Dipping poudojowy sposobem na mastitis

Polskie mleko Porady
Data publikacji 07.01.2018r.

Dipping poudojowy jest podstawowym zabiegiem, jaki pomaga Zbigniewowi Gawronowi ograniczyć występowanie mastitis w stadzie. Jak zapewnia rolnik, chroni on nie tylko kanały strzykowe przed drobnoustrojami, ale również znacznie ułatwia wyczyszczenie wymienia przed przystąpieniem do kolejnego doju.

Każdy strzyk po doju zanurzamy w kubku do dippingu, gdzie znajduje się preparat o działaniu dezynfekcyjnym i ochronnym. Robiliśmy to w starej oborze uwięziowej, robimy to i teraz, co znacznie łatwiej wykonać na hali udojowej. Gęsta konsystencja gwarantuje długie utrzymywanie się preparatu na strzykach, a intensywna barwa pozwala na identyfikację prawidłowego wykonania zabiegu – przyznał rolnik dodając, że preparat nie tylko zwalcza bakterie, wirusy, grzyby i pierwotniaki, ale również zasklepia kanały strzykowe, dzięki czemu drobnoustroje mają znacznie utrudnione dostanie się do gruczołu mlecznego.


Krowy uczą się życia na luzie

Gdy odwiedziliśmy rolnika jego krowy dopiero od tygodnia korzystały z nowej obory wolnostanowiskowej. Przez pierwsze trzy dni nie chciały chodzić na halę udojową, ciężko było im się również przyzwyczaić, że muszą podejść do paszy, która już nie jest podana pod pysk. Po tygodniu było już znacznie lepiej.

Nowy obiekt o wymiarach 16 x 60 m powstał na działce nieco oddalonej od siedliska. Aby budowa była możliwa, rolnik musiał dokupić od sąsiadów pas ziemi o szerokości 3 m. W wąskiej, a długiej oborze, o czym zadecydowały wymiary działki, stół paszowy o szerokości 4,5 m został zlokalizowany przy ścianie bocznej. Wygrodzono 38 boksów legowiskowych ścielonych słomą, z możliwością zwiększenia ich ilości jeszcze o 10 sztuk.



  • Intensywny kolor świadczy o prawidłowo wykonanym zabiegu dippingu

Choć obora powstała niedawno, to już rolnik twierdzi, że nie zrobił wszystkiego tak jak powinno być m.in. brakuje mu kurtyn, które mogłyby zasłonić boczne otwory wentylacyjne podczas wietrznych i mroźnych dni. Za wentylacje grawitacyjną odpowiada świetlik kalenicowy, dobrze też doświetla budynek. Dach ocieplono płytą warstwową. Zastosowano konstrukcję stalową bezsłupową.

Woda to podstawa

Zamiarem Zbigniewa Gawrona był montaż w oborze zgarniaczy obornika, jednak bał się przeinwestowania. Dlatego kanały gnojowe czyszczone są za pomocą ciągnika oborowego, jakim jest tu Ursus C-330, wyposażony w ładowacz czołowy z odpowiednio szeroką łychą.

W budynku zamontowano podwójne (dwukomorowe) poidła izolowane, które nie zamarzają nawet w temperaturze -30°C. Jedno takie poidło może obsłużyć do 40 krów, czyli tyle ile chciałby doić w najbliższej przyszłości Zbigniew Gawron. On jednak zdecydował się na trzy takie urządzenia, bo jak twierdzi, stały i w żaden sposób nieograniczony dostęp do świeżej i czystej wody to podstawa w chowie bydła.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 2 stron.

Czytaj dalej

Partner serwisu