Żywić bez GMO? To możliwe, łatwe i tańsze

Polskie mleko
Data publikacji 16.03.2017r.

Jak żywić krowy bez pasz genetycznie modyfikowanych, czy warto zainwestować w wartościowe mieszanki traw, jaki jest najlepszy buhaj? – odpowiedzi na te i szereg innych pytań uzyskać mogli hodowcy, którzy w pierwszych dniach marca br. zdecydowali się uczestniczyć w cyklu konferencji zorganizowanych przez firmę Blattin.

Tym razem – siedemnasta już – Ogólnopolska Konferencja Hodowców Bydła Mlecznego firmy Blattin Polska, odbyła się w Rykach, Łomży i Węgrowie, a jej tematem przewodnim był jakże dziś aktualny, kontrowersyjny i budzący zarazem wiele emocji temat – żywienia bydła paszami bez organizmów modyfikowanych genetycznie.


Coraz więcej jest zakładów mleczarskich w kraju, które – przede wszystkim – wychodząc naprzeciw oczekiwaniom konsumentów zainteresowane są produkcją wyrobów mlecznych pozbawionych GMO. W najbliższym czasie do grona tego dołączy również Spółdzielnia Mleczarska Ryki, która niebawem rozpocznie starania o uzyskanie stosownego certyfikatu. Nie dziwi więc, że frekwencja na konferencji odbywającej się 1 marca br. w Rykach – której spółdzielnia była współorganizatorem – była doskonała. Ryccy producenci mleka będą bowiem musieli sprostać nowym wymaganiom i wprowadzić zmiany w sposobie żywienia krów. Czy będzie to trudne zadanie? Wydaje się, że wątpliwości w tym zakresie skutecznie rozwiał prof. Zygmunt M. Kowalski z UR w Krakowie, który przez ponad dwie godziny przekonywał słuchaczy, że z powodzeniem i na dodatek taniej, można żywić krowy bez pasz genetycznie modyfikowanych. W ostatnich numerach „Tygodnika-Poradnika Rolniczego” zaprezentowaliśmy już nieco informacji co to są organizmy modyfikowane genetycznie oraz stanowisko prof. Kowalskiego, mówiące o tym, że poekstrakcyjną śrutę sojową – jedyną w Polsce paszę genetycznie modyfikowaną – można z powodzeniem zastąpić śrutą poekstrakcyjną rzepakową. Dziś skupimy się zatem na odpowiedzi na pytania: jakie dawki śruty rzepakowej możemy stosować i czy jej skarmianie się opłaca.

– Pomimo że śruta sojowa zawiera wyższą zawartość białka ogólnego niż śruta rzepakowa, to ilość białka rozkładanego w żwaczu jest zbliżona, co wynika z większej podatności białka śruty rzepakowej na rozkład w żwaczu. A zatem można powiedzieć, że śruta rzepakowa „taniej” karmi bakterie żwacza. Jeżeli w mleku jest za mało mocznika, co wskazuje na małą podaż białka dla mikroorganizmów żwacza, tańszym jego źródłem jest śruta rzepakowa. Pod względem dostępności białka podatnego na rozkład w żwaczu 1 kg śruty rzepakowej może zastąpić około 830 g śruty sojowej. Z 1 kg śruty sojowej wchłania się jelitowo128 g białka, natomiast z 1 kg śruty rzepakowej mniej, bo tylko 84 g. Pod względem dostępności białka wchłanianego w jelicie cienkim, 1 kg śruty rzepakowej może zastąpić około 660 g śruty sojowej – wyjaśniał prof. Kowalski. – Zasadniczą przyczyną, z powodu której śruta rzepakowa jest lepszą paszą białkową niż sojowa jest większa podaż białka dla bakterii żwacza, jak również lepszy skład aminokwasowy białka by-pass i lepsze wykorzystanie wchłoniętych aminokwasów. Krowy żywione dawkami z udziałem śruty rzepakowej lepiej wykorzystują jej aminokwasy do syntezy białka mleka – wyjaśniał prof. Kowalski.

– W praktyce, uwzględniając zawartość białka ogólnego, 1 kg śruty rzepakowej może skutecznie zastąpić 770 kg śruty sojowej. A zatem, jeżeli w dawce pokarmowej stosowaliśmy dotychczas np. 2 kg śruty sojowej i 2 kg rzepakowej, to stosując tylko przelicznik uwzględniający zawartość białka ogólnego, dawka po korekcie może zawierać 2,6 + 2 = 4,6 kg śruty rzepakowej (wartość 2,6 kg wyliczono z równania 2:0,77=2,6 kg, gdzie 0,77 jest przelicznikiem oznaczającym, że zastąpienie 1 kg śruty sojowej wymaga podania krowie 1,30 kg śruty rzepakowej) – zaprezentował konkretny przykład prof. Kowalski.

Wielu hodowcom taka ilość śruty rzepakowej może wydać się szokująca, bo obawiają się np. że dawka będzie gorzka i krowy jej nie zjedzą.


Zapewniam, że przy powszechności stosowania wozów paszowych, ilości te zupełnie bezpieczne, a ponadto zachęcam do spróbowania zamiany przynajmniej połowy stosowanej dotychczas śruty sojowej – tłumaczył hodowcom prof. Kowalski. – Nie zapominajmy jednak, że przy tak dużej ilości rzepaku dawka pokarmowa musi być zbilansowana, a pełny bilans dawki musi uwzględniać w niej nie tylko zawartość białka ogólnego, ale również energii oraz białka ulegającego rozkładowi w żwaczu i białka wchłanianego w jelicie cienkim, co uwzględnia większość programów komputerowych doradców żywieniowych. W większości bilansów dawki pokarmowej ilość stosowanej śruty rzepakowej wynosić będzie około 3–3,5 kg i mniej.

To, że za mleczarniami, hodowcy będą musieli sprostać wymaganiom rynku i rozpocząć żywienie swoich krów bez pasz GMO jest nieuniknione. Jednak najwięcej pytań z sali brzmiało: czy to będzie się opłacać?

– Z całą pewnością tak – odpowiedział prof. Kowalski, prezentując porównanie efektów ekonomicznych stosowania śruty rzepakowej i sojowej. W obliczeniach przyjęto, że ilości stosowanych pasz białkowych zapewniają taką samą wydajność mleka i jego skład.

Dane pokazują, że cena 1 kg białka w śrucie rzepakowej w grudniu ub. roku była o około 40% niższa niż w śrucie sojowej. Gdy śruta sojowa zastąpiona zostanie śrutą rzepakową, to 1 kg białka w dawce będzie tańszy o 0,25 zł. Gdy uwzględni się udział pasz białkowych w dawce zapewniający 1,8 kg białka, to dawka ze śrutą rzepakową (podczas gdy inne składniki pozostają takie same) będzie tańsza o około 0,45 zł.

Obok rzepaku bardzo dobrym i tanim źródłem białka w dawce jest również mocznik, który jest normalnym dodatkiem paszowym i nie należy się obawiać – podkreślił prof. Kowalski. – W obliczu nowych wymagań istnieje duża szansa na jego wykorzystanie w dawkach pokarmowych, w ilości 100–150 g na krowę dzień.

Do nowych wymagań odnośnie produkcji mleka bez GMO i związanych z tym potrzeb hodowców dostosowała się także firma Blattin, która oferuje już całą gamę produktów dla bydła wolnych od GMO. Zamiast tradycyjnie stosowanej w mieszankach śruty sojowej, jako źródło białka wykorzystano w nich makuch sojowy lub śrutę sojową wolną od organizmów genetycznie modyfikowanych.

– Stosowanie takich gotowych mieszanek to również może stanowić bardzo dobre rozwiązanie – podkreślił prof. Kowalski.

Beata Dąbrowska

Partner serwisu