r e k l a m a

Partner serwisu

Kolejny wyrok dla niepokornego hodowcy - członka PFHBiPM

Polskie mleko Wiadomości z branży
Data publikacji 13.03.2018r.

Kolejny z niepokornych hodowców bydła mlecznego został wezwany przed sąd koleżeński Podlaskiego Związku Hodowców Bydła i Producentów Mleka. Tym razem sądzony miał być Tomasz Bruliński, rolnik ze wsi Osobne w powiecie łomżyńskim, członek zarządu Koła w Piątnicy, delegat na Walne Zebranie Delegatów Związku, prowadzący gospodarstwo o pow. 100 ha, właściciel 80 krów dojnych.

Jako jeden z pierwszych w Federacji, będąc delegatem na Krajowe Walne Zebranie w 2007 r. sprzeciwiał się, aby w radzie nadzorczej mającej powstać spółki zasiedli członkowie prezydium Federacji. Już wtedy przewidywał, że może to prowadzić do swoistej patologii.

r e k l a m a



Obecnie uważa, że w Federacji i w Podlaskim Związku potrzebne są głębokie zmiany i wraz z kolegami z Koła w Piątnicy i kilku innych kół z woj. podlaskiego, podejmuje próby uzdrowienia sytuacji. M.in. żądają oni zwołania Nadzwyczajnego Walnego Zebrania Koła w Piątnicy, aby zarząd wyjaśnił członkom cele oraz formy zakupu udziałów w spółce Polska Federacja. Domagają się również zmian personalnych w zarządzie Koła i wśród delegatów na Walny Zjazd Podlaskiego Związku.

Złożyli również powiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Białymstoku dotyczące nieprawidłowości, jakie miały miejsce podczas ostatniego Walnego Zjazdu Delegatów PZHBiPM, który odbył się 13 grudnia ub.r. Kwestionują ważność tego Zjazdu ze względu na to, że delegaci zostali powiadomieni o jego terminie, miejscu i porządku obrad na 10 dni wcześniej, a nie na 14, jak wymaga tego statut. Nieprawidłowe – zdaniem autorów pisma do Prokuratury – było również to, że uczestniczyli w nim delegaci z Koła w Wysokiem Mazowieckiem wybrani niezgodnie ze statutem. Zarzucają też prezesowi Podlaskiego Związku i kierującej biurem, że odmawiają członkom udostępnienia odpisów i kserokopii dokumentów ze Zjazdu, a także statutu.

Nie dali się przegonić

Posiedzenie wyznaczono w sali konferencyjnej w siedzibie PZHBiPM w Jeżewie na 26 lutego. Uprzedni termin – 1 lutego – został zmieniony ze względu na chorobę „oskarżonego”. Tomasz Bruliński pojawił się w towarzystwie wspierających go rolników z 4 kół zrzeszających hodowców bydła i producentów mleka – w Piątnicy, w Wysokiem Mazowieckiem, w Grajewie i Bielsku Podlaskim.

Tym razem nie damy się wyprosić z sali, tak jak to miało miejsce w czasie sądu nad Karolem Faszczewskim – zapowiadali czekając na przybycie sędziów i oskarżycieli.

Sąd koleżeński miał orzekać w składzie: Janusz Karwowski (przewodniczący), Krzysztof Budniak i Mirosław Ruszczyk. Na miejscu wyznaczonym dla oskarżycieli – naprzeciwko Tomasza Brulińskiego – zasiedli Dariusz Burzyński, Marek Burzyński i Krzysztof Banach, prezes Podlaskiego Związku oraz wiceprezydent Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka.

Mirosław Ruszczyk wezwał osoby niezaproszone na posiedzenie sądu do opuszczenia sali, co spotkało się z ostrą reakcją zebranych.

Jakie macie tajemnice, że chcecie nas wyprosić? – pytał Tadeusz Bruliński ze wsi Jakać Borki, jeden z największych dostawców do OSM Piątnica, przewodniczący rady nadzorczej tej spółdzielni, wcześniej jej wieloletni członek i wiceprzewodniczący, który obecne stanowisko objął po odwołaniu z niego przez radę Krzysztofa Banacha.

Kiedy doczekamy się ekspertyzy prawnej w sprawie Nadzwyczajnego Walnego Zebrania Koła w Piątnicy, którego zwołanie blokujecie? – chciał wiedzieć podsądny.

Kiedy wyznaczycie posiedzenie sądu koleżeńskiego w sprawie członków zarządu naszego Koła, którzy działają niezgodnie ze statutem? Kiedy wreszcie dostanę decyzję sądu w sprawie wykluczenia mnie? – usiłował dowiedzieć się Karol Faszczewski z Koła w Wysokiem Mazowieckiem.

Kolega jest zawieszony i nie powinien się odzywać – zwrócił mu uwagę prezes Banach.

Nie jestem zawieszony ani wykluczony, bo odwołałem się od orzeczenia sądu do Walnego Zebrania Delegatów i czekam na jego decyzję w mojej sprawie – ripostował Karol Faszczewski.

Zamknij się wreszcie, szczekasz i szczekasz – nie wytrzymał jeden z sędziów, Krzysztof Budniak.

Może tak więcej kultury – apelował Tadeusz Bruliński.

Jeszcze chwilę trwały słowne przepychanki, podczas których obie strony sporu usiłowały się nawzajem przekonać w kwestii obecności postronnych osób na posiedzeniu. Tomasz Bruliński podkreślił, że statut nie zabrania tego, aby obradom sądu przysłuchiwali się jego świadkowie. A co nie jest zabronione, powinno być dozwolone.

Sędziowie argumentowali, że nie będzie niezbędnego spokoju podczas obrad, na co Tomasz Bruliński zapewnił, że towarzyszący mu rolnicy zachowają ciszę. Proponował, żeby zacząć posiedzenie i się przekonać.

Po krótkich utarczkach słownych sędziowie wraz z oskarżycielami udali się na naradę.

Po powrocie oznajmili, że posiedzenie Sądu zostaje przeniesione do innego pomieszczenia i że zapraszają tam Tomasza Brulińskiego.

Przewodniczący sądu powinien otworzyć posiedzenie w tej sali i przedstawić mi zarzuty, o których nikt mnie dotychczas nie poinformował. Ja zostaję tu, gdzie zostałem wezwany – oznajmił oskarżony, wobec czego sędziowie i oskarżyciele wyszli.
sąd skazał hodowcę bydła

Żegnały ich okrzyki: sąd abdykował! Czego się boicie?

Na chwilę został Dariusz Burzyński, prezes Koła w Piątnicy i przewodniczący rady nadzorczej w PFHBiPM zasiadający również w radzie nadzorczej spółki Polska Federacja. Zarzucił Tomaszowi Brulińskiemu nieuczciwość polegającą jego zdaniem na tym, że przebywając na zwolnieniu lekarskim podpisał pismo do prokuratury.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 3 stron.

Czytaj dalej

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a