r e k l a m a

Partner serwisu

Partner

Spadły ceny mleka i żywca wołowego, a na polach szaleje susza

Polskie mleko Wiadomości z branży
Data publikacji 27.05.2020r.

Maj okazał się łaskawszy dla rolników, jeśli chodzi o opady deszczu niż marzec czy kwiecień, co chociaż po części uratuje plony traw i lucerny z pierwszego najbardziej wartościowego pokosu. Sytuacja związana z koronawirusem odbiła swoje piętno na rynku mleka i żywca wołowego. Co na ten temat sądzą rolnicy?

r e k l a m a

Pandemia koronawirusa wpłynęła na opłacalność całej produkcji zwierzęcej

Andrzej Pełka – gospodaruje na 38 ha w Jamnie (woj. łódzkie, gm. Łowicz). Utrzymuje ponad 50 szt. bydła, w tym 27 krów. Mleko dostarcza do Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Łowiczu.
 
Pandemia koronawirusa niewątpliwie ma wpływ na opłacalność całej produkcji zwierzęcej. Nasza mleczarnia utrzymała cenę mleka, ale inne mniejsze mleczarnie, jakie mamy po sąsiedzku, obniżyły ceny skupu surowca nawet o 20 groszy. Nie mówiąc już o spadku cen żywca wołowego, nawet nie ma chętnych, aby kupić od nas cielęta do dalszego opasu i obory, które wcześniej produkowały wołowinę dziś stoją puste. Myślę, że gdyby uruchomiono interwencyjny skup masła i mleka w proszku, o który tak mocno zabiega KZSM i prezes Broś, to taki mechanizm unormowałby sytuację na rynku, co mogłoby zahamować kolejne obniżki cen skupu. Przez dłuższy okres niezwykle tanie było mleko przerzutowe, na czym najbardziej ucierpiały mleczarnie, które mają mały przerób, bo zarabiały na sprzedaży mleka przerzutowego. Nasza OSM Łowicz jest w zupełnie odwrotnej sytuacji, bo mamy bardzo duży przerób. Natomiast na polach sytuację uratowały deszcze występujące w ostatnich dwóch tygodniach, bo było już bardzo sucho. Nie zmienia to faktu, że bardzo źle wyglądają uprawy kukurydzy, fatalny jest też stan trwałych użytków zielonych. Mamy zapas sianokiszonki na 3 miesiące, natomiast kiszonki z kukurydzy powinno wystarczyć do października może listopada, czyli gdzieś na miesiąc po kolejnych zbiorach – mówi Andrzej Pełka.
 

Niższe ceny płacone zakładom mleczarskim nie mają swojego odzwierciedlenia na półkach sklepowych

r e k l a m a

Dariusz Sztyber prowadzi w Fiukówce w powiecie łukowskim (woj. lubelskie) gospodarstwo specjalizujące się w hodowli bydła mlecznego. Stado krów mlecznych liczy 56 sztuk, a surowiec dostarczany jest do OSM Garwolin. Hodowca będzie miał deficyt pasz objętościowych i w celu jego uzupełnienia posiłkuje się uprawami na gruntach ornych.

Powtarzająca się susza spowodowała problemy w zapewnieniu odpowiedniej ilości pasz objętościowych w naszym gospodarstwie. Mieliśmy do niedawna zapasy sianokiszonki, ale już się pokończyły. W tym sezonie ponownie doskwiera nam susza. Nawozy wysialiśmy na łąkach w normalnych dawkach, ale trawa po prostu nie urosła tak jak powinna. Pierwszego pokosu zbierzemy mniej więcej 1/3 tego, co powinno urosnąć. Przewidywałem, że ten rok będzie trudny, więc ponad 3 ha pszenżyta skosiliśmy na sianokiszonkę dla bydła. Roślina ta nie wyrasta tak jak żyto, ale uzbierało się z niego 40 balotów, które w jakiś sposób zabezpieczą przynajmniej paszę dla jałówek. Mamy nadzieję, że sianokiszonki z łąk wystarczy nam dla krów mlecznych, ale musimy wykarmić również jałówki. Mamy jeszcze zasiane 4 ha owsa i jeśli zajdzie taka potrzeba, to połowę skosimy na kiszonkę dla bydła. Pewnie dodatkowo wysiejemy poplony, żeby zebrać je na kiszonkę dla bydła. Podjęliśmy decyzję, że na razie nie będziemy zostawiać do dalszej hodowli żadnych jałówek. Nie mamy zbytnio miejsca w budynkach, a dodatkowo nie mielibyśmy dla nich paszy objętościowej. Maksymalnie będziemy starali się odchować 10 jałówek rocznie, żeby w przyszłości wystarczyło jedynie na remont stada. Mleko staniało. Niektórzy handlowcy wykorzystują sytuację w związku z pandemią i próbują wyciągnąć od mleczarni produkty jak najtaniej. Natomiast niższe ceny płacone zakładom mleczarskim nie mają odzwierciedlenia na półkach, bo nie widzimy, żeby w sklepach było taniej. Słyszałem, że cena masła w blokach oraz mleka w proszku nieco poszła w górę, ale inne produkty na razie nie drożeją – mówi hodowca. – Podmioty prywatne rządzą się swoimi prawami. W jednym z nich cena surowca spadła o 15 groszy, a nie o 10 jak w okolicznych spółdzielniach. Na szczęście dostarczam mleko do spółdzielni, która obniżyła cenę tylko o 8,5 grosza – twierdzi Dariusz Sztyber.
 

Susza zbiera swoje żniwo

Henryk Antczak gospodaruje na 175 ha w miejscowości Szczodrowo (woj. wielkopolskie, gm. Kościan). Utrzymuje ponad 200 sztuk bydła simentalskiego, w tym 116 krów. Mleko dostarcza do SM Mlekovita – oddział Kościan.
 
Nie narzekamy na opłacalność produkcji mleka. Mlekovita to duża firma i utrzymuje stabilną cenę, oczywiście słyszymy, że niektóre mleczarnie obniżają ceny skupu surowca. Na pewno nie zaszkodziłby interwencyjny skup mleka w proszku i masła, to pozwoliłoby zdjąć nadwyżki z rynku i dałoby jego większą stabilizację. Natomiast na polach jest prawie tragicznie, prawie, bo poratowały nas majowe deszcze w ilości 25 l/m2. Jednak to wciąż jest mało i z powrotem robi się sucho. W poprzednich latach też borykaliśmy się z suszą, na szczęście mamy nisko położone łąki i z nich nawet w suche lata zbieramy obfity plon – mówi Henryk Antczak.
 

Jest ciężko na rynku mleka

Jan Bartusiak gospodaruje na 41 ha w Radkowie (woj. dolnośląskie, pow. kłodzki). Utrzymuje 54 sztuki bydła, w tym 30 krów. Mleko dostarcza do Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej w Kole – Oddział w Grodkowie.

Jest ciężko, spadły ceny mleka w związku z pandemią koronawirusa oraz obniżkami cen masła. Chciałem wziąć pożyczkę ze spółdzielni, ale prezes Czesław Cieślak na ten trudny czas wstrzymał taką możliwość. Jednak jestem optymistą i liczę, że sytuacja się unormuje, może coś da interwencyjny wykup masła i mleka w proszku, o którym dużo mówi środowisko mleczarskie, w tym KZSM. Jednak wielu rolników narzeka, bo spadły ceny mleka oraz żywca wołowego a i na polach jest sucho i to nawet u nas w terenie podgórskim. Kukurydzę posiałem w kwietniu, niestety uszkodziły ją przymrozki i teraz zimne noce nadal hamują jej wzrost. Jeśli diametralnie nie poprawią się warunki pogodowe, to mogą wystąpić problemy ze zgromadzeniem odpowiedniej ilości pasz objętościowych, aby wyżywić stado – mówi Jan Bartusiak.

Sondę opracowali: Andrzej Rutkowski, Józef Nuckowski, Tomasz Ślęzak
Zdjęcie: Unsplash

Widziałeś już nasze video "To Was zaskoczy. Jak Artur Puzio tłumaczy jazdę po polu?"?

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a

Użytkowniku zadecyduj o wyrażeniu zgody!

Skrollując treść naszego Serwisu, zamykając okno tego komunikatu (X), klikając na elementy strony poza tym komunikatem bez zmian ustawień w zakresie prywatności, zgadzasz się na przetwarzanie danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. (dalej PWR/my) i Zaufanych Partnerów do celów marketingowych, w szczególności na potrzeby wyświetlania reklam dopasowanych do Twoich zainteresowań i preferencji w serwisach PWR i w Internecie. Pamiętaj, że wyrażenie zgody jest dobrowolne a wyrażoną zgodę możesz w każdej chwili cofnąć.
Dowiedz się więcej lub zdecyduj o zgodzie.

Nasz cel to dostarczanie interesujących Ciebie treści, również przez dopasowane do Twoich zainteresowań reklamy. Twoja zgoda na wykorzystanie plików cookies i podobnych technologii w Twojej przeglądarce umożliwi nam dostosowanie przekazu do Twoich preferencji. Pozwoli ograniczyć ilość prezentowanych reklam Brak zmian ustawień przeglądarki jest Twoją zgodą na zapis plików cookies i podobnych technologii w Twoim urządzeniu końcowym i wykorzystanie zapisanych w nich informacji. Ustawienia przeglądarki w zakresie cookies możesz zawsze zmienić
(szczegóły w Polityce Prywatności).

Drogi Użytkowniku!

Przez dalsze Aktywne korzystanie z Serwisu, bez zmian ustawień przeglądarki, oznacza, że zgodziłeś się na przechowywanie w Twojej przeglądarce plików cookies i na przetwarzanie gromadzonych dzięki nim danych osobowych przez Polskie Wydawnictwo Rolnicze Sp. z o.o. i naszych Zaufanych Partnerów. Dowiedz się więcej lub wycofaj zgody