r e k l a m a

Partner serwisu

Spółdzielnia ROTR w Rypinie na skraju upadku. Zaległości wobec rolników idą w miliony

Polskie mleko Spółdzielnia mleczarska
Data publikacji 11.07.2018r.

Spółdzielnia ROTR w Rypinie stoi na krawędzi upadku. Ma wielomilionowe zaległości wobec swoich dostawców, którzy w większości są jej udziałowcami. Opóźnienia w płatnościach za mleko sięgają nawet czterech miesięcy. Sytuacja jest dramatyczna. Rolnicy przestają dostarczać surowiec. Zaś zakład nie może prowadzić produkcji, aby móc regulować swoje stare i bieżące zobowiązania. Jednak rozmiar zadłużenia jest znacznie większy. Nie ma już funduszu zasobowego, zaś fundusz udziałowy, to wirtualne pieniądze na papierze. Dodatkowo nie przeksięgowano udziałów byłych członków na zobowiązania. I nie są to jedyne przykłady tzw. wirtualnej księgowości.

Nasza mleczarnia upada. Przez lata była dumą Rypina i okolic. Przestaję mieć nadzieję. Przekazałem gospodarstwo synowi. Chciał je rozwijać poprzez rozwój hodowli bydła mlecznego. ROTR nie płaci od kilku miesięcy. Jeszcze za marzec nie otrzymaliśmy pieniędzy. Brakuje funduszy na środki do produkcji rolnej. Idą żniwa a za co kupimy paliwo. Jesteśmy w tej dobrej sytuacji, że krów u nas jest kilkanaście sztuk. ROTR jest nam winien kilkadziesiąt tys. zł. Pewnie ich nie odzyskamy. Kolejni rolnicy przestają oddawać mleko, bo to oznacza tylko powiększanie strat. Słyszymy obietnice jakiegoś cudownego ratunku, jednak nikt nie chce pomóc naszej mleczarni – powiedział nam rolnik z gminy Rypin.

r e k l a m a



Nie rozumiem tego, jak prężna mleczarnia realizująca inwestycje, kupująca miliony litrów mleka, dziś tonie w długach. Przecież, kiedy wybuchł kryzys na rynku, to wielu rolników kierując się lokalnym patriotyzmem godziło się sprzedawać mleko do ROTR w cenie znacznie niższej niż oferowała konkurencja. Były czasy, że oddawaliśmy je za 0,70–0,75 zł. Jak to możliwe, że dziś ROTR jest niewypłacalny a inne mleczarnie świetnie sobie radzą – pytał nas kolejny dostawca rypińskiej mleczarni.

W ostatnich tygodniach odebraliśmy wiele telefonów oraz maili, przeprowadziliśmy także sporo rozmów z dostawcami mleczarni ROTR. Wszyscy prosili o nieujawnianie ich danych osobowych. Boją się bowiem, że jak się pojawią jakieś pieniądze na wypłaty – to za swoje mówienie zostaną ukarani i znajdą się na ostatnich miejscach na listach do wypłaty za odstawione mleko.

Mleczna piramida

Źle zaczęło się wówczas dziać, gdy zarząd ROTR zaczął realizować niezrozumiały model działalności gospodarczej. Kupował mleko od swoich dostawców i płacił za nie z wielomiesięcznym opóźnieniem. Aktualnie nieuregulowane zaległości sięgają marca, a w niektórych przypadkach nawet lutego. Większość produkcji ROTR sprzedawał w ramach przedpłat, co oznaczało znacznie niższe ceny zbytu. Pieniądze były przeznaczane na regulowanie bieżących zobowiązań jak kredyty, płace i podatki. Została zbudowana swoista piramida finansowa, w której zabrakło pieniędzy dla rolników. Hodowcy w tym roku masowo zaczęli ograniczać dostawy mleka bądź też odchodzić z mleczarni. W ciągu 4 lat ubyło ich 350. Brak surowca oznacza zaś, że ROTR nie może realizować wcześniej podpisanych kontraktów.

Aktualnie największym wierzycielem mleczarni są rolnicy. Jeśli doliczy się zobowiązania za czerwiec, to dług na ich rzecz wzrośnie do 30 mln zł. W przypadku ogłoszenia upadłości zakład przejmie syndyk. Rolnicy, jako dostawcy, a do tego właściciele, są w ostatniej grupie, wobec której regulowane będą zobowiązania. Najpierw zwalniani są pracownicy, trzeba im wypłacić odprawy, potem podatki, ZUS, kredyty bankowe i pożyczki. Nowy zarząd – funkcjonujący od kilku tygodni – postanowił, że do sądu zostaną skierowane dwa wnioski równoległe. Jeden o restrukturyzację, drugi o upadłość. Jeśli do sądu wpłyną w tym samym momencie, to w pierwszej kolejności rozpatrywana jest restrukturyzacja. To pozwala odłożyć na jakiś czas upadłość i daje szansę wprowadzenia planu naprawczego. Uniemożliwi też zablokowanie kont – mówił podczas jednego z zebrań z dostawcami Sławomir Dolecki, członek zarządu ROTR – bardzo dobry rolnik, któremu rypińska spółdzielnia zalega ponad 200 tysięcy złotych Dodajmy, że spółdzielnia ma już na głowie komornika i jej konta mogą być wkrótce zablokowane.



  • Pod koniec czerwca w siedzibie ROTR odbyło się spotkanie dostawców mleczarni z jej władzami. Tłumaczyły one, że nie są w stanie znaleźć zewnętrznej firmy gotowej do zainwestowania w zadłużoną spółdzielnię
Od kilku tygodni złość dostawców ROTR wzbiera na sile. Za katastrofalną sytuację mleczarni słusznie obwiniają jej wieloletniego prezesa Mariusza Trojakowskiego. W poniedziałek 25 czerwca kilkudziesięciu z nich pojawiło się w mleczarni domagając się wyjaśnień, dlaczego ROTR jest niewypłacalny. Prezes ich nie udzielił, ale postanowił zrezygnować z funkcji. Rada nadzorcza na stanowisko nowego prezesa wybrała Jacka Smolińskiego, który wcześniej sprawował funkcję wiceprezesa. Skład zarządu uzupełnił wcześniej już wspomniany Sławomir Dolecki.

Przedstawiciele mleczarni informują swoich dostawców, że łączne długi wynoszą 55,6 mln. Według nich, wartość księgowa majątku ROTR to 124 mln zł. Naszym zdaniem, jest ona zawyżona i znacznie odbiega od wartości rynkowej. Kolejni dostawcy rezygnują ze współpracy z mleczarnią i odchodzą do: Mlekovity, OSM Sierpc, POLMLEKU czy też Kujawskiej Spółdzielni Mleczarskiej i innych zakładów mleczarskich. Na początku lipca zaczynało brakować surowca do prowadzenia produkcji i spółdzielnia ma trudności z wywiązaniem się ze wcześniejszych zamówień, za które już wpłynęły pieniądze!

W styczniu skupiliśmy 10 mln l mleka. Potem zaczęły się lawinowe odejścia. Szczególnie dużo było ich w marcu. Brak takiej ilości surowca powoduje, że nie ma szans na wyprodukowanie towaru, za który wcześniej nam zapłacono i produkcję kolejnego na zbyt. W maju udało nam się zgromadzić 6,5 mln l, w czerwcu niewiele ponad 5 mln l. W lipcu z każdym kolejnym dniem jest mniej mleka. Dziś w skupie jest mniej niż 30 tys. l – mówił podczas spotkania z rolnikami, które odbyło się 3 lipca, Jacek Miller – kierownik działu skup ROTR.

Na nieszczęście dla dostawców ROTR, faktyczna sytuacja spółdzielni jest znacznie gorsza niż przedstawiają to obecne i byłe jej władze. Wszystko dlatego, że poprzedni prezes uprawiał swoistą kreatywną księgowość w rocznych sprawozdaniach finansowych spółdzielni. W niewyszukany sposób były maskowane długi i sztucznie zwiększany majątek ROTR, który przez wiele lat był prężną organizacją kupującą coraz większe ilości mleka.

Niestety, od kilku lat wytwarzane produkty były sprzedawane coraz taniej ze znaczną szkodą dla spółdzielni, jak i jej udziałowców. W 2011 r. ROTR skupił 161,4 mln l mleka, rok później 175,5 mln l, w 2013 – 181,5 mln. Rekordowa ilość surowca została skupiona w 2014 r. – przeszło 206 mln l. Był to znaczący rok dla losów spółdzielni, ponieważ zaczęła ona przynosić poważne straty. Istotnym powodem tego stanu rzeczy było embargo rosyjskie, bowiem na tym rynku ROTR sprzedawał bardzo dużo serów twardych z domieszką oleju. Natomiast w roku 2015 skupiono 190,89 mln l, 2016 r. 156,79, a w 2017 już tylko 146 mln l mleka.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 4 stron.

Czytaj dalej

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a