieliśmy mieć jeden duży zbiornik zamiast dwóch mniejszych. Uznaliśmy, że tak będzie ekonomiczniej. Jeden zbiornik oznacza mniejsze zużycie wody, energii, środków myjących. Chcieliśmy zbiornik o pojemności co najmniej 6 tys. litrów. Firma zaproponowała taki o pojemności 7 tys. Zgodziliśmy się, choć ledwo się zmieścił. Zbiornik i sterownik były używane, odzysk ciepła i agregaty były nowe.

– Niestety, to nie był strzał w dziesiątkę. Zbiornik okazał się bardzo awaryjny – dodaje pani Maria.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 4 stron.

Zainteresował Cię ten artykuł?
Pokaż komentarze

Zobacz także

więcej artykułów z tej kategorii