Cieliczki odchowane po... amerykańsku

Polskie mleko
Data publikacji 11.04.2014r.

Jak odchowuje się cieliczki, które już jako mlecznice produkują ponad 14 000 kg mleka? Na to pytanie, polskim hodowcom starała się odpowiedzieć, na przykładzie własnych doświadczeń, Yogi Brown, która wspólnie z mężem Brianem uczestniczyła w seminarium w Jastrzębcu i o którym pisaliśmy w ostatnim numerze naszego tygodnika. Amerykańscy hodowcy skorzystali z zaproszenia firmy WWS–Polska i przyjechali do naszego kraju, by podzielić się swoimi doświadczeniami w hodowli bydła i produkcji mleka.

Przypomnijmy, iż Brian i Yogi Brown prowadzą w stanie Wisconsin, w USA, mleczną farmę Sunburst Dairy, w której utrzymują 500 krów o średniej wydajności 14 500 kg mleka od sztuki. Rekordzistki dają nawet 20 000 kg. Tak imponujące wyniki hodowlane to zasługa – między innymi – prawidłowego odchowu cieliczek, a Yogi Brown potwierdziła wyniki wielu badań mówiących, że najważniejsze jest 56 pierwszych dni życia cielęcia, bo to one decydują o wielkości ich przyszłej laktacji.


Zdaniem hodowczyni zza Oceanu, początki zdrowej ciel iczki sięgają porodówki, dlatego też na fermie ogromną uwagę przywiązuje się do żywienia krów przed wycieleniem, które to decyduje o wartości pokarmowej siary. Podniesienie jakości siary uzyskuje się również poprzez odpowiedni program szczepień krów znajdujących się w porodówce.

– W kojcu porodowym – zgodnie z amerykańskimi wymogami – musi być zawsze głęboka, sucha i czysta ściółka. Porodówka powinna być przede wszystkim czysta i – co ważne – panować w niej musi spokój – podkreśliła Yogi Brown, dodając, że w gospodarstwie, co 20 minut do sektora porodowego przychodzi osoba, która sprawdza, co się w nim dzieje. Stały monitoring sprawia, że w porodówce krowa spędza de facto jedynie 2 godziny po porodzie. Natychmiast po urodzeniu się cielęcia, namaczamy pępowinę, za pomocą 7-procentowego roztworu jodyny, podajemy siarę i dodatkowo zapewniamy oseskom lampę ogrzewającą. Następnie dokonujemy identyfikacji i dekornizacji osesków. Dekornizacja wykonywana jest za pomocą specjalnej maści, przez co ogranicza się stres zwierząt. Po tych zabiegach przenosimy cielęta do indywidualnych plastikowych budek (typu igloo) na zewnątrz, gdzie przebywają do 60 dnia życia. Jeżeli w odpowiednim czasie, w odpowiedni sposób i bardzo dobrej jakości podamy siarę, to istotnie zwiększamy szanse na dobry rozwój cielęcia – stwierdziła Yogi Brown. 

Od 3 lat na farmie państwa Brown doskonale sprawdza się stosowanie specjalnych, jednorazowych pojemników do przechowywania siary. Duża produkcja cieląt sprawia, że cielę nie zawsze dostaje siarę swojej matki, dlatego zbierana jest ona do czystej bańki, a następnie rozlewana do wspomnianych pojemników, które przechowywane są w lodówce. Gdy siara jest potrzebna, wystarczy taki pojemnik umieścić na 20 minut w gorącej wodzie i drogocenny płyn gotowy jest do skarmiania. Bardzo istotne przy tym jest oznaczenie tak przechowywanej siary, która ma ważność tylko przez 4 dni. W przypadku zamrożenia, można ją przechowywać przez rok.

– Ogromny wpływ na zdrowie cieląt ma oczywiście czas podania siary (w pierwszych dwóch godzinach życia) oraz fakt, aby podana była w temperaturze ciała. Wówczas jest najlepiej przyswajalna – dodała Yogi Brown.

Stan Wisconsin klimatem zbliżony jest do polskiego. Zimą zdarzają się okresy bardzo niskich temperatur. Jak chronione są w tym czasie cielęta? 

– Gdy zimą temperatura spada do niskich poziomów zwiększamy wówczas dawki paszowe i podajemy oseskom dużo ciepłej wody, by zapobiec odwodnieniu. Bardzo ważna jest także czystość budek, bo gdy cielę się ubrudzi, to następuje kołtunienie sierści, która nie chroni przed zimnem. Bardzo dobrze sprawdza się także nakrywanie zwierząt kocami i zamontowanie zasłon w otworze budki – poinformowała Yogi. Brown. 

 Mycie i dezynfekcja budek odbywa się tylko w momencie opuszczenia jej przez cielę i przed zasiedleniem przez kolejne. Dwa razy w tygodniu kładziona jest nowa ściółka, a w okresie letnim dodatkowo budka wysypywana jest piaskiem, który znacznie ogranicza ilość much.

 Od 3 do 5 dnia życia cielęta mają już dostęp do mieszanki suchej, tzw. wstępnej. Pozwala ona na szybszy – o około tydzień – rozwój żwacza i wcześniejsze odsadzenie cielęcia od mleka. Od 14 dnia życia cielęta otrzymują także około 6 litrów mleka pasteryzowanego, podawanego 2 razy dziennie, przy czym – jak zaznaczyła hodowczyni – ważne jest, by było podawane o tej samej porze i w tej samej temperaturze.

 Od drugiego miesiąca życia do żywienia wprowadzana jest mieszanka, która składa się z kukurydzy, soi i owsa. Oprócz tego cielęta dostają bardzo wysokiej jakości siano z traw (nie wcześniej jednak niż po ukończeniu
6 tygodni). 

Zdaniem amerykańskiej hodowczyni, dobrze prowadzona cieliczka po dwóch miesiącach życia powinna podwoić swoją wagę urodzeniową. 

Beata Dąbrowska

 

Partner serwisu