Bydło montbeliarde - alternatywa dla wymagającego bydła mlecznego

Polskie mleko Rasy krów
Data publikacji 16.11.2017r.

Przez lata utrzymywał w oborze tylko hf-y. Tak było do 2012 roku, kiedy to pojechał do Francji, gdzie zobaczył i zachwycił się rasą montbeliarde. W tym samym roku do obory Pawła Kaźmierczaka z Sokołowa – bo o nim piszemy – trafiły pierwsze jałowice tej rasy, które dały początek nowej hodowli.

Hodowli, której po 5 latach doświadczeń – jak przyznaje Paweł Kaźmierczak – nie zamieniłby na żadną inną.


Pierwszych 5 wysokocielnych jałowic rasy montbeliarde, z firmy Coopex przyjechało do Sokołowa na próbę, która miała wykazać jak nowa rasa przystosuje się do nowych warunków– wspominał hodowca.


Jałowice korzystają z ruchu na wybiegu praktycznie non stop. Za wyjątkiem 3 zimowych miesięcy


Nie ukrywam, że całe przedsięwzięcie stanowiło dla nas duże ryzyko, bowiem zakup jałowic był bardzo dużym wydatkiem. Za każdą sztukę płaciłem wówczas 7500 zł, do których doszły wysokie koszty transportu. Jakież było moje zaskoczenie, gdy okazało się, że zakup praktycznie zwrócił się w czasie zaledwie jednego roku, w postaci potomstwa i ilości wyprodukowanego mleka.

Wydajne, zdrowe, ekonomiczne

Na potwierdzenie tych słów pan Paweł zaprezentował statuetkę otrzymaną w 2014 roku za wydajność stada, która wynosiła wówczas 7600 kg mleka od sztuki.

W tym roku będzie zdecydowanie wyższa i osiągnie blisko 9000 kg mleka. Jak podkreśla hodowca, byłaby jeszcze większa, gdyby nie występujące przez poprzednie dwa lata susze, które wpłynęły na słabą jakość pasz objętościowych, co oczywiście bezpośrednio przełożyło się na produkcyjność stada.

Nie dość, że inwestycja w zakup zwierząt szybko się zwróciła, to jeszcze doskonale zaaklimatyzowały się one w gospodarstwie. Na dodatek, ich walory sprawiły, że w 2014 roku Paweł Kaźmierczak postanowił sprowadzić kolejne 10 sztuk. Dziś stado liczy łącznie 25 sztuk, w tym 15 krów dojnych.


Od rekordzistki w stadzie hodowca uzyskuje obecnie 9600 kg mleka w laktacji


Kiedy zapytałam hodowcę, dlaczego zdecydował się zrezygnować z hf-ów i wybrał rasę montbeliarde, bez zastanowienia odpowiedział, że u hf-ów stale walczył z mastitis, a byczki i wybrakowane krowy sprzedawane były praktycznie za grosze.

W przypadku rasy montbeliarde zupełnie przeciwnie – stwierdził hodowca. – Gdybym tylko miał, sprzedałbym każdą ilość zwierząt, a kolejka po nie rozpisana jest na rok do przodu. Nabywcami są najczęściej rolnicy, którzy zakupione zwierzęta opasają do wagi ciężkiej i sprzedają na rzeź. Za miesięcznego (w wadze 60–70 kg) buhajka bez problemu uzyskuję 1200 zł. W przypadku wybrakowanej krowy, mówimy tu o kwocie 4500 zł. Takie sumy w przypadku hf-a niemożliwie są do osiągnięcia.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 3 stron.

Czytaj dalej

Partner serwisu