Jak żywić krowy bez GMO?

Jak żywić krowy bez GMO?

Wychodząc naprzeciw oczekiwaniom konsumentów, coraz więcej zakładów mleczarskich w kraju zainteresowanych jest produkcją wyrobów wyprodukowanych z mleka bez GMO. W ślad za nimi zwiększa się grono hodowców zainteresowanych pozyskiwaniem takiego surowca. Nasuwa się więc pytanie: jak żywić krowy bez GMO? Odpowiedzi na nie starał się udzielić prof. dr. hab. Zygmunt Maciej Kowalski z UP w Krakowie, podczas swojego wykładu na tegorocznej „Fermie Bydła” w Łodzi.

Najważniejszymi paszami genetycznie modyfikowanymi, stosowanymi w żywieniu krów są śruta poekstrakcyjna sojowa oraz kukurydza. O ile jednak stosowanie kukurydzy GM nie dotyczy naszego kraju, o tyle niemal w każdym mlecznym gospodarstwie stosuje się śrutę sojową, która praktycznie w całości pochodzi z importu (Brazylii, Argentyny, USA) i jest produktem odpadowym po przetwórstwie nasion soi genetycznie modyfikowanej. Aby zatem żywić krowy bez pasz GM, trzeba przestać stosować śrutę sojową w dawkach, zastępując ją innymi paszami białkowymi. Jakimi?

Paszami rzepakowymi, które w naszym kraju pochodzą całkowicie z przetwórstwa nasion rzepaku niemodyfikowanego genetycznie – przekonywał prof. Kowalski. – Innymi zamiennikami śruty sojowej może być młóto browarniane czy np. DGGS. Śruta poekstrakcyjna sojowa jako pasza konieczna dla bydła jest tylko w naszych głowach. Jesteśmy po prostu jej nauczeni i do niej przyzwyczajeni, nie doceniając przy tym pasz rzepakowych. A Polska jest przecież potentatem w uprawie rzepaku, jesteśmy 3–4 producentem rzepaku w Europie. W ubiegłym roku zasialiśmy 0,85 mln ha rzepaku, co sprawia, że rocznie produkujemy około 1,4 mln ton śruty poekstrakcyjnej rzepakowej, z czego około 50% eksportujemy do Niemiec.

Dlaczego zatem produkując duże ilości własnych pasz białkowych, interesujemy się inną paszą, która wcale nie jest lepsza? Warto zatem zastanowić się jak zwiększyć udział pasz rzepakowych w dawkach dla naszych krów. Jak przekonywał prof. Kowalski, można bardzo dobrze i efektywnie żywić krowy dawkami całkowicie pozbawionymi poekstrakcyjnej śruty sojowej, a w dawce dla krowy mlecznej może znaleźć się nawet 4–5 kg pasz rzepakowych (śruty i makuchu). Udział ten powinien wynikać tylko i wyłączanie z bilansu dawki pokarmowej. Żywienie dawkami z takim udziałem pasz rzepakowych jest całkowicie zdrowe i w żaden sposób nie zagraża zdrowiu zwierząt i – co bardzo ważne – jest zdecydowanie tańsze, a przez to efektywniejsze.

Dlaczego boimy się rzepaku? Bo wątpliwości związane ze stosowaniem pasz rzepakowych pochodzą z przeszłości, gdy uprawiany był rzepak z podwyższoną zawartością glukozynolanów oraz kwasu erukowego. Obecnie uprawiane są odmiany 00, czyli nisko glukozynolanowe i niezawierające kwasu erukowego. Dziś Polska ma najniższe zawartości glukozynolanów wśród krajów UE, które nie przekraczają 15μmg, podczas gdy w UE poziom ten wynosi 25 μmg. Jeżeli przyjmiemy, że krowa otrzyma w dawce 4–5 kg śruty poekstrakcyjnej rzepakowej to ilość glukozynolanów z tej śruty nie stanowi żadnego zagrożenia dla jej zdrowia – wyjaśniał prof. Z. Kowalski, który uprzedzając pytania słuchaczy wytłumaczył różnice pomiędzy stosowaniem śruty i makuchu rzepaczanego (tabela obok).

– Poekstrakcyjna śruta rzepakowa zawiera 2–4 % tłuszczu, w większości dodanego do śruty, a także – co najważniejsze – około 36–38% białka ogólnego. Makuch z kolei zawiera 9–13% tłuszczu, a zawartość ta zależy od efektywności tłoczenia. Im więcej jest tłuszczu, który krowy tak bardzo lubią, tym mniej jest białka ogólnego. Makuchy rzepakowe zawierają około 30–34% białka ogólnego w suchej masie. Obydwie pasze rzepakowe są bardzo bogatym źródłem metioniny i cystyny, której brakuje w innych paszach dla krów. Zawierają jednak mało lizyny, drugiego ważnego aminokwasu dla krów mlecznych. W porównaniu ze śrutą poekstrakcyjną rzepakową śruta sojowa zawiera więcej lizyny, a mniej metioniny i cystyny. Pasze rzepakowe zawierają także sporo fosforu – objaśniał prof. Kowalski.

Dlaczego śruta poekstrakcyjna rzepakowa „taniej” karmi bakterie zasiedlające żwacz, ile powinno znaleźć się jej w dawce dla krów mlecznych i czy jej skarmianie się opłaca – o tym wszystkim napiszemy już w kolejnym wydaniu naszego tygodnika.

Beata Dąbrowska

Zainteresował Cię ten artykuł?
Pokaż komentarze

Zobacz także

więcej artykułów z tej kategorii