Nasza strona zapisuje niewielkie pliki tekstowe, nazywane ciasteczkami (ang. cookies) na Twoim urządzeniu w celu lepszego dostosowania treści oraz dla celów statystycznych. Możesz wyłączyć możliwość ich zapisu, zmieniając ustawienia Twojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmiany ustawień oznacza zgodę na przechowywanie cookies w Twoim urządzeniu. Więcej informacji o plikach cookies.

Zgadzam się

r e k l a m a

Partner serwisu

Jak można przeciwdziałać suszy?

Uprawa Agrotechnika
Data publikacji 10.10.2018r.

Poniższy wywiad jest fragmentem rozmowy (ze skrótami redakcji) nagranej w ramach Akademii Rolnictwa (pełny zapis na youtube.pl, na kanale „AR”). W rozmowie prowadzonej przez Pawła Talbierza, Crop Managera PUH Chemirol uczestniczył Marek Mielcarek (rolnik z województwa dolnośląskiego) oraz naukowcy z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu: dr Zuzanna Sawinska (Katedra Agronomii), dr Witold Szczepaniak (Katedra Chemii Rolnej i Biogeochemii środowiska), dr Tomasz Piechota (Katedra Agronomii).

Paweł Talbierz: Ten rok jest specyficzny, ponieważ gdybyśmy przeanalizowali okres od jesieni 2017 do września 2018 roku, to mieliśmy do czynienia z bardzo mokrą jesienią, suchą zimą i skrajnie suchą wiosną. Czy na podstawie państwa doświadczenia, taki rok kiedykolwiek już wystąpił?

Dr Zuzanna Sawinska: – Biorąc pod uwagę analizy, jakimi dysponujemy, jeżeli chodzi o warunki meteorologiczne, to najdłuższe obserwacje od 1957 r. mamy z zakładu w Brodach (okolice Pniew, zachodnia Wielkopolska). W tym roku występowały najwyższe temperatury, jeśli chodzi o wiosnę i lato, brak okrywy śnieżnej zimą oraz bardzo niska ilość opadów wiosną i latem. Podobnej sytuacji nie było w żadnym roku począwszy od 1957 r.

r e k l a m a



Analizując opady możemy stwierdzić, że ich roczna suma jest powtarzalna, ale jeżeli chodzi o ich rozkład, to mamy z tym problem w Polsce.

Dr Witold Szczepaniak: Jeżeli spojrzymy na rozkład opadów możemy zauważyć, że w okresie zimowo-wiosennym jest ich znacząco mniej. Przy czym trzeba to jeszcze rozłożyć na czynniki pierwsze. To, że było więcej wody jesienią 2017 r. niekoniecznie musiało być korzystne dla rozwoju ozimin, ponieważ wszyscy wiemy, że jeżeli mamy nadmiar opadów, to już mamy problem z przygotowaniem stanowiska. Również zupełnie inaczej zachowują się w takich warunkach rośliny.

Jak wyglądał przebieg pogody u pana w gospodarstwie (pytanie do rolnika z północy województwa dolnośląskiego)?

Marek Mielnicki: – Przy siewach roślin ozimych trafiłem jeszcze na okno pogodowe, gdzie było w miarę sucho. Problemy z zasiewami pojawiły się na końcu, gdy zaczęło mocniej padać. Na późno sianych zbożach ozimych można było zaobserwować gorszy rozwój.

Błędem zauważalnym w ubiegłym roku było to, że faktycznie wielu rolników wjeżdżało z maszynami w zbyt wilgotną glebę. Czy to pod kątem uprawowym jest błąd?

Dr Tomasz Piechota: – Poważny. Niestety, rolnicy często nie mają większego wyboru, ponieważ w oziminach termin agrotechniczny często „goni”, a nie zapowiadało się, aby ta pogoda do zimy miała się poprawić. Rolnicy zdają sobie sprawę, że nawet słabsza ozimina jest często lepsza niż rośliny jare, więc „na siłę” te oziminy wysiewali, ale niestety, skutki dla gleby będą się odbijały jeszcze przez najbliższe lata.

Ale terminy agrotechniczne gonią, co w takiej sytuacji zrobić?

Dr Zuzanna Sawinska: – Wtedy wybieramy mniejsze zło. Chcąc wybrać roślinę ozimą, musimy też wybrać w miarę optymalny, możliwy do wykonania termin siewu. Tak jak kolega powiedział, z praktycznego punktu widzenia, nie dało się już dłużej czekać. W prognozach pogody nigdzie nie było pokazane, że przestanie padać. Chwile bez deszczu były naprawdę krótkie i wszyscy, którzy mogli te chwile wykorzystać, robili to. Niestety, oprócz pogorszenia stanu gleby, odbijało się to również na roślinach.

Dr Witold Szczepaniak: – Zaczęliśmy mówić o warunkach jesiennych, ale trzeba pamiętać o tym, że w wielu regionach żniwa były przedłużone. Bardzo często było tak, że żniwa 2017 roku kończyliśmy dopiero we wrześniu i rzepak był siany do 15 września. Oczywiście rolnik wiedział, że to jest po terminie agrotechnicznym, ale albo rezygnujemy już z tej uprawy, albo siejemy i liczymy na to, że suma temperatur efektywnych zostanie zbudowana przez ciepłą jesień i nadrobimy te zaległości.

Dr Zuzanna Sawinska: – Musimy wspomnieć o tym co nie jest bez skutku w tym roku, o kukurydzach, które zostały na polach do stycznia, niekiedy lutego. Część nawet nie została zebrana! Tutaj konsekwencje tego mokrego 2017 roku wciąż ciągną się za nami.

Artykuł podzielony na strony, czytasz 1 z 2 stron.

r e k l a m a

r e k l a m a

Partner serwisu

r e k l a m a