Czas przygotować się na wczesne szkodniki

Uprawa Szkodniki
Data publikacji 07.02.2018r.

Najwcześniej do ataku na rzepak ruszają wczesną wiosną chowacze – najpierw brukwiaczek, potem czterozębny, a jako trzeci w kolejności słodyszek rzepakowy. Co prawda mamy początek lutego i dopiero teraz spadek temperatury wprowadził rzepaki w stan spoczynku zimowego, ale na krótko.

5oC wybudza brukwiaczka


Chowacz brukwiaczek zimuje na tym samym polu i w przeciwieństwie do chowacza czterozębnego nie opuszcza gleby na dożywianie. Jego naloty kolejnej wiosny zawsze odbywają się od strony, gdzie rok wcześniej była plantacja rzepaku. To ważna wskazówka do prowadzenia monitoringu i ustawiania pułapek. Warto przy tym dodać, że chowacz brukwiaczek nalatuje na rzepak coraz wcześniej po pierwszej silnej operacji słonecznej już w marcu. Nalatuje przy temp. gleby 5–7 st. na głębokości 10 cm, ale naloty masowe odbywają się w dni słoneczne dopiero przy temp. powietrza na poziomie 10–12 st. C.

Pierwszy nawet wydawałoby się liczny nalot nie powinien być sygnałem do wykonania zabiegu, bo wczesną wiosną pogoda jest zmienna i po ociepleniu przychodzą dni pochmurne, chłodniejsze. W ciepły dzień chowacz pojawi się i go odłowimy, ale jeżeli następny będzie chłodny chowacz schowa się w ściółkę lub w pęknięcia gleby. Nie jest wtedy na roślinach i nie jest w polu działania insektycydu. Trzeba też podkreślić, że w ostatnich latach okres między pierwszymi nalotami, a nalotami kulminacyjnymi chowacza brukwiaczka bardzo się skraca.

Oczywiście nie jest łatwo podjąć optymalną decyzję zwalczania. Najlepiej jest to zrobić po kulminacyjnym nalocie zanim samice złożą jaja, po przekroczeniu progu szkodliwości i produktem, który będzie działał skutecznie i w warunkach, kiedy średnia temperatura dobowa utrzymuje się powyżej 6oC.

Marek Kalinowski

Artykuł podzielony na strony, czytasz 2 z 2 stron.

Poprzednia strona

Partner serwisu