Klasa premium warta swej ceny

Maszyny Rolnicze
Data publikacji 06.03.2017r.

Zwykle rolnicy, którzy decydują się zakupić nowy ciągnik długo zastanawiają się nad rodzajem i ilością jego dodatkowego wyposażenia. Kolejne elektroniczne i hydrauliczne układy znacznie zwiększają koszt całej inwestycji. Często więc, zwłaszcza, jeśli zakup nie jest wspomagany środkami z UE, wybierane są uboższe wersje maszyn. Okazuje się jednak, że czasem warto zaryzykować. Dodatkowe elementy nie tylko zwiększają komfort pracy, lecz także mogą realnie przyczynić się do zmniejszenia kosztów ponoszonych na produkcję w całym gospodarstwie.

Adam Trębacz to rolnik z miejscowości Zbrachlin w powiecie świeckim. Specjalizuje się w produkcji prosiąt i warchlaków, które kupowane są przez zewnętrznych odbiorców. W 2013 r. do jego gospodarstwa trafił nowy ciągnik. Procedura zakupu poprzedzona była żmudną analizą jakości, wyposażenia oraz ceny. Chciał zainwestować w mocny traktor dysponujący mocą powyżej 150 KM, który pełniłby funkcję głównej maszyny.


– Rozważałem zakup modeli wielu producentów. Porównywałem je i analizowałem jak bardzo różnią się od siebie marki uznawane za budżetowe oraz te premium. Niektóre z nich są bardzo prestiżowe, uznawane powszechnie za solidne. Niestety, zazwyczaj solidna opinia i prestiż wiąże się z bardzo wysokimi cenami. To powodowało, że mój entuzjazm do produktu z wyższej półki uległ załamaniu. Nie poddawałem się jednak i szukałem modelu ciągnika, który spełniałby moje oczekiwania – mówi Adam Trębacz.

Rodzina ciągników

Rolnik zdecydował, że dokładnie przyjrzy się ofercie koncernu CNH w segmencie ciągników 150–180 KM mocy. Odwiedził sporo wystaw oraz targów. Bezcenne okazały się doświadczenia płynące z pokazów praktycznych, jakie organizują dilerzy. Podczas takich wydarzeń każdy uczestnik może wsiąść do ciągnika i pod okiem wykwalifikowanego operatora samodzielnie przetestować maszynę. W przypadku ciągników należących do jednego globalnego koncernu wśród rolników można usłyszeć liczne opinie o tym, że modele poszczególnych marek między sobą różnią się jedynie kolorem błotników i masek. Większość komponentów jest zaś taka sama, więc po co przepłacać za wyżej sklasyfikowane cenowo przez koncern marki?

– Też miałem początkowo takie obawy. Jednak wszystko wyjaśniło się po przeprowadzeniu osobistych doświadczeń praktycznych. Mimo że można znaleźć istotne podobieństwa między markami danej rodziny, to występują jednak pewne szczegóły czasem subtelne, które jednak zebrane razem robią istotną różnicę – uważa Adam Trębacz.



Rolnik ostatecznie wybrał ciągnik marki Steyr. Model z bezstopniową skrzynią biegów 6170 CVT o mocy znamionowej 167 KM. Jak twierdzi, zdecydowały właśnie te drobne szczegóły.

– Miałem wrażenie, że silnik w Steyr inaczej brzmi oraz trochę inna jest jego charakterystyka. Jest bardziej elastyczny niż w porównywalnych modelach pozostałych marek koncernu CNH. Być może to tylko moje subiektywne wrażenie, ale wydaje mi się, że Steyr inaczej mapuje silniki. Dzięki temu ich właściwości są bardziej dynamiczne. Wszelkie wątpliwości zaś rozwiał wyjazd do fabryki Steyr w austriackim St. Valentin. Zorganizował go mój diler. Na własne oczy przekonałem się o najwyższej jakości wykonania maszyny – twierdzi Adam Trębacz.

Rolnik przez prawie

4 lata użytkowania przepracował maszyną 800 motogodzin. Przekonuje, że w jego ciągniku (marka Steyer jest najwyżej pozycjonowana w całym koncernie CNH) użyto wysokiej jakości materiałów. Kabina jest solidnie wykonana i wytrzymała. Nie widać w niej żadnych ubytków i zabrudzeń powstających przy codziennej eksploatacji. Nie ma też najmniejszych zastrzeżeń, co do technicznego wykonania i sprawności poszczególnych podzespołów maszyny. Podczas dotychczasowego użytkowania zdarzyła się jedna usterka. Na samym początku pracy maszyny w gospodarstwie zawiódł jeden z zaworów hydraulicznych. Autoryzowany serwis awarię usunął szybko i skutecznie w ramach obowiązującej fabrycznej gwarancji.

Korzyści z wyposażenia

Rolnik wraz z kolejnymi sezonami użytkowania ciągnika docenił jego wyposażenie. Maszyna z bezstopniową przekładnią CVX przynosi określone korzyści. Praca nią jest łatwa, wygodna a przede wszystkim bardzo efektywna.

– Podczas najcięższych prac polowych rola operatora ogranicza się tylko do pilnowania właściwego toru jazdy. Nie muszę zajmować się regulowaniem przełożeń. Komputer sam dobiera zakres prędkości obrotowych silnika. To ogranicza zużycie paliwa. Praca jednostki napędowej jest równa, nie zdarzają się momenty, kiedy niepotrzebnie obroty wzrastają. Orka jest wykonywana obracalnym czteroskibowym pługiem PÖTTINGER Servo 35 S. Od kiedy mamy nowy ciągnik znacznie spadło zużycie paliwa. W zależności od warunków glebowych zaoranie jednego ha wymaga 18 l ON – wylicza rolnik.

Wcześniej podstawowym ciągnikiem był wyprodukowany w latach 90. – John Deere7710. Bez skrzyni bezstopniowej w gospodarstwie zużywano na zaoranie 1 ha około 25 l. Wymierne oszczędności na samym tylko paliwie spowodowały, że rolnik żałuje, iż jeszcze bardziej nie doposażył ciągnika Steyr.

– Kupując traktor każdy liczy się z kosztami. Dodatkowe wyposażenie podnosi jego cenę. Czasem jednak warto podjąć ryzyko i zastanowić się nad elementami, które mogą przynieść realne korzyści. Po funkcjonalności, jaką daje przekładnia CVT, dzięki której ciągnik pracuje równo i ekonomicznie, dziś dokupiłbym system oparty na GPS. Jazda równoległa to także korzyści i jeszcze bardziej efektywne wykorzystanie maszyny. Zawsze łatwiej wymienić narzędzie, z którym pracuje ciągnik niż sam ciągnik. To zdecydowanie tańsze. Dlatego też uważam, że przydałby się w traktorze jeszcze przedni TUZ i WOM. Nie można przecież wykluczyć ewentualnego profilu produkcji stosowanego w przyszłości w gospodarstwie – twierdzi Adam Trębacz.

Zapas mocy

Aktualnie w parku maszynowym poza Steyr 6170 CVT znajduje się stary John Deere 7710, który jest ciągnikiem uzupełniającym. Wcześniej był również wysłużony Zetor, który wraz z zakupem nowej maszyny został sprzedany. Ciągniki w gospodarstwie nie mają łatwej pracy. Większość gruntów położonych jest w dolinie Wisły. Gleba jest wymagająca i mozaikowata. Zdarzają się ciężkie grunty II klasy bonitacji i nieco lżejsze. Teren zróżnicowany o wielu wzniesieniach i zagłębieniach.


– Ziemia jest zakamieniona więc potrzebujemy solidnych maszyn uprawowych. Stosujemy głębosz, a siew jest wykonywany agregatem uprawowo-siewnym PÖTTINGER Vitasem 302. Gleba musi być dokładnie uprawiona, aby możliwe było osiąganie satysfakcjonujących plonów o dobrych parametrach jakościowych. Ciągnik dysponuje mocną jednostką napędową (FPT 6,7 l pojemności, turbo, intercooler, 4 zawory na cylinder). Może się wydawać, że koni mechanicznych jest zbyt dużo jak na warunki gospodarstwa. Ja jednak uważam, że jego silnik jest odpowiedni. Dzięki niemu nigdy nie pracuje na maksymalnym obciążeniu. Nawet w najcięższych pracach i warunkach zostaje 20 – 30% zapasu mocy, co przekłada się na bardzo komfortową pracę. Uważam, że wybraliśmy bardzo dobry ciągnik. Analizując jego wyposażenie kupiliśmy sprzęt o bardzo dobrej relacji jakości do ceny – mówi rolnik.

Tomasz Ślęzak

Partner serwisu