r e k l a m a

Partner serwisu

To będzie trudny rok dla rzepaku

Uprawa Rzepak
Data publikacji 30.01.2018r.

Dla plantatorów rzepaku ozimego z północnych rejonów kraju ubiegły rok był bardzo trudny i wymagający. Wszystko przez znaczne opady deszczu. Wody spadło tak dużo, że wielu rolników miało kłopot ze zbiorem w sierpniu plantacji pszenicy. Żniwa były opóźnione, przez co bardzo utrudnione było przygotowanie odpowiednich stanowisk pod zasiewy rzepaku. Plantacje zakładane były z opóźnieniem, przez co nie weszły odpowiednio przygotowane w zimową fazę spoczynku.

Eksportowana pszenica

r e k l a m a



W ubiegłym roku do firm, które zajmują się dostarczaniem materiału siewnego zgłaszali się rolnicy, którzy chcieli zwrócić materiał siewny rzepaku, którego nie dało rady wysiać. Dostawcy zwrotów jednak w większości przypadków nie przyjmowali. Dla nich tworzenie stanów magazynowych to dodatkowy koszt. Materiał siewny, aby mógł być legalnie sprzedawany musi mieć świadectwo oceny laboratoryjnej. Jest ono ważne 12 miesięcy. Na kolejny sezon uprawowy musi być odnowione.

W świetle obowiązujących przepisów nasiennych siła kiełkowania materiału siewnego musi wynosić minimum 85%. Jeśli jest niższa a to wyjdzie w oficjalnych badaniach laboratoryjnych takie nasiona dystrybutor musi zutylizować na własny koszt. To, dlatego rzadko, kiedy firmy decydowały się na przyjmowanie niewysianych nasion.



  • – To czy rzepak przezimuje zależeć będzie od pogody. Plantacje zostały osłabione już jesienią. Jeśli nadejdą intensywne mrozy bez okrywy śnieżnej rzepaki nie przetrwają – mówi Juliusz Młodecki

Wszystko zależy od tego jak sytuacja będzie wyglądała na wiosnę. Znaczne areały nie zostały obsiane, ponieważ było zbyt mokro. Od tego ile wody będzie w glebie nasi klienci, którzy nie wysiali rzepaku uzależniają, co robić w tym roku. Rozważają uprawę pszenicy jarej bądź też chcą postawić na kukurydzę – powiedziano nam w dziale nasiennym jednej z czołowych firm, która zajmuje się dostarczaniem środków do produkcji rolnej.

Jak na razie nie ma większych problemów z dostępnością materiału siewnego zbóż jarych jednak to może szybko się zmienić. Jeśli nagle okaże się, że wystąpił silny mróz, do tego bez śniegu i rzepak wypadł, na rynku może zabraknąć nasion.

W Polsce Północnej spadły obfite ilości deszczu w całym ubiegłym roku. Rzepaku w wielu miejscach nie udało się zasiać. Podobna sytuacja jak u nas wystąpiła na obszarze północno-wschodnich Niemiec oraz w państwach Bałtyckich. W tej chwili sprzedaliśmy tam kilkadziesiąt procent naszych stanów magazynowych zbóż jarych. Szczególnie duże zainteresowanie było reprodukowanymi w Polsce odmianami pszenicy jarej. W przypadku nagłego wzrostu popytu na nie w kraju może ich zwyczajnie zabraknąć. Prawdopodobnie łatwiej będzie w kwestii dostępnego jęczmienia jarego – dowiedzieliśmy się u kolejnego dostawcy nasion.

Firmy nasienne prosiły o nieujawnianie ich nazw. Dla nich zwiększony popyt to wzrost cen i oczywisty zysk. Nie chcą być oskarżane o celowe nakręcanie koniunktury. Ostrzegły jednak, że w przypadku wystąpienia nagłych, gwałtownych zjawisk atmosferycznych przede wszystkim mrozu zarówno w plantacjach rzepaku, jak i zbóż ozimych nasion odmian jarych może zabraknąć. Dotyczy to przede wszystkim pszenicy. W tej chwili zimy nie ma. Największy kłopot stanowi fakt, że rzepak w wielu miejscach stoi w wodzie. To się jednak może do marca zmienić.

Tomasz Ślęzak

Artykuł podzielony na strony, czytasz 2 z 2 stron.

Poprzednia strona

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a