Jaka czeka przyszłość producentów mleka?

Polskie mleko Wiadomości z branży
Data publikacji 08.12.2017r.

Co zrobić, aby polskie mleczarstwo miało się lepiej i uniknęło zagrożeń, zastanawiali się uczestnicy konferencji „Przyszłość producentów mleka – nowe kierunki dystrybucji i sprzedaży, tworzenie wspólnych inwestycji”.

Spotkanie odbyło się 14 listopada br. w Lubelskim Centrum Konferencyjnym w Lublinie, a wśród gości był m.in. Rafał Stachura. Prezes Lubelskiego Związku Hodowców Bydła i Producentów Mleka mówił, jakie są zagrożenia dla branży mleczarskiej oraz możliwości jej rozwoju. – Nasze rolnictwo i mleczarstwo są rozdrobnione i to jest bardzo duży problem. W gminie, w której jest zlokalizowane moje gospodarstwo, operuje aż pięć mleczarni! Nie sądzę, aby każda z cystern wyjeżdżała wypełniona, a koszty tego ponoszą spółdzielnie – stwierdził.

Koniec hossy


Prezes LZHBiPM wyliczył, że na Lubelszczyźnie prowadzi produkcję 13 tys. hodowców bydła mlecznego. Średnio produkują tylko 105 l mleka dziennie na gospodarstwo, uzyskując – przy obecnych cenach – przychód dzienny na poziomie 150–160 zł. Większych gospodarstw jest niewiele.

Producenci i przetwórcy nie mogą liczyć na wyraźny wzrost konsumpcji mleka i przetworów mlecznych w Polsce, głównie z uwagi na przyzwyczajenia konsumentów. – Jako producenci musimy zdawać sobie też sprawę, że ceny nie będą cały czas rosły. We wrześniu 2017 r. cena mleka w Polsce była niewiele niższa od średniej w Europie – mówił Rafał Stachura.

Kolejny problem, to unijne zapasy odtłuszczonego mleka w proszku wynoszące ok. 400 tys. ton. – Jego przydatność do spożycia kończy się za kilka miesięcy. Wszyscy o tym wiedzą, a każdy udaje, że tego nie widzi. Jeśli to mleko trafi na rynek, to mleczarstwo zostanie zatopione.


W jedności siła

Wybór właściwej strategii powinno ułatwić uświadomienie sobie, że Lubelszczyzna to tylko jeden z bardzo wielu regionów, gdzie jest produkowane mleko. Natomiast Polska to tylko jeden z wielu krajów, gdzie odbywa się taka produkcja. – I jeśli przestaniemy produkować mleko, nikt tego nawet nie zauważy.

Ale są też perspektywy i możliwości. – Na Lubelszczyźnie można przetworzyć minimum 3,5 mln l mleka dziennie, a przerabiamy tylko 2 mln, z czego tylko 1,5 mln pochodzi z naszego regionu.  To znaczy, że jest tutaj miejsce dla producentów, bo jest tu zapotrzebowanie na mleko – przekonywał Rafał Stachura.

Mamy na Lubelszczyźnie bardzo silne marki takie jak Krasnystaw, Ryki, Spomlek, Piaski. Mamy Bielucha i Michowiankę. Nawet Bychawa, która jest małą mleczarnią, radzi sobie doskonale. W sumie 11 mleczarni. Ale brakuje nam jednej silnej grupy z jedną marką. Stwórzmy taką grupę i wspólnie kupujmy, przetwarzajmy i promujmy. Dziś na rozmowy z sieciami jedzie 11 przedstawicieli 11 lubelskich mleczarni. I sieć handlowa ma 11 osób do rozegrania. Gdyby to była jedna czy dwie osoby, to byłoby zdecydowanie łatwiej nam, a trudniej im.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 2 stron.

Czytaj dalej

Partner serwisu