Nasza strona zapisuje niewielkie pliki tekstowe, nazywane ciasteczkami (ang. cookies) na Twoim urządzeniu w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu. Więcej informacji o plikach cookies.

Zgadzam się

r e k l a m a

Partner serwisu

Hodowla jerseyek z 30-letnią tradycją

Polskie mleko Rasy krów
Data publikacji 22.10.2018r.

– Nigdy nie zamienilibyśmy naszych jerseyek na żadną inną rasę – bez wahania stwierdzili Teresa i Wiktor Słodkowiczowie z Piotrkowa Trybunalskiego, którzy w hodowli tych małych, brunatnorudych krów osiągnęli najwyższy kunszt pod względem czystości rasy, genetyki oraz wydajności. Od wielu bowiem już lat, należą do ścisłej czołówki najlepszych hodowców bydła rasy jersey w kraju, w ubiegłym roku ustępując jedynie OHZ w Michałowie i Iwnie.

I właśnie z tych największych w kraju hodowli, w 1997 roku zakupili swoje pierwsze jerseyki Teresa i Wiktor Słodkowiczowie. Dlaczego wybór padł konkretnie na tę mleczną rasę?

r e k l a m a



Wówczas, głównym składnikiem ceny mleka w skupie była zawartość tłuszczu. A rasa jersey daje mleko o wysokiej zawartości zarówno tłuszczu, jak i białka. Średnia zawartość tłuszczu w mleku naszych krów wynosi 5%, a po wycieleniu nawet 6%. Poziom białka zaś przekracza 4%. Ponadto, pomimo stosunkowo niewielkiego wzrostu i drobnej budowy ciała, jerseyki to wydajne krowy – wyjaśniała pani Teresa.

Potwierdzeniem jest oczywiście zajęcie w 2017 r. trzeciego miejsca w kraju w swojej kategorii, ze średnią wydajnością 6673 kg mleka od sztuki. Warto przy tym wspomnieć, że w 2015 roku było to tylko 5160 kg mleka.

Niełatwe początki hodowli krów Jersey

Na sukces w hodowli pracuje się latami i – jak wspominali hodowcy – początek nie był łatwy.

Kiedy zaczynaliśmy swoją przygodę z jerseykami wiele problemów mieliśmy przede wszystkim z ich prawidłowym żywieniem. Trudno było wówczas znaleźć dobrego fachowca w tej dziedzinie. Ze skuteczną pomocą i doradztwem przyszedł nam wówczas doradca żywieniowy z firmy Blattin. Na starcie problemem okazał się również zakup nasienia buhajów tej rasy, którego brakowało w ofercie firm genetycznych – mówił Wiktor Słodkowicz. – Dziś oczywiście żadnych kłopotów z zaopatrzeniem nie ma. Każdy hodowca ma dostęp do najlepszej światowej genetyki i z takiej też korzystamy.

Przez te kilkadziesiąt lat prowadzenia hodowli udało nam się nawiązać współpracę z fachowcami w swoich dziedzinach. Chociażby, z opiekującym się naszym stadem lekarzem weterynarii – Wojciechem Gemelem – dodał gospodarz.



  • Hodowcy z Piotrkowa swoje rude podopieczne utrzymują w oborze uwięziowej

Od ponad 20 lat hodowcy z Piotrkowa prowadzą w stadzie ocenę wartości użytkowej, która – jak zgodnie przyznają – jest podstawowym narzędziem hodowlanym. Stado, wraz z młodzieżą liczy ponad 30 sztuk, z czego 18 to krowy mleczne, które utrzymywane są w tradycyjnej oborze uwięziowej.

Ciekawe, uparte, z temperamentem

Hodowcy ogromnie ubolewają nad brakiem możliwości pastwiskowania zwierząt. Kiedyś tak było, ale…

Duża liczebność dzikiej zwierzyny sprawia, że zrywa nam ona pastuchy, co oznacza, że nasze krowy bez przeszkód mogą spacerować po ulicach miasta, co zdarzało się już w przeszłości – poinformowała gospodyni. – Jerseyki to krowy, które bardzo przywiązują się do człowieka. Mają duży temperament, są ciekawskie i dość uparte oraz bardzo opiekuńcze dla potomstwa.

Państwo Słodkowiczowie zgodnie potwierdzili, że – w ich opinii – rasa jersey jest bardziej ekonomiczna od hf-a.

Zwierzęta są zdecydowanie bardziej odporne na choroby, w tym na mastitis. Pomimo że nasze krowy stoją na uwięzi nie mają problemów z nogami i racicami, których profilaktyczna korekcja wykonywana jest raz w roku. Zarówno pierwiastki, jak i wieloródki doskonale się cielą i praktycznie nie wymagają naszej pomocy. Okres międzywycieleniowy nieznacznie tylko przekracza u nas 12 miesięcy, co potwierdza też dobrą skuteczność zacieleń – wymieniała walory rasy pani Teresa, przypominając jeszcze – o jakże ważnym aspekcie w produkcji mleka – długowieczności krów. – Nasze jerseyki bez większych problemów dają mleko przez 5–6 i więcej laktacji. Rekordzistka użytkowana była aż przez 13 laktacji.


Na żywieniu nie można oszczędzać

Predyspozycje rasowe to jedno, jednak ich wykorzystanie byłoby niemożliwe bez precyzyjnego żywienia stada.

Na żywieniu nie oszczędzamy – podkreślił pan Wiktor, który  „odpowiada” w gospodarstwie za bazę paszową i żywienie. Pani Teresa zajmuje się kwestiami hodowlanymi. Jak więc żywią swoje czerwonobrunatne podopieczne Słodkowiczowie? Przede wszystkim bez wozu paszowego. Wszystkie pasze zadawane są tutaj ręcznie. Podstawą składu dawki pokarmowej jest dokładna analiza pasz sporządzanych w gospodarstwie. Sianokiszonka i kiszonka z kukurydzy zadawana jest raz dziennie, mieszanka treściwa dwa razy dziennie. Mieszankę treściwą Wiktor Słodkowicz wykonuje samodzielnie.

Uważam, że jeśli sam zrobię paszę, to wiem co jedzą moje krowy. W skład mieszanki wchodzi: śruta sojowa, rzepakowa, premiksy oraz wysłodki Tofi. Odeszliśmy od stosowania koncentratów na rzecz premiksów, gdyż – w mojej opinii – premiksy zawierają czyste składniki i nic nie trzeba już do nich dodawać. Stosujemy oryginalne premiksy niemieckie, na bazie których wykonuję mieszanki dla: cieląt małych i starszych, jałówek, krów mlecznych i sztuk zasuszonych. Wielu hodowców twierdzi, że takie rozwiązanie jest droższe od zakupu pasz gotowych. Ja im odpowiadam: najwyższa jakość kosztuje, ale i przynosi efekty w postaci zdrowia, dobrego rozrodu i długiego okresu użytkowania – stwierdził hodowca, który dla krów po wycieleniu przygotowuje odrębną, dodatkową mieszankę z kukurydzy, śruty sojowej i rzepakowej, z dodatkiem tzw. buforów.

Nie mamy wozu paszowego, przez co żywienie stada jest czasochłonne i cięższe, ale… Dzięki temu mamy możliwość wyeliminowania z paszy każdego zapleśniałego kawałka kiszonki. Przy wozach paszowych praktycznie niemożliwie jest całkowite wyeliminowanie nadpsutych pasz z dawki – dodała pani Teresa.



  • Krowy hf utrzymywane są w gospodarstwie tylko po to, by ich chudszym mlekiem odpajać cielęta rasy jersey

– Współpracujemy z bardzo dobrymi i wysokiej klasy specjalistami, dlatego tak przyjemnie prowadzi nam się hodowlę
– dodał pan Wiktor.

Mleko od jerseyek za tłuste dla cieląt

Po wielu latach doświadczeń hodowcy wypracowali swój system odchowu cieląt.

Przekonaliśmy się, że nie wszystkie preparaty stosowane w odchowie np. hf-a nadają się dla cieląt rasy jersey – wyjaśniała gospodyni. – Okazało się również, że po okresie siarowym, mleko pełne od jerseyek jest za tłuste i jego skarmianie powoduje biegunki cieląt, stąd też konieczne jest podawanie chudszego mleka od hf-a. Dwa razy w roku, wszystkie sztuki (od cielęcia do krowy) szczepione są przeciwko grypie, co jest doskonałą profilaktyką przynoszącą niezwykle skuteczne efekty.

Troska hodowców o zdrowie i komfort zwierząt procentuje. Państwo Słodkowiczowie remontują swoje stado wyłącznie w oparciu o własne jałówki. Ich nadwyżki oczywiście sprzedają, a zapotrzebowania na nie – jak potwierdziła pani Teresa – jest duże, szczególnie na południu kraju. Za dobrą sztuką trzeba zapłacić dziś ponad 5 tysięcy złotych.

Z racji wieku mieliśmy już powoli ograniczać produkcję i wszelkie w nią inwestycje. Jakoś nam to nie wychodzi z uśmiechem przyznała na koniec pani Teresa. – Nie tak dawno zamontowaliśmy w oborze dojarkę przewodową i… Ciągle obawiamy się, że położone w obrębie rozrastającej się aglomeracji miejskiej gospodarstwo, któregoś dnia straci rację bytu. A byłoby bardzo szkoda, szczególnie, że kontynuację hodowli zdeklarowała córka Marta z mężem.

Beata Dąbrowska

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a