Czy umowa z Mercosur uderzy w polskich rolników?

Pieniądze i Prawo
Data publikacji 25.09.2017r.

Produkujemy coraz więcej wołowiny, jemy jej też nieco więcej, ale ponad 70% tego mięsa wyjeżdża z kraju. Kupują ją od nas głównie Włosi, ale też Niemcy i Holendrzy. Do końca roku ma być zawarte porozumienie w sprawie wolnego handlu Unii z krajami południowoamerykańskiego bloku handlowego Mercosur. Aby nie zaszkodziło to naszym producentom, konieczne jest ograniczenie dostępu do unijnego rynku wołowiny.

Przewodniczący grupy roboczej „Wołowina” Copa Cogeca Jean-Pierre Fleury jest zaniepokojony planami uwzględnienia w umowie wołowiny. W jego opinii umowa handlowa z Mercosurem wywrze poważne skutki dla unijnego rolnictwa, a zwłaszcza dla branży wołowej.

Konieczne kontyngenty


Niepokój jest tym większy, ponieważ w skali Wspólnoty w ciągu ostatniej dekady konsumpcja mięsa wołowego spadła o 20%. Jean-Pierre Fleury zwraca uwagę, iż towary importowane z krajów trzecich nie spełniają unijnych norm dotyczących bezpieczeństwa żywności oraz dobrostanu zwierząt. Kraje unijne rejestrują każdy ruch zwierzęcia od momentu jego narodzin aż do uboju, a w Argentynie, Brazylii, Paragwaju i Urugwaju identyfikowalność obejmuje jedynie 10% życia zwierzęcia.

Planami Komisji dotyczącymi włączenia wołowiny do oferty dostępu do unijnego rynku przygotowanej dla Mercosuru jest rozczarowany również Pekka Pesonen, sekretarz generalny Copa Cogeca.

W jego opinii, negocjowana umowa handlowa może mieć katastrofalne skutki dla sektora wołowiny, o ile nie zostaną nałożone odpowiedniej wielkości kontyngenty taryfowe.

Wołowina wytwarzana w UE, w szczególności z wyspecjalizowanej produkcji, jest również źródłem wzrostu gospodarczego i zatrudnienia na obszarach wiejskich, gdzie często brakuje alternatywnych form pracy.

Zależymy od eksportu

Produkcja wołowiny to również źródło dochodu dla wielu polskich gospodarstw.

Wyniki badania pogłowia bydła przeprowadzone przez GUS zarówno w grudniu ub.r., jak i w czerwcu br. wskazują na utrzymujące się zainteresowanie hodowlą bydła. Obserwuje się wzrost pogłowia bydła we wszystkich kategoriach wiekowych. W stosunku do końca ubiegłego roku o 3,9% do 1,7 mln sztuk wzrosło pogłowie młodego bydła w wieku od roku do dwóch lat, a cieląt o 0,2% do 12,2 mln szt. Z kolei między czerwcem a grudniem ub.r. pogłowie młodego bydła wzrosło o 6,9%, a cieląt o 6,2 %. Produkcja żywca wołowego na koniec 2016 r. w stosunku do 2015 r. wzrosła grubo ponad 5%, tym samym w 2016 r. nasi rolnicy wyprodukowali ponad 501 tys. t tego żywca (wg poubojowej).


Chowem bydła mięsnego trudni się coraz więcej polskich gospodarstw

Od kilku lat sytuacja producentów wołowiny jest w miarę stabilna z tendencją do korzystnego rozwoju. Gospodarstwa wyspecjalizowane w chowie bydła mięsnego radzą sobie dobrze. Obecnie mamy już za sobą sezonowy dołek cenowy. Jest większe zapotrzebowanie na żywiec wołowy i wołowinę – komentuje Jerzy Wierzbicki, prezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego.

W porównaniu do ubiegłego roku spożycie mięsa wołowego wzrosło w Polsce o 75%, z 1,2 kg do 2,1 kg na osobę, podaje GUS, ale nadal w porównaniu do innych gatunków mięs jest ono niewielkie. Wołowina to dobro luksusowe, na które może sobie pozwolić niewielu Polaków. Ponad 70% krajowej produkcji wyjeżdża za granicę. Lwia część jest sprzedawana na unijne rynki, ale jesteśmy też liczącym się eksporterem na rynki trzecie. Należymy do dziesiątki największych unijnych eksporterów wołowiny. Prym wiodą tutaj Hiszpanie (eksport na poziomie 67 tys. t) , potem Niemcy (47 tys. t), Irlandczycy ( 42 tys. t) oraz Holendrzy (39 tys. t), po których jesteśmy my. Nasz udział w unijnym eksporcie na rynki trzecie wynosi 7% (31 tys. t). Polska w porównaniu do ubiegłego roku zwiększyła eksport o 13%, Hiszpania o 15%, a Niemcy o 10%. Warto podkreślić, iż Niemcy, drugi odbiorca naszej wołowiny, w pierwszym półroczu br. zmniejszył dostawy naszej wołowiny o 9% do 20,6 tys. t.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 2 stron.

Czytaj dalej

Partner serwisu