Nasza strona zapisuje niewielkie pliki tekstowe, nazywane ciasteczkami (ang. cookies) na Twoim urządzeniu w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu. Więcej informacji o plikach cookies.

Zgadzam się

r e k l a m a

Partner serwisu

Eksperci Osadkowskiego podpowiadają jak przygotować rzepak i zboża ozime do wiosennego startu

Uprawa Środki ochrony roślin
Data publikacji 02.04.2018r.

Firma Osadkowski SA w lutym i marcu zorganizowała w całej Polsce kilkanaście konferencji produktowych pod hasłem „Wiosna 2018”. Na jedną z nich zaprosiła rolników do Kolonii-Łaszczówka koło Tomaszowa Lubelskiego.

5 marca goście mogli zapoznać się z prezentacjami pracowników firmy Osadkowski SA, mieli też okazję spotkać się z reprezentantami przedsiębiorstw partnerskich tej firmy.

r e k l a m a



Rodzinnie i w Polsce

Konferencję rozpoczął Andrzej Ptaszyński z Osadkowski SA. Przypomniał, że firma ta jest obecna na rynku od 27 lat. Wciąż jest firmą rodzinną i w całości polską. Zatrudnia ok. 470 pracowników, z czego dwustu bezpośrednio przy sprzedaży. – To również ponad sto punktów handlowych współpracujących z naszą firmą i ponad 1,5 mld zł rocznego obrotu.

Zaznaczył przy tym, że osiągnięcie takiego poziomu obrotów nie byłoby możliwe bez zaufania, jakim firmę darzą klienci. – Wyróżnia nas szeroki asortyment środków do produkcji rolnej, w tym maszyn rolniczych, a także produktów finansowych. Zajmujemy się też profesjonalnym doradztwem i upowszechnianiem wiedzy, współpracujemy z instytucjami naukowymi. Nad innowacyjnymi rozwiązaniami pracujemy także sami, dysponujemy kilkunastoma większymi i kilkudziesięcioma mniejszymi lokalizacjami, gdzie prowadzimy badania. To wszystko pozwala na kompleksową obsługę gospodarstw i sprawia, że jesteśmy liderem w tej dziedzinie w Polsce. W sezonie jesteśmy w stanie w ciągu 24 godzin dostarczyć na terenie kraju każdy preparat, jaki mamy w ofercie. Co ważne, rolnik wie, w jakich godzinach spodziewać się dostawy, nie marnuje więc całego dnia na czekanie.

Agrotechnika upraw

Mateusz Gniatkowski z działu doradztwa i rozwoju firmy mówił w Kolonii-Łaszczówka o agrotechnice upraw. Ale zanim przystąpił do omówienia konkretnych rozwiązań i technik, wspomniał o anomaliach pogodowych, które wystąpiły w ostatnich miesiącach i ich wpływie na uprawy. Otóż w ub. roku na terenach Polski na północ od autostrady A2, szczególnie w woj. zachodniopomorskim czy na Żuławach, suma rocznych opadów była większa od średniej wieloletniej (na podstawie danym IMiGW) nawet o 150–200 proc. Rolnicy mieli tam do czynienia z opadami rzędu nawet 1700 ml na metr kwadratowy.



  • Uczestnicy konferencji zorganizowanej przez firmę Osadkowski pod hasłem „Wiosna 2018”

Dlaczego o tym mówię? Otóż mieliśmy tam do czynienia z bardzo dziwnym dojrzewaniem roślin, np. kukurydzy. Kukurydzę o FAO 240 powinno się zbierać w listopadzie przy wilgotności 30 proc. Tymczasem miała tam ona wtedy 45 proc. i nie dojrzewała. Rolnicy zbierali wodę z pola a nie ziarna kukurydzy.

Przezimowanie

Ale nadmiar wody jesienią to także konsekwencje dla ozimin i stanu roślin na przedwiośniu. – W północnych i zachodnich obszarach Polski rzepaki i pszenice są bardzo rozleniwione. Takich krótkich systemów korzeniowych rzepaku jak w tym roku, jeszcze nie widziałem. Są pola zamienione w jeziora, rośliny chorują, szczególnie spody. Roślina ledwie się krzewi, a już atakują ją choroby.

Inny przykład anomalii pogodowej i jej skutków pokazany na slajdach i omówiony przez Mateusza Gniatkowskiego pochodził z Dolnego Śląska. – 5 lutego temperatura wzrosła do 15 stopni. Rzepaki się obudziły, zaczęły iść w górę, wzrost osiągnął nawet 3 cm, zaczęło brakować im pokarmu. Ponieważ coraz częściej zdarza się, że azotu z jesieni nie wystarcza, po dwóch latach badań uważam, że możliwe i zasadne jest zastosowanie wiosennego nawożenia rzepaku jesienią, oczywiście jeśli się uda wjechać w pole. Technologia wygląda następująco: do ok. 400 l RSM trzeba dodać 2,5 l preparatu N-Lock, czyli stabilizatora azotu.

A jak wyglądały w Polsce pszenice na przełomie lutego i marca? Mateusz Gniatkowski mówił, że w zależności od warunków w jakich odbywało się przezimowanie, widział zarówno te mocno już rozkrzewione, będące w fazie szpilki, a nawet takie, które jeszcze nie wyszły z ziemi. Wracając zaś do opisanych wcześniej upraw ozimin na terenach dotkniętych w ub. roku dużymi opadami deszczu zaznaczył, że w takich przypadkach interwencja musi być natychmiastowa. Nie ma czasu na czekanie na zabieg T1 do fazy pierwszego kolanka.

Jak pomóc roślinom rzepaku

Jeśli plantator nie zdecyduje się na sygnalizowane wyżej wiosenne nawożenie rzepaku jesienią lub ze względu na warunki nie może go wykonać, to zostanie ono przeprowadzone o tradycyjnej porze. Jednak zanim Mateusz Gniatkowski przedstawił sugestie dotyczące wiosennego nawożenia rzepaku, powiedział, że można się spodziewać w Polsce prowadzenia przepisów ograniczających nawożenia azotowe. – Czeka nas 150 kg azotu na ha. Ale na razie ograniczeń jeszcze nie ma, czyli mamy ok. 190–200 kg azotu do podania.

Ja skłaniam się do użycia Saletrosanu 26 w dawce 350 kg/ha, a po dwóch tygodniach 300 kg/ha. Mamy tu siarkę, niewiele formy saletrzanej, szybko działającej i więcej amonowej. Dzięki temu Saletrosan dawkuje azot. Budzi rzepak, ale nie pędzi go mocno w górę. Dzięki temu roślina produkuje boczne rozgałęzienia, które dadzą plon.

Mówiąc o chorobach rzepaku zaczął od suchej zgnilizny kapustnych. – Poraża liście, ale jej zarodniki są najgroźniejsze w szyjce korzeniowej. Nieprzypilnowana wiosną choroba, najpoważniejsze objawy daje podczas żniw. Jak do tego podejść? Przekonujemy rolników, żeby nie czekać z zabiegiem do regulacji rzepaku. Zalecamy czyszczenie rzepaku ze zgnilizny preparatem Topsin 500 działającym już w temperaturze 5 stopni. Przeprowadzając ten zabieg należy jednocześnie odżywić zmęczone po zimie rzepaki. Ale nie podajemy OSD Mikro Rzepak w pełnej dawce. Wystarczy 2 kg/ha. Nie można roślin od razu na początek bombardować wszystkim, co mamy. Trzeba je delikatnie oczyścić ze zgnilizny i delikatnie odżywić.

Mówiąc o zabiegu regulacji wzrostu rzepaku połączonym z zabiegiem fungicydowym Mateusz Gniatkowski wymienił następujące produkty: 0,5 l/ha Toprexu, 1 l/ha Caryxu i dwa razy po litrze preparatu Syrius 250 albo Tarcza Łan. Następnie przeszedł do zabiegu na opadanie płatka.

Jest tendencja, żeby technika ochrony w okresie kwitnienia była dwuzabiegowa – powiedział Mateusz Gniatkowski. – Obecnie jeden zabieg to za mało. Fungicydy nie chronią skutecznie aż do samego zbioru przed suchą zgnilizną twardzikową. W zeszłym roku spowodowane nią straty dochodziły w niektórych gospodarstwach do 30–40 proc. Zgodnie z opracowaną przez nas technologią Dobromir Top 250 jest podawany jeszcze na zwarty pąk w dawce 0,6 l/ha. A gdy 50–70 proc. rzepaku kwitnie i zaczynają opadać pierwsze płatki, wchodzimy z mocną interwencją. To Primasol w dawce 0,67–1/ha. To przetestowane w ub. roku rozwiązanie ma jeszcze tę zaletę: można wprowadzić insektycydy przeciw szkodnikom łuszczynowym.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 2 stron.

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a