Nasza strona zapisuje niewielkie pliki tekstowe, nazywane ciasteczkami (ang. cookies) na Twoim urządzeniu w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu. Więcej informacji o plikach cookies.

Zgadzam się

r e k l a m a

Partner serwisu

Mijający rok był bardzo dobry dla branży mleczarskiej - rozmowa ze Stanisławem Skórą prezesem OSM Włoszczowa

Polskie mleko Spółdzielnia mleczarska
Data publikacji 28.12.2017r.

Ze Stanisławem Skórą – prezesem Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej we Włoszczowie rozmawia Andrzej Rutkowski

Kończy się rok 2017, jaki to był czas dla mleczarstwa, a w szczególności OSM Włoszczowa i jej dostawców?

r e k l a m a



– Nie ma co narzekać, gdyż mijający rok był bardzo dobry dla branży mleczarskiej, szkoda tylko, że taki krótki. Właściwie przez okres półtora roku mogliśmy płacić rolnikom znacznie więcej za mleko niż przez dwa lata kryzysu. Były to ceny o 35% wyższe w ujęciu rocznym. Dzięki temu dostawcy złapali wiatr w żagle i po bardzo ciężkich latach zaczęli inwestować. To pozwoliło na dość znaczny wzrost dynamiki skupu mleka, która u nas wynosi 8% w skali roku. Już mogę powiedzieć, że w roku 2017 po raz pierwszy przekroczymy 200 mln litrów skupu mleka. Ta rekordowa ilość surowca od naszych dostawców pozwoliła wyeliminować mleko przerzutowe, które, co tu dużo mówić jakościowo odbiega od własnego surowca. Samowystarczalność pod względem przerabianego surowca to duży atut, a trzeba przyznać, że były lata, w których musieliśmy kupować znaczne ilości mleka przerzutowego.


Dynamika skupu rośnie, więc trzeba się tylko cieszyć.

– No właśnie nie do końca. Z jednej strony cieszymy się z takiej dynamiki skupu, a z drugiej, obawiamy, ponieważ widzimy, że sytuacja po nowym roku się pogorszy, ceny polecą w dół. Już ceny artykułów mleczarskich spadają. Ma to m.in. związek z dużymi wrzutkami serów żółtych z Niemiec po znacznie zaniżonych cenach tzw. dumpingowych, a więc wpisujących się w nieuczciwą konkurencję. Z jednej strony narzekamy na Niemców, ale nie widzimy swojej winy, bo przecież ktoś te sery u nas w kraju kupuje, omamiony krótkowzroczną wizją szybkiego wzbogacenia, jednocześnie przyczyniając się do psucia całego rynku. Jest to nic innego jak podcinanie gałęzi, na której się siedzi. Ceny serów lecą w dół, a w naszym przypadku jest to sprawa bardzo istotna, gdyż to sery są naszą podstawową produkcją.



  • OSM Włoszczowa skupuje mleko z 6 województw: świętokrzyskiego (40%), opolskiego, śląskiego, łódzkiego, małopolskiego i wielkopolskiego


Czy już wcześniej były oznaki, które wskazywały, że sytuacja ulegnie pogorszeniu?

– Patrząc na powtarzające się dobre i złe cykle na rynku mleka, należało się spodziewać, że prędzej czy później sytuacja się pogorszy, bo przecież była i jeszcze jest bardzo dobra. We Włoszczowie osiągnęliśmy cenę najlepszą w historii, chodzi tu o cenę średnią roczną, której dokładnie nie znamy, wszak został nam jeszcze grudzień, ale będzie to ok. 1,50 zł netto. Mamy jednak poważne obawy co dalej. W UE zgromadzono ogromne zapasy odtłuszczonego proszku mlecznego ok. 400 tys. ton. Prędzej czy później wypłyną one na rynek, co będzie ciosem nie tylko dla polskiego czy europejskiego, ale światowego mleczarstwa. Najgorsze jest to, że nikt nie ma pomysłu co z tymi zapasami zrobić. Sam również nie widzę dobrego rozwiązania. Pomysł przeznaczenia tych zapasów na paszę ze stratą też nie do końca jest dobry, bo bieżąca produkcja i tak ucierpi, z której przecież idzie mleko na paszę. To pokazuje, że nie było sensu likwidacji kwot mlecznych, które jednak dobrze regulowały rynek.


Skup mleka rośnie, pomimo że dostawców ubywa.

–Dokładnie tak. W tym roku ubyło nam ponad 100 dostawców i mamy ich obecnie 1580. Głównie z produkcji rezygnują gospodarstwa mniejsze lub te, gdzie nie ma następcy, a następcy nie ma głównie tam, gdzie produkcja jest zbyt niska ażeby się z niej utrzymać, a jednocześnie nie ma warunków do rozwoju. Z kolei rozwijają się te średnie, to tam widzimy inwestycje również w postaci nowych obór. Jest to zazwyczaj skok z 20–30 krów na uwięzi do 40–50 krów chowanych luzem. Zmienia się zatem nie tylko skala, ale i system utrzymania. Przeważnie inwestują te gospodarstwa, gdzie jest następca, często premia dla młodego rolnika jest motorem napędowym do dalszego rozwoju. Nie jest również tajemnicą, że dostarczają do nas mleko duże firmy w ilości nawet kilkunastu mln litrów mleka rocznie tak że rozrzut wielkości dostaw jest znaczny: od kilku tysięcy do kilkunastu mln rocznie.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 2 stron.

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a