Nasza strona zapisuje niewielkie pliki tekstowe, nazywane ciasteczkami (ang. cookies) na Twoim urządzeniu w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu. Więcej informacji o plikach cookies.

Zgadzam się

r e k l a m a

Partner serwisu

Czas poznać prawdę o Federacji i jej spółce

Polskie mleko Wiadomości z branży
Data publikacji 03.07.2018r.

Minęło już półtora roku od kiedy dowiedzieliśmy się o horrendalnych zarobkach Stanisława Kautza, prezesa Polskiej Federacji sp. z o.o. Od założenia Spółki w 2008 roku do 2015 otrzymał on 2,273 mln zł wynagrodzenia. Za 2008 r. wyniosło ono 17 605,10 zł, 2009 – 37 158,60 zł, 2010 – 82 909,92 zł, 2011 – 188 192,52 zł, 2012 – 207 806,56 zł, 2013 – 396 379,63 zł, 2014 – 597 720,33 zł, 2015 – 746 038,33 zł. Wynagrodzenia za 2016 r. i 2017 r. nie znamy, ponieważ nie zostało ono podane w sprawozdaniu składanym w Krajowym Rejestrze Sądowym. Sprawa ta wróciła na tegorocznym Walnym zgromadzeniu Lubelskiego Związku Hodowców Bydła i Producentów Mleka.

Prezydent Leszek Hądzlik, jako gość zaproszony na Walne Zgromadzenie Lubelskiego Związku Hodowców Bydła i Producentów Mleka po raz pierwszy na forum publicznym powiedział, że o wynagrodzeniu dla prezesa spółki Polska Federacja decydowała rada nadzorcza. Nie on. Ponadto prezydent twierdzi, że są na to stosowne uchwały podpisane przez radę nadzorczą.

r e k l a m a



Problem w tym, że część członków rady nadzorczej powiedziało publicznie, że żadnych uchwał i dokumentów w tej sprawie nie podpisywali. Nic nie wiedzieli o tak wysokich wynagrodzeniach dla prezesa. Skąd więc po tak długim czasie znalazły się uchwały? I to podobno podpisane. Ponadto, to prezydent Hądzlik zatwierdzał sprawozdania finansowe i udzielał absolutorium prezesowi zarządu spółki oraz członkom jej rady nadzorczej z wykonywania obowiązków. Wygląda na to, że prezydent Hądzlik odpowiedzialność za tak olbrzymie wynagrodzenia dla prezesa Kautza chce zrzucić na radę nadzorczą, której przewodniczy Krzysztof Banach. Ale to przecież sam prezydent ponosi za to odpowiedzialność, sam to wszystko akceptował i zatwierdzał.

Prezydent Hądzlik cały czas broni się tym, że był audyt i nie wykazał nieprawidłowości. Ale przecież audyt bada stronę techniczną, finansowo-księgową, a nie kto ile otrzymał wynagrodzenia i dlaczego. To właściciel, czyli Polska Federacja Hodowców Bydła i Producentów Mleka decyduje, jak wynagradza pracowników. I tak też się stało, z tym, że decyzja prawdopodobnie była jednoosobowa, a tysiące hodowców nic o tym nie wiedziało. Ponadto nie było to przypadkiem, raz. Wypłata kilkusettysięcznych wynagrodzeń dla prezesa trwała od lat. Czy te działania, aby na pewno były w interesie hodowców i PFHBiPM? W czyim interesie rada nadzorcza decydowała, a prezydent Hądzlik zatwierdzał? Odpowiedź zostawiam każdemu z was.

Dodać należy, że znaczne sumy zostały również wypłacone radzie nadzorczej, w skład której wchodzą: Krzysztof Banach – przewodniczący, Sylwester Mierzejewski (od 2015 roku), Stanisław Wyrębski, Edgar Beneš, Ireneusz Dymarski, Krzysztof Pogorzelski, Dariusz Burzyński (od 2015 roku). W latach 2008–2015 łącznie było to 937 273,31 zł.

Najobfitszy w wynagrodzenia był 2015 r., w którym 7-osobowej radzie wypłacono 307 882,93 zł. To średnio 43 983,28 zł na jedną osobę, ale niektórzy członkowie rady twierdzą, że absolutnie takich sum nie otrzymali.

Jeden z nich twierdzi, że jego wynagrodzenie to około 2000 zł na miesiąc, co daje około 24 tys. zł, dwóch innych twierdzi, że to kilkanaście tysięcy rocznie, kolejny nawet pokazywał swój PIT, informując, że ze spółki otrzymał 8 tys. zł za rok (nie wiemy dokładnie za który).

Jakby nie liczyć, to zostaje spora suma dla trzech pozostałych. Nasuwa się pytanie, w jaki sposób decydowano o wynagrodzeniach? Zgodnie z umową spółki, to Leszek Hądzlik, prezydent PFHBiPM, pełniący funkcję Zgromadzenia Wspólników decyduje o wynagrodzeniu dla rady nadzorczej poprzez podjęcie stosownej uchwały. Wygląda na to, że nie każdego traktowano tak samo, ponieważ z relacji członków rady nadzorczej spółki wynika, że są spore rozbieżności w indywidualnych sumach. Chcielibyśmy się dowiedzieć od Leszka Hądzlika, czym się kierował podejmując decyzje dotyczące wynagrodzeń.

Oczywiście najwięcej emocji wzbudza wynagrodzenie dla prezesa Kautza, zwłaszcza to z 2015 roku: 746 038,33 zł, czyli średnio na miesiąc 62 169,86 zł.

Wątpliwości co do zasadności i nieadekwatności tak wysokich wynagrodzeń budzą niewielkie przychody i mały zysk spółki. Za rok 2015 było to odpowiednio 4 685 126,18 zł przychodu i 83 089,90 zł zysku oraz 0 zł dywidendy dla właściciela – Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka.

Należy dodać, że prezes Stanisław Kautz był przez ten cały czas również dyrektorem biura PFHBiPM, gdzie jak się domyślamy, mógł również pobierać wynagrodzenie, chyba że pełnił te funkcje honorowo.

To dlatego w kwietniu zeszłego roku na zarządzie Federacji chcieliśmy powołać specjalną komisję do spraw wyjaśnienia niejasnych sytuacji finansowych w Polskiej Federacji sp. z o.o. i PFHBiPM. Szkoda, że wtedy zabrakło dwóch głosów do jej powołania. Z pewnością byśmy pokazali wszystkim hodowcom prawdę, która nam się należy!

Rafał Stachura

Od redakcji
Po raz kolejny przypominamy, iż władze PFHBiPM mają otwarte łamy TPR aby przedstawić swoją wersję zdarzeń i odnieść się do artykułu prezesa Rafała Stachury.

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a