r e k l a m a

Partner serwisu

Dzierżawa gruntów pod fotowoltaikę - czy to się opłaca?

Pieniądze i Prawo Pieniądze dla rolnika
Data publikacji 13.07.2018r.

O fotowoltaice myślałem już w szkole rolniczej. Napisałem pracę dyplomową na temat niekonwencjonalnych źródeł energii stosowanych w rolnictwie. Pracę wysłano na konkurs, to był strzał w dziesiątkę, zupełna nowość i wygrana. Cały czas chodziło mi po głowie, by spróbować tego w praktyce. Minęły od tego czasu prawie dwie dekady. Na wsi dokonał się ogromny postęp cywilizacyjny. Wiąże się to jednak z tym, że horrendalnie wzrosło zapotrzebowanie na energię. Wchodząc w zieloną energię jako pierwszy w gminie, myślałem więc, że wszystko pójdzie jak z płatka i tutaj się mocno myliłem. Jednak nie żałuję...

Tak wspomina swoje pierwsze kroki poczynione z inwestycjami w fotowoltaikę Karol Kasperski z Parzęczewa. Ma on zarówno instalację fotowoltaiczną, z której czerpie energię na potrzeby gospodarstwa rolnego i domowego oraz panele fotowoltaiczne na gruncie, który wydzierżawił zewnętrznemu inwestorowi.

r e k l a m a



Na pewno dziś już łatwiej wydzierżawia się ziemię pod fotowoltaikę niż przed kilkoma laty, ale to nie jest tak jak się niektórym wydaje, że inwestor do nas zapuka i wszystko za nas załatwi, a my skorzystamy na czynszu dzierżawnym. Tona papierów, i to nie tak prostych do załatwienia jak to wygląda na pierwszy rzut oka – komentuje gospodarz.

Jak mówi, przygotowanie gruntu pod farmę fotowoltaiczną w 95% leży po stronie właściciela ziemi, a nie inwestora.

Trzeba dać dużo od siebie

To ja musiałem zadbać o wszystkie pozwolenia, w tym pozwolenie na budowę, środowiskowe. Trzeba przejść przez podobną procedurę jak przy stawianiu budynku inwentarskiego. Dalsze sprawy może już koordynować za nas inwestor. Jeśli w danej gminie jest plan zagospodarowania przestrzennego, który zakazuje na wybranym przez rolnika terenie stawiania farm fotowoltaicznych, inwestor nie będzie chciał w to wchodzić – opowiada pan Karol.



  • – Dzierżawę ziemi pod fotowoltaikę traktuję jako swego rodzaju polisę, zabezpieczenie na przyszłość – mówi Karol Kasperski

Rolnik radzi innym gospodarzom, którzy chcą wydzierżawić ziemię pod farmę fotowoltaiczną, by skonsultowali umowę dzierżawy z prawnikiem.

To nie jest wstyd pójść do kancelarii. Umowa jest napisana językiem prawniczym, który jest dość trudny w odbiorze. Według mnie, bez zaangażowania właściciela gruntu zysk na dzierżawie może okazać się nie taki, jak zakładał. Z mojego doświadczenia wynika, iż realny do uzyskania czynsz z takiej dzierżawy waha się między 7 a 10 tys. zł/ha – twierdzi Kasperski.

Obecnie sprzedaż zielonej energii z takiej inwestycji odbywa się na aukcjach. Inwestor może jednak jednorazowo wystawić na aukcję 1 MW, to ogranicza też w pewnym sensie wielkość inwestycji. Inwestor nie wybuduje instalacji, jeśli nie będzie pewien, że z danej farmy nie sprzeda energii. Dlatego bywa i tak, że umowa dzierżawy jest podpisana, a budowa odkładana jest w czasie.

W naszym przypadku inwestor pozwolił nam na uprawę ziemi aż do momentu rozpoczęcia budowy. Nie blokowaliśmy więc działki od podpisania umowy. Planując uprawy, musieliśmy jednak mieć na względzie termin aukcji oraz rozpoczęcia budowy. Farmę postawiono w dwa miesiące – relacjonuje gospodarz.

Wszystkie podatki związane z funkcjonowaniem farmy ponosi inwestor, to jednak na właściciela gruntu są wystawiane nakazy płatnicze. Gdy rolnik zastanawia się nad wydzierżawieniem części działki, aby nie blokować całości, warto przemyśleć, czy lepiej nie zrobić podziału geodezyjnego.

O każdym etapie procedury budowlanej powiadamiani są wszyscy właściciele, którzy mają ziemię graniczącą z wydzierżawianą działką. Dostają oni do wglądu raport środowiskowy i inne dokumenty. W mojej ocenie jest to bardzo dobre rozwiązanie, ponieważ sąsiedzi są świadomi, jak inwestycja powstaje w ich otoczeniu – komentuje Kasperski.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 3 stron.

Czytaj dalej

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a