Walczymy o interesy polskiego mleczarstwa

Polskie mleko Wiadomości z branży
Data publikacji 19.01.2018r.

Z Waldemarem Brosiem, prezesem Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich, na temat sytuacji na rynku mleka rozmawia Krzysztof Wróblewski i Paweł Kuroczycki

Niektórzy producenci mleka sądzili, że ubiegłoroczna hossa będzie trwała bez końca. Po dobrych wypłatach w listopadzie (wielu rolników otrzymało wypłaty powyżej 2 zł/l) teraz może przyjść rozczarowanie. Z niedowierzaniem przyjmowane są dane szacunkowe, z których wynika, że średnia cena w 2017 r. wyniesie 1,40 zł/litr.


– Moim zdaniem, średnia cena na poziomie ok. 1,38–1,40 zł/l netto za ten rok jest realna. Najprawdopodobniej okaże się, że średnia cena w Polsce za 2017 r. wyniesie 1,38 zł/l, a na pewno zmieści się między 1,38 zł/l a 1,40 zł/l. 


A jak obecnie wygląda sytuacja mleczarstwa?

– Sytuacja pogarsza się zdecydowanie. Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej szacuje, że cena dla rolników może wynieść w 2018 r. 1,20–1,25 zł/l mleka. To spadek w stosunku do roku 2017 prawie o 20 groszy na litrze. Trzeba przy tym przypomnieć, że w poprzednich dwóch latach cena skupu mleka w 2015 wyniosła 1,13 zł/l, a w 2016 r. niespełna 1,11 zł/l. Wielu gospodarstwom, zwłaszcza tym, które inwestowały, groziło bankructwo. Po niezłym 2017 r., kiedy przychody ze sprzedaży mleka wzrosły o około 3,5 mld zł, znowu wracamy do cen, które nie muszą zapewnić opłacalności na poziomie, który gospodarstwa muszą generować. W tej sytuacji działania takie jak niedawny import serów po dumpingowych cenach bardzo szkodzą naszemu mleczarstwu.


Czy Krajowy Związek Spółdzielni Mleczarskich reagować może na takie sytuacje jak problemy spowodowane przez niedawny import tanich serów z Niemiec lub inne nieczyste zagrywki wobec polskiego mleczarstwa?

– KZSM prawne instrumenty ma ograniczone. Zgodnie z ustawą z dnia 15 grudnia 2016 r. o przeciwdziałaniu nieuczciwemu wykorzystywaniu przewagi kontraktowej w obrocie produktami rolnymi i spożywczymi, mamy możliwość zgłaszania takich naruszeń przepisów. Gdy tylko otrzymaliśmy informacje od naszych członków, że na polskim rynku w okresie październik-grudzień pojawiła się duża ilość tanich serów w cenach nawet poniżej 9 zł/kg z Niemiec i Holandii, przeprowadzimy prostą kalkulację: Niemcy płacą za litr mleka ok. 40 eurocentów, Holendrzy podobnie. Sam surowiec na kilogram sera kosztuje więc około 17 zł. Większość naszych serowni twierdzi, że koszty pozasurowcowe to co najmniej 20%. Jakby nie liczyć, bez kosztów transportu ser ten powinien kosztować ok. 18–19 zł. W związku z tym spotykaliśmy się w ramach rady KZSM, która zobowiązała zarząd KZSM do wystąpienia do prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z informacją o imporcie serów do Polski po cenach wyraźnie dumpingowych. Pytanie postawione UOKiK jest jasne: czy w ramach prawa unijnego takie praktyki są dopuszczalne? Naszym zdaniem nie! Pismo skierowaliśmy 1 grudnia 2017 r. i ciągle czekamy na odpowiedź.


Jak ten dumpingowy import wpływa na sytuację na krajowym rynku?

– Na dziś nikt nie zna dokładnej skali importu, bo dane docierają do nas z opóźnieniem. Według mnie, jednak gorsze od skali importu jest wykorzystywanie tanich zagranicznych przetworów mleczarskich przez sieci handlowe. Jedna z firm zajmujących się obrotem produktami mleczarskimi zwróciła się do sieci handlowej z ofertą sprzedaży sera żółtego plasterkowanego po 14 zł/kg. Po dwóch dniach sieć odpowiedziała negatywnie, bo ma ofertę na podobny ser, w cenie 12 zł/kg. Tu właśnie jest największa krzywda, bo sieć, która ma ofertę 2 zł tańszą na kilogramie nie kupi droższego towaru. Ta sieć zacznie nakręcać spiralę obniżek cen dla polskich przetwórców i spowoduje spadek cen na rynku krajowym. W ten sposób zmanipulują nasz rynek.


Sytuacja na rynku masła pogorszyła się.

– Cena zbytu masła z naszych zakładów nie przekracza dziś poziomu 17–19 zł/kg. Na własne oczy widziałem na początku stycznia w jednym z warszawskich sklepów 200-gramową kostkę masła za 8,80. To daje 44 zł za kilogram. Rolnicy i konsumenci muszą wiedzieć kto na tym maśle zarabia. W ostatnim roku pojawiła się niesprawiedliwa opinia wśród konsumentów, a nawet polityków, że „wam mleczarze nie jest źle bo sprzedajecie masło po 40 zł za kilogram”. A przecież to nie jest prawda, bo w takiej cenie masło sprzedaje handel a nie spółdzielnie mleczarskie.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 2 stron.

Czytaj dalej

Partner serwisu